Banner

Chrystus uczy nas współczucia, ks. Wacław Chmielarski


Dzisiejsza niedziela rozpoczyna drugą część Wielkiego Postu. Jest to część pasyjna. Dotychczas dominował element nawrócenia, dlatego dbający o poprawność liturgii organiści nie intonowali podczas Mszy św. pieśni o męce Jezusa, np. W krzyżu cierpienie, lecz pieśni ogólne, np. Kto się w opiekę. Liturgiści dopiero od dzisiaj zalecają śpiewy pasyjne, a więc o męce i o krzyżu, bo jest to tzw. niedziela pasyjna. W parafiach zasłania się krzyże fioletowymi zasłonami. Niedziela Palmowa ma nazwę drugiej niedzieli pasyjnej i wtedy czyta się opis męki Jezusa.

W nawiązaniu do dwóch słów z dzisiejszej Ewangelii („Jezus zapłakał”) poruszymy w tym rozważaniu zagadnienie współczucia, idąc za przykładem Jezusa.

Jezus współczujący

Ewangelie podają wiele przykładów współczucia ludziom przez Jezusa. Wszystkie uzdrowienia chorych są tego dowodem. Dla przykładu wspomnijmy tylko o uzdrowieniu sługi setnika (por. Mt 8,5-13), o uzdrowieniu paralityka (por. Mt 9,1-8) czy o uzdrowieniu córki Jaira (por. Mt 9,18-19). Ewangelista Mateusz tak to ujmuje: „Liczne rzesze ludu przybliżyły się do Niego, przyprowadzając ze sobą chromych, kalekich, ślepych, niemych i wielu innych (...), a On ich uzdrawiał” (15,30).

Wzruszającym dowodem na współczucie Jezusa są słowa: „Żal mi tego ludu. Od trzech dni już nie odstępują mnie i nie mają już co jeść. Nie chcę ich odprawić głodnych, bo mogliby w drodze zasłabnąć” (Mt 15,32). Efektem tego współczucia było drugie rozmnożenie chleba.

Obraz współczującego Chrystusa uwidacznia się najbardziej, gdy płacze. Ewangelia św. Jana tak to opisuje: „Gdy Jezus ujrzał, jak Maria płakała i jak Żydzi płakali, którzy z nią przyszli, wzruszył się w duchu i rozrzewnił” (J 11,33). Wtedy Jezus zapłakał pierwszy raz. Spróbujmy sobie to tylko wyobrazić. Mężczyźni – jak wiemy – rzadko płaczą. Jezus jako trzydziestoletni mężczyzna płacze. Zmarł bowiem Jego ukochany przyjaciel Łazarz.

Drugi raz, jak podaje św. Łukasz, Jezus zapłakał, gdy miał boską wizję zniszczonej Jerozolimy. Oto ten opis: „Gdy Jezus podszedł bliżej i zobaczył miasto Jeruzalem, zapłakał nad nim, ponieważ nie poznało ono czasu swego nawiedzenia. Nieprzyjaciele zniszczą je i jego dzieci i nie pozostawią kamienia na kamieniu” (19,41-44).

Warto dodać, że ta prorocza wizja spełniła się w 70 roku. W czasie szturmu Rzymian na Jerozolimę miasto zostało zburzone.

Nasze współczucie

Skoro współczucie jest synonimem miłości, to trzeba się nam wpatrywać we współczującego Jezusa i darzyć tym uczuciem drugich.

Pismo Święte na kartach Starego i Nowego Testamentu wspomina o potrzebie współczucia. Psalmista woła: „sił mi zabrakło, na współczującego czekałem, ale go nie było, i na pocieszających, lecz ich nie znalazłem” (Ps 69,21). Księga Przysłów radzi współczuć szczególnie biednym: „Kto bliźnim gardzi – ten grzeszy, szczęśliwy – kto z biednym współczuje” (14,21). Nawet cierpiący Hiob pragnie współczuć drugim, bo mówi: „Pocieszałbym was ustami, nie skąpiłbym słów współczucia” (16,5).

Przepięknie o potrzebie współczucia mówi św. Paweł w Liście do Filipian: „Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli – jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie – dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich” (2,1-4).

O cnotę współczucia apeluje także św. Piotr: „Na koniec zaś bądźcie wszyscy jednomyślni, współczujący, pełni braterskiej miłości, miłosierni, pokorni” (1 P 3,8).

Dzisiejsza niedziela kieruje nasze oczy i serca na cierpiącego Chrystusa. Mocniej niż w początkowych dniach Wielkiego Postu będziemy rozważali Jego mękę, biorąc udział w nabożeństwach pasyjnych. Będziemy współczuli Jezusowi. Ale pamiętajmy także o tym, że zapłakał On razem z innymi nad grobem Łazarza, a tym samym nad wszystkimi cierpiącymi i umierającymi na świecie. A cierpi i umiera codziennie tak wiele osób. My również spotykamy się ze śmiercią bliskich. Starajmy się od dzisiaj zauważać ludzi umierających i okazywać im współczucie słowami i czynami.