Banner

Istota dawania świadectwa, ks. Janusz Mastalski


Kilkanaście lat temu św. Jan Paweł II pisał: „Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy pielgrzymów pokoju, świadków powszechnej solidarności, potrafiących zapomnieć o własnym interesie indywidualnym i grupowym, o własnym życiu. Nie może być pokoju we wspólnym domu tego świata, jeśli chociaż jeden z narodów, nawet ten najmniejszy, zostanie zapomniany czy wręcz wykluczony”. W dobie ciągłych niepokojów i partykularnych interesów słowa papieża są nadal aktualne. Brzmią one w szczególny sposób w kontekście dzisiejszej Ewangelii, która ukazuje św. Jana Chrzciciela jako świadka Jezusa Chrystusa. W słowach wypowiedzianych przez tego, który ochrzcił Syna Bożego: „Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym” (J 1), zawarte jest ważne przesłanie, które potwierdza św. Jan Paweł II. Współczesnemu człowiekowi, rodzinie, młodzieży, dzieciom, potrzebne jest świadectwo ludzi głęboko wierzących.

Cywilizacja, którą tworzymy, przepełniona jest wielką liczbą świadków różnych systemów i sekciarskich poglądów. Coraz więcej ludzi zaczyna wierzyć przepowiedniom i kabałom. Można wręcz powiedzieć, że istnieje moda na wróżenie i astrologię oraz numerologię. Nawet w polskiej telewizji powstał program, w którym „na żywo” można sobie powróżyć z kart lub z gwiazd. Ponownie odżywa moda na przepowiednie Nostradamusa, który przed wielu wiekami napisał „losy świata”. Ich interpretacja jest w naszych czasach sprytnie manipulowana. Gdy do tego dojdzie fascynacja znakami zodiaku, można odnieść wrażenie, że słowa Jezusa: „Ja jestem Prawdą” zdają się blednąć przy ogromnej ilości „prawd” lansowanych przez kabalarzy, wróżki czy numerologów. Są nawet tacy chrześcijanie, którzy bardziej ufają przepowiedniom niż samemu Bogu. Jakże wielu zapomniało o pierwszym przykazaniu, które przestrzega przed zaufaniem domorosłym prorokom.

Najlepszym dowodem potwierdzającym te słowa jest przykład kobiety, która pod wpływem wróżki wniosła o rozwód z mężem, bowiem karty „powiedziały”, że z tego małżeństwa nic nie będzie. Ze względu na dzieci mąż nie wyraził aprobaty na takie rozwiązanie, a sąd doprowadził do zgody zwaśnionych małżonków. Od tego czasu minęło parę lat. Obecnie są zgodną, kochającą się rodziną.

W czasach Jezusa pojawiało się także wielu pseudoproroków, którzy traktowali siebie jako wysłańców Boga, a nawet jako bogów. Święty Jan Chrzciciel mógł sam mieć takie pokusy. W imię prawdy wybrał jednak drogę świadectwa, która doprowadziła go do śmierci męczeńskiej. Dziś nikt z nas nie musi oddawać życia za wiarę. Trzeba jednak wejść na drogę świadectwa. Jest to droga wyraźnego i pełnego jednoznaczności mówienia o Jezusie w środowisku, w którym żyjemy. W dzisiejszej Ewangelii czytamy, że św. Jan daje świadectwo o Jezusie. Jest zatem aktywny, szuka okazji do pokazania innym, że Chrystus jest Panem.

Naśladując św. Jana Chrzciciela, trzeba w sposób systematyczny uaktywnić się w świadectwie. Co to konkretnie oznacza? Nie chodzi przecież o to, abyśmy wychodzili z domu i prowadzili ze wszystkimi napotkanymi rozmowy o Chrystusie. Ważniejsze są czyny i wybory, których dokonujemy na oczach bliźnich. Dla przykładu: matka czy ojciec, którzy mówią do swoich dzieci o ważności Eucharystii, a wysyłając je do kościoła w niedzielę, sami pozostają w domu, stają się także świadkami, tylko że nie Chrystusa, ale obłudy. Na tym wręcz książkowym przykładzie widać, iż każde świadectwo, nawet to najmniejsze, wymaga pewnego wysiłku i wyrzeczenia.

Święty Jan Paweł II pisał w jednym z orędzi misyjnych (1996): „Nieodłącznym i istotnym elementem tożsamości chrześcijanina-świadka jest obecność krzyża. Bez niego nie jest możliwe autentyczne świadectwo. Przyjęcie krzyża to nieodzowny warunek dla wszystkich, którzy postanawiają konsekwentnie iść za Chrystusem. (...) Niesie bowiem «krzyż» ten, kto naśladuje Chrystusa przez wierne świadectwo i przez cierpliwą, wytrwałą pracę codzienną. Niesie «krzyż», kto idzie pod prąd, kierując się w swoich wyborach przykazaniami Bożymi, mimo niezrozumienia, niepopularności, osamotnienia; niesie «krzyż» także ten, kto proroczo piętnuje niesprawiedliwość, naruszanie wolności”.

Patrząc dziś na św. Jana Chrzciciela, pomyślmy o naszym osobistym świadectwie! Wymaga ono od każdego poświęcenia i jednoznacznego wyboru. Wymaga także aktywności w szukaniu okazji do ukazywania prawdziwych wartości. Módlmy się, abyśmy nie dali się zwieść tym, którzy na ludzkiej naiwności zbijają ogromny kapitał. Izajasz usłyszał wezwanie Boga: „ustanowię cię światłością dla pogan” (Iz 49). Bądźmy i my taką światłością dla naszych najbliższych!