Boże obietnice, ks. Tomasz Jelonek


„Powstań, świeć, Jeruzalem, bo przyszło twe światło i chwała Pana rozbłyska nad tobą”. Tymi słowami rozpoczęły się czytania dnia dzisiejszego. Słowa te zostały zapisane w Księdze Izajasza, w jej trzeciej części, którą przypisujemy prorokowi żyjącemu w czasach po niewoli babilońskiej. Część wygnańców powróciła do kraju i podjęła w nim niełatwą odbudowę. Wśród licznych przeciwności ludzie pytali o wypełnienie się wspaniałych zapowiedzi, które znamy z drugiej części Księgi Izajasza, a które wypowiedział jeszcze w Babilonii nieznany nam z imienia prorok, zapowiadając tryumfalny powrót do ojczyzny.

Nauczanie, z którego zaczerpnięto dzisiejsze czytanie, odpowiadało na te pytania. Bóg zrealizował część zapowiedzi i sprowadził swój naród z powrotem do obiecanej ziemi. Obietnice jednak dotyczyły szerokiej perspektywy czasu, a ich dalszej realizacji i szczęśliwej przyszłości po powrocie stanęły na przeszkodzie grzechy ludzi, którzy nie odpowiedzieli wiernością na dobro ze strony Boga. Bóg jednak nie zrezygnował z obietnic, dlatego prorok je jedynie jakby prolongował. Wszystkie się wypełnią, i to jeszcze wspanialej, ale nastąpi to dopiero w czasach mesjańskich.

Ze Starego i Nowego Testamentu wiemy, że spełnienie się zapowiedzi prorockich dokonało się w Jezusie Chrystusie na sposób duchowy. Dlatego zapowiadane światło i chwała nie dotyczą Jerozolimy jako rzeczywistości historycznej i geograficznej, ale duchowej rzeczywistości Kościoła, w którym realizuje się teologiczne znaczenie stolicy Izraela. Objawienie się Boga, który przyszedł do nas w ludzkiej naturze jako wcielony Syn Boży, jest światłem, które oświeca ludzkość i powołuje wszystkich do chwały. Dziś to objawienie Boże staje się przedmiotem naszego szczególnego rozważania. Czytając Mateuszowy opis pokłonu mędrców, upewniamy się o prawdziwości słów, które napisał św. Paweł o objawieniu się tajemnicy Boga: „Nie była ona oznajmiona synom ludzkim w poprzednich pokoleniach, tak jak teraz została objawiona przez Ducha świętym Jego apostołom i prorokom, to znaczy, że poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie przez Ewangelię”.

To, co w Starym Testamencie zarezerwowane było dla narodu wybranego, stało się własnością wszystkich ludzi, którzy zdecydują się wybrać na poszukiwanie Boga. Opowiadanie o mędrcach daje nam przykład takiego poszukiwania, które nie zraża się przeciwnościami, a także sytuacją, w której najbardziej – zdawałoby się – kompetentni ludzie, jak król rezydujący w Jerozolimie, nic nie wiedzą o narodzonym Dziecięciu. Nie powinniśmy ustawać w dążeniu do Boga i w realizacji Jego przykazań także w takich sytuacjach, gdy w szeregach oficjalnych przedstawicieli Kościoła nie znajdujemy właściwych przykładów, a nawet możemy się zgorszyć ich postępowaniem. Nigdy jakiś zły czyn chrześcijanina świeckiego lub kapłana nie może być usprawiedliwieniem zaniechania dążenia do dobra. Mamy przecież zawsze tak wiele przykładów pozytywnych, dlaczego więc tak eksponuje się przykłady negatywne, tak się nimi zajmuje, ogłasza i czyni wrażenie, jakby one charakteryzowały cały stan kapłański czy wszystkich wierzących.

Opowiadanie o mędrcach poucza nas również o tym, że stworzony przez Boga świat ma nas prowadzić ku Bogu, jak gwiazda prowadziła mędrców do Betlejem. Święty Paweł w Liście do Rzymian pisze, że od stworzenia świata niewidzialne przymioty Boga stały się widzialnymi, oczywiście nie bezpośrednio, ale za pośrednictwem stworzenia, które głosi Stwórcę. Co więcej, św. Paweł podkreśla, że kto nie potrafi w stworzonym świecie rozpoznać jego Stwórcy i oddać Mu chwały, ten przez swoje zaciemnienie umysłu doprowadza do zapanowania w nim najniższych namiętności i niedorzecznego kultu składanego stworzeniom.

Niewiara, która powołuje się na rzekome osiągnięcia nauki, nie jest wyrazem postępu, ale zacofania i głupoty. Prawdziwa nauka winna tak prowadzić człowieka do poznania świata, aby na tej drodze mógł on odkryć Boga.

A jeżeli wydaje się nam, jak pierwszym adresatom słów o świetle i chwale, która miała otoczyć Jerozolimę, że obietnice Boże zawodzą, to najpierw zastanówmy się nad tym, na ile nasze postępowanie sprawia zawód Bogu i powstrzymuje Jego błogosławieństwo. Bowiem obietnice Boże są niezawodne.