Banner

Co jest najważniejsze?, ks. Kazimierz Skwierawski


Dziś uczony w Piśmie zadaje Jezusowi pytanie: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?” (Mk 12,28) – chodzi zatem o przykazanie najważniejsze i najistotniejsze w ludzkim życiu. Pytanie to wraz z poprawną odpowiedzią winno nam towarzyszyć przez całe życie, gdyż owo przykazanie jest kluczem do spotkania z miłością Boga. Ponieważ jednak często o tym zapominamy, dlatego jest niezmiernie cenne, kiedy możemy do tego powracać.

Odpowiedź, jaką otrzymujemy, jest bardzo bliska temu, co rozważaliśmy w dzień Wszystkich Świętych. Zwracaliśmy wtedy uwagę na fragment wypowiedzi św. Jana Apostoła, gdzie było napisane: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec” (1 J 3,1). Uświadamialiśmy sobie, że jest niezwykle istotne zobaczyć, jaką miłością Bóg mnie obdarza.

Dzisiejsza liturgia również drąży ten temat, ale od innej strony. Mówi, że trzeba nie tylko zobaczyć oczami, ale także usłyszeć uszami. Najważniejsze bowiem jest to, aby słuchać Boga. Kiedy zatem uczony w Piśmie pyta, które jest pierwsze ze wszystkich przykazań, Jezus mówi: „Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu...” (Mk 12,29), a więc podkreśla, że słuchanie Boga jest najważniejszą umiejętnością człowieka. Bo nie chodzi tu tylko o samo słuchanie, z którego może nic nie wynikać, ale o trud słuchania i dawania sobie szansy usłyszenia, a więc przyjęcia tego, co On do nas mówi, zastosowania i wypełnienia tego w życiu. Do moich uszu musi nieustannie docierać to, co Bóg ma mi do powiedzenia, po to, abym żyjąc tym, stawał się człowiekiem mądrym i bojącym się Boga. Bo bojaźń Boża to nie lęk, strach ani obawa przed Nim, ale to branie sobie do serca tego, co Bóg ma mi do powiedzenia, i wypełnianie Jego woli. Pismo Święte uczy: „Początkiem mądrości jest bojaźń Pana” (Syr 1,14). Jeśli taka jest moja postawa życiowa, to mam ogromną szansę stać się człowiekiem mądrym i bogobojnym.

Czego zatem mam słuchać? Odpowiedź daje już Stary Testament, a Chrystus ją potwierdza. Jest ona niezwykle prosta i jasna: mam słuchać tego, że Bóg jest moim jedynym Panem – „Pan Bóg nasz, Pan jest jeden” (Mk 12,29). A więc poza Bogiem nie ma naprawdę nikogo, kto mógłby mi powiedzieć prawdę, kto miałby prawo mi rozkazywać i komu mógłbym zaufać. On stanowi ten jedyny właściwy ośrodek decyzyjny, którego pouczenia, rady i wskazówki muszę brać pod uwagę, jeśli zależy mi na szczęściu. To jest niezwykle cenna informacja! Dalej Jezus przypomina, że Boga, który jest jeden, mam miłować, i to całym sobą, a więc wszystkim, co mnie stanowi. W miłość Boga w sposób całkowity ma być włączona moja dusza, serce, umysł i wola. Co więcej, tą miłością mam obejmować także bliźnich, jak również siebie samego.

Rodzi się zatem pytanie: w jaki sposób mam miłować? Odpowiedź znajdujemy w wypowiedzi Chrystusa zapisanej w Ewangelii Janowej: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego” (14,23). Zatem miłować, to wypełniać wszystko, co nam zostało powiedziane. Mam więc słuchać tak, aby słowa Boga mogły pozostać w moim sercu (por. Pwt 6,6) na zawsze, abym nigdy o nich nie zapomniał. Jak to czynić? Tego najlepszy wzór daje Maryja. O Niej to przecież powiedziano, że słowa Boże zachowywała w swoim sercu i wiemy, jaki to wydawało owoc w Jej życiu (por. Łk 2,51). Te słowa w taki sam sposób winny pozostać także w moim sercu.

Ale słuchanie Boga – i to jest niezmiernie ważne – nie jest sprawą jedynie indywidualną, ono ma ogromne znaczenie dla nas wszystkich, którzy tworzymy Kościół, i dla całego życia społecznego. A zatem to, czy słucham Boga, ma ogromny wpływ na tych, którzy żyją obok mnie, a dla których jestem czy mogę być jakimś punktem odniesienia. Jest przeto bardzo ważne, czy rzeczywiście staję się dla innych wzorem w słuchaniu słowa. I na ile potrafię wprowadzać ich – a zwłaszcza tych, którzy powierzeni są mojej trosce – w świat słuchania Boga? Bo On czyni mnie wyraźnie odpowiedzialnym za przekaz tych wartości następnym pokoleniom.

