Postawy adwentowe, ks. Janusz Mastalski


W jednej ze szkół znaleziono taki list młodego człowieka:

Pragnąłem...
Pragnąