Banner

Opuści człowiek ojca i matkę, ks. Edward Staniek


Pismo Święte przypomina nam dziś prawdę o tym, że człowiek jest w ręku Boga. Tekst Księgi Rodzaju nawiązuje do aktu stworzenia. Bóg stwarza mężczyznę i stwarza kobietę. Ich serca stwarza tak, aby były one nastawione na spotkanie, bo człowiekowi nie jest dobrze samemu. Samotność jest nieszczęściem.

Gdy Bóg przedstawił Adamowi wszystkie swoje dzieła, okazało się, że żadne z nich ani wszystkie razem nie są w stanie go uszczęśliwić. Dopiero pojawienie się osoby – Ewy, którą można było kochać, uszczęśliwiło mężczyznę.

Nasze serce zostało tak przez Boga skonstruowane, że nie wystarczy mu do szczęścia nawet więź domu rodzinnego. Wyższy stopień szczęścia polega na tym, że człowiek musi dobrowolnie opuścić ojca i matkę i nawiązać kontakt z żoną.

To, co w Księdze Rodzaju zostało zapisane jako stwierdzenie autora natchnionego, przez Chrystusa zostało powtórzone jako nakaz: „opuści człowiek ojca i matkę”. Ta nowa więź jest mocniejsza, ważniejsza i bardziej twórcza. „Opuści człowiek ojca i matkę” tak mówi Bóg.

Wiemy, że do dojrzałości człowieka jest potrzebne to odcięcie pępowiny; pępowiny duchowej. Wiemy także, że wiele dramatów młodych małżeństw polega na tym, że ta pępowina nie została przecięta i już przy drobnych trudnościach małżonkowie uciekają z powrotem w ramiona rodziców. „Opuści człowiek ojca i matkę” to jest potrzebne do szczęścia, do budowania szczęścia małżeńskiego i rodzinnego.

Ewangelia ukazuje nam Chrystusa, który ma w swych objęciach dziecko. Jest to uzupełnienie tej wizji, która była obecna już w Starym Testamencie. Dzięki sakramentowi małżeństwa mąż i żona zapraszają do swojego życia Chrystusa, ich powołanie do tego, aby dać życie, jest odtąd ściśle połączone z dotrzymaniem kroku Chrystusowi, którego małżonkowie zaprosili.

Wiemy, że jest to swego rodzaju ideał i że nie zawsze jest on realizowany. Ale jeżeli jest realizowany, to człowiek jest tak szczęśliwy jak bohater dzisiejszego psalmu. Szczęście małżeńskie i szczęście rodzinne to wzajemna miłość męża do żony, to miłość rodziców do dziecka – miłość zbudowana na Chrystusie, który jest obecny w małżeństwie i w rodzinie. Ale przecież bywają dramaty. Ktoś odchodzi, a ci, którzy zostają, muszą pozostać z Chrystusem, bo to jest warunek szczęścia.

Bywają jeszcze głębsze dramaty, na przykład gdy rodzice porzucają dziecko, ale Ewangelia mówi nam, że ono zostaje nadal w objęciach Chrystusa. On dziecka nigdy nie porzuci. Nie porzuci dzieci, gdy doznają największej krzywdy jeszcze przed narodzeniem ani gdy zostają sierotami czy gdy rodzice się ich wyrzekają. Obecność Chrystusa sprawia, że człowiek, który w Niego wierzy, nigdy nie przeżywa tej samotności, która może być wypełniona rozpaczą, gdyż połączenie i otwarcie serca na inne osoby sprawiają, że zawsze obok serca, które chce kochać, znajduje się serce samego Chrystusa.

Mówimy o kamieniu węgielnym szczęścia człowieka, szczęścia małżeństwa, szczęścia rodziny i szczęścia społeczeństwa. I biada temu, kto lekceważy Boże prawo, kto chciałby decydować albo sam decyduje o przecinaniu więzów, które nie mogą być przecięte, gdyż są twórcze. To one decydują o tym, że przestrzeń między ludźmi jest wypełniona miłością, a nie bolesną samotnością.

Prośmy dziś Pana Boga, aby nasze serca nigdy nie zapomniały, że Chrystus jest z nami. Prośmy również, aby te serca, które zostały okaleczone, Chrystus swym dotknięciem uleczył.