Jakie zatem korzyści płyną ze słuchania słowa Bożego? Są one wielorakie. Pierwszą z nich jest długie życie, o czym słyszeliśmy w czytaniu z Księgi Powtórzonego Prawa (por. 6,2). A ono jest przecież pragnieniem wszystkich. Jakież ogromne wysiłki czynimy, aby przedłużyć życie. Tymczasem okazuje się, że wystarczy posłuszeństwo Bogu we wszystkim. Popatrzmy, co się dzieje, kiedy człowiek lekceważy nakaz Boga zawarty w przykazaniu „nie zabijaj”.

Kiedy odwiedzamy chorych leżących w szpitalu, np. na oddziale kardiologii czy onkologii, to widzimy ich dramat zmagania się z chorobą, często nieuleczalną lub prowadzącą do trwałego kalectwa. W znacznym procencie choroby te zostały wywołane paleniem tytoniu lub papierosy znacznie pogorszyły istniejące już schorzenia. Poza salami szpitalnymi również widzimy ludzi – a co gorsze młodzież i dzieci! – nałogowo palących. A przecież na każdej paczce jest informacja, że palenie powoduje choroby serca i raka. Te same ostrzeżenia widzimy na plakatach reklamujących coraz to nowe gatunki papierosów. Ale równocześnie na każdym z nich jest niezwykle piękny krajobraz, sympatyczni ludzie i miłe otoczenie. Patrząc na nie, ma się wrażenie, że jest rzeczą niezmiernie korzystną mieć raka lub zawał.

Trzeba sobie umiejętnie połączyć jedno z drugim i zobaczyć, jakie są efekty. Bóg chce bowiem, abyśmy długo żyli, ale to zależy od naszego posłuszeństwa Jego słowu przez zachowanie przykazań. Od naszej wierności piątemu przykazaniu, bo paląc, zabijasz najpierw siebie, a także narażasz na to tych wszystkich, którzy są obok ciebie. I od zachowania przykazania ósmego („nie mów fałszywego świadectwa bliźniemu swemu”), bo przekazuje się, że jest rzeczą wspaniałą, taką świeżą i lekką, dostać raka lub mieć zawał serca.

Drugą korzyścią wynikającą z posłuszeństwa Bogu jest wzięcie ziemi w posiadanie (por. Pwt 6,3). Jakże piękna perspektywa związana z rozwojem człowieka i jego wzrostem wewnętrznym. Tymczasem coraz mniej jest rdzennych mieszkańców na naszym terytorium, a ich miejsce zajmują przybysze z innych kontynentów. Ponadto z przerażeniem spostrzegamy, że Europa się wyludnia. W wielu krajach właściwie nie ma już kto wziąć ziemi w posiadanie. Dzieje się tak, bo panoszą się: aborcja, antykoncepcja, eutanazja, homoseksualizm, narkomania i inne choroby, które ze swej istoty niszczą życie. Rozszerza się to wszystko, co Jan Paweł II nazwał „kulturą śmierci”. Wywołuje ona totalną pustkę nie tylko terytorialną, ale dotyczącą przede wszystkim ludzkich serc. Ludzie nie wiedzą już, po co żyją. Ich serca owładnięte zostają przerażającą pustką śmierci. A wszystko to wynika z niezachowania przykazania Bożego „nie zabijaj”.

Kolejną korzyścią, jaką Bóg obiecuje tym, którzy Go słuchają, jest powodzenie (por. Pwt 6,3). Świat dzisiejszy przepełniony jest narzekaniem. Nieomal wszyscy zapamiętale dzielą się z bliźnimi swoimi kłopotami. To znowu ewidentny przykład niezachowania Bożego przykazania.

A co się dzieje, kiedy człowiek słucha Boga? O tym mówi pięknie psalmista. Stwierdza, że Bóg jest dla niego: opoką, twierdzą, skałą, tarczą, mocą, obroną, wybawicielem (por. Ps 18). On po prostu nie znajduje słów, które by wyraziły dziękczynienie Bogu za Jego miłość skierowaną ku człowiekowi. Doświadcza w swoim życiu cudów i uświadamia sobie, jak bardzo mocno jest zakotwiczony w Tym, który jest dla niego wybawicielem. O tym mówiło dzisiaj drugie czytanie: „[Jezus] zbawiać na wieki może całkowicie tych, którzy przez Niego zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nimi” (Hbr 7,25).

Uzyskanie tych wszystkich korzyści jest całkowicie uzależnione od naszej odpowiedzi. Prośmy zatem Boga, byśmy umieli ją dawać, czynili to przez wszystkie dni naszego życia i przekazywali tę umiejętność następnym pokoleniom.