Banner

Jezus lekarzem, ks. Krzysztof Sordyl


Punkt wyjścia naszych rozważań stanowi fresk z rzymskich katakumb św. Piotra i Marcelina z początku IV wieku. Scena przedstawia spotkanie Jezusa z kobietą od dwunastu lat cierpiącą na krwotok. Została ona uleczona, gdy dotknęła płaszcza Jezusa, z którego wyszła moc (por. Mk 5,25-34).

Dzisiejsza Ewangelia także zawiera opisy cudownych uzdrowień i wypędzeń złych duchów dokonanych przez Chrystusa w czasie Jego ziemskiej misji – uzdrowienie teściowej Szymona i innych ludzi dotkniętych rozmaitymi chorobami. Apostołowie i im współcześni wobec stojącego przed nimi problemu (choroby czy opętania) kierowali swe kroki ku Jezusowi: „zaraz powiedzieli Mu o niej; z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych”. Zdumiewa ich pewność i przekonanie o tym, że Jezus znajdzie właściwe rozwiązanie w tej trudnej sytuacji.

Wspólnym mostem łączącym oba fragmenty Ewangelii jest osoba Jezusa Chrystusa, który zbawia całego człowieka, jego ciało i duszę. Rodzi się zatem pytanie: W jaki sposób dziś przyjść do Jezusa ze swoją chorobą cielesną czy duchową?

Odpowiedź daje nam wiara: to właśnie sakramenty Kościoła są teraz kontynuacją dzieł Jezusa. Są one jakby mocami, które wychodzą z Jego ciała, aby nas leczyć z ran, grzechu i udzielać nowego życia. Przywołany wcześniej obraz symbolizuje boską i zbawczą moc Syna Bożego, który za pośrednictwem sakramentów zbawia ciało i duszę człowieka.

Choroba duchowa (grzech i jego skutki) czy wszelkiego rodzaju choroba ciała powinny prowadzić człowieka do Jezusa, który ma nie tylko moc uzdrawiania, lecz także przebaczenia grzechów.

Choroba i cierpienie należą do podstawowych problemów życia ludzkiego. Poddają to życie próbie. Człowiek doświadcza wówczas swojej niemocy i ograniczeń. Każda choroba pobudza go do głębszej refleksji nad rzeczywistością śmierci, prowadzi często do niepokoju, zamknięcia się w sobie, czasem nawet do rozpaczy i buntu przeciw Bogu. Może stanowić jednak drogę ku większej dojrzałości, może pomóc lepiej rozeznać to, co istotne i wartościowe. Powinna kierować do szukania Boga, powrotu do Niego. Stają zatem przed nami kolejne pytania: Czy sami korzystamy z pomocy tego lekarza, którym jest Chrystus? Czy dotkniętym w różnoraki sposób chorobą ukazujemy sens spotkania z Chrystusem w sakramentach?

Z dzisiejszej Ewangelii wyłania się obraz Jezusa współczującego, który przyszedł, aby uleczyć całego człowieka. Więcej, Jego współczucie posuwa się tak daleko, że utożsamia się On ze wszystkimi cierpiącymi: „Byłem chory, a odwiedziliście Mnie”. Miłość Zbawiciela do ludzi dotkniętych słabością powinna nas pobudzać do szczególnej troski o tych, którzy cierpią na ciele i duszy. Chrystus Pan domaga się jednak przede wszystkim wiary. Wiary w Jego boską i zbawczą moc! To ona jest warunkiem pełnego uzdrowienia człowieka.

Na kartach Ewangelii pojawiają się chorzy, którzy starają się dotknąć Jezusa, „ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich”. Widzimy to wyraźnie w scenie spotkania z kobietą cierpiącą na krwotok. Jezus też posługuje się tym gestem, czyni to w odniesieniu do teściowej Szymona: „On zbliżył się do niej i, ująwszy ją za rękę, podniósł”. Także dziś w sakramentach Chrystus nadal „dotyka” ludzi, aby ich uzdrowić.

Pan wzywa nas również, abyśmy wpatrując się w Niego i idąc za Nim, zyskali nowe spojrzenie na chorobę i ludzi chorych, abyśmy innych doprowadzili do Niego – prawdziwego lekarza dusz i ciał.

„Uzdrawiajcie chorych!” – czytamy w Ewangelii św. Mateusza (10,8). Kościół otrzymał to zadanie od samego Pana. Powinniśmy je realizować przez opiekę nad chorymi, modlitwę wstawienniczą, a przede wszystkim przez udział w życiu sakramentalnym. To w nim doświadczamy ożywiającej obecności Chrystusa: w sakramencie pokuty przez przebaczenie, w namaszczeniu chorych przez umocnienie, a w Eucharystii przez Chleb, który daje życie wieczne.

Także dziś Jezus Chrystus bierze na siebie nędzę i słabość, chorobę i grzechy naszego życia. Uzdrowienie przez sakramenty niech będzie znakiem przyjścia królestwa Bożego, niech zapowiada jeszcze bardziej radykalne uzdrowienie: zwycięstwo nad grzechem i śmiercią przez Jego Paschę, w której uczestniczymy. Chrystus bowiem na krzyżu wziął na siebie cały ciężar zła i zgładził grzech świata (por. J 1,29), którego skutkiem jest właśnie choroba. Przez swoją mękę i śmierć na krzyżu nadał cierpieniu nowe znaczenie. Niech teraz upodabnia nas do siebie, jednoczy ze swą zbawczą męką. Otwórzmy zatem nasze serca na uzdrawiającą moc sakramentów.