Jak żyć lepiej?, ks. Bogdan Zbroja


Zgromadziliśmy się w naszej świątyni, aby nakarmić się słowem Bożym i Ciałem Pańskim. Zechciejmy zatem rozważyć mądrość usłyszanych przed chwilą idei biblijnych, aby z tym większą miłością zaprosić Jezusa do naszych serc.

Najpierw przyglądnijmy się słowom z dzisiejszego pierwszego czytania. Bóg, posługując się prorokiem Starego Testamentu, zwraca uwagę Izraelitom na trzy niezmiernie ważne sprawy w życiu człowieka. Pierwszą są uczynki miłosierdzia: nakarmienie głodnych, gościnność wobec przybyszów, odzianie nagich i tworzenie trwałej wspólnoty z najbliższymi. Te uczynki charakteryzują wzorową postawę wobec bliźniego. Drugą, jeszcze ważniejszą sprawą, jest praca nad sobą, polegająca na usunięciu „jarzma” u samego siebie. Tutaj musimy spojrzeć z uwagą na nasze życie i rozpoznać, jakim zniewoleniem jesteśmy krępowani i niszczeni. Poznanie naszej słabości, grzechu, którego stale się dopuszczamy, pozwala, według proroctwa Izajasza, odmienić całe życie i nadać mu prawidłowy kierunek. Trzecim zaś elementem są skutki tego postępowania, zarówno wobec nas samych, jak i bliźnich. Człowiek miłosierny wobec bliźniego oraz pracujący nad własnym udoskonaleniem zyskuje łaskę uzdrowienia życiowego, łaskę poznania nowych perspektyw życiowych oraz – co najważniejsze – pewność tego, że Bóg jest zawsze z nim!

W podobnym duchu wypowiada się Jezus w dzisiejszej Ewangelii, wskazując, że należy być „solą ziemi i światłem świata”. Bycie solą możemy odnieść do pracy nad swoim wnętrzem, aby ono całkowicie odpowiadało zamysłowi Bożemu. Nieustanne pamiętanie o tym, że jest się uczniem Jezusa, pozwala być świadomym własnej tożsamości i zachowywać ją niezależnie od przemijającego świata. Z kolei bycie światłem dla świata to nic innego jak dawanie świadectwa o Jezusie. On chce mieć najbardziej światłych uczniów na ziemi. I tu trzeba się zastanowić, w jaki sposób świecę przykładem. Czy czasem nie chcę ukryć lub zakopać talentów, które Mistrz mi ofiarował? Jezus mówi jeszcze o jednym ważnym rozumieniu naszego świadczenia: jego celem nigdy nie może być pycha, zawsze musi nam chodzić o chwałę Boga. Ci, którzy widzą doskonałe postępowanie uczniów, powinni chwalić Mistrza, a nie nas. Ta intencja musi być zawsze obecna w naszych sercach.

Święty Paweł w przeczytanym dziś fragmencie z Listu do Koryntian zdaje się przybliżać poznane już bliżej idee biblijne. Nie chce bowiem „błyszczeć słowem i mądrością”, gdyż wówczas ludzie skupialiby uwagę na nim, a nie na Bogu, którego głosi. Dla Pawła istotą pouczania jest Jezus Chrystus, i to ukrzyżowany! My dziś zasadniczo koncentrujemy uwagę na zmartwychwstaniu Pana. Wolimy raczej śpiewać „alleluja” niż „krzyżu święty”. Tymczasem musimy pamiętać, że nie ma zmartwychwstania bez śmierci krzyżowej. Jeśli pragniemy nieba, to musimy przyjąć wymóg Jezusa odnoszący się do codziennego dźwigania naszego krzyża. Trud i krzyż wpisane są w naszą ziemską egzystencję. Paweł mówi też, że jego nauczanie opiera się nie na mądrości ludzkiej, ale na mocy Bożej. W każdym słowie, które słyszymy w kościele, starajmy się dopatrywać właśnie mocy Boga i Jego mądrości, a nie tylko elokwencji duszpasterza.

Boża moc obecna w Jego słowie winna przenikać nasze serca. Rozważyliśmy zamysły Pana zawarte w dzisiejszych czytaniach biblijnych. Przygotowaliśmy się na zjednoczenie z Nim w Najświętszej Eucharystii. Niech Zbawiciel wniknie w nasze umysły i serca. Niech da nam moc przemiany nas samych oraz siłę do dawania świadectwa. Nade wszystko jednak niech uczyni nas swoimi wiernymi świadkami, aby ludzie, widząc nasz styl życia, wielbili Boga, który jest w niebie. Amen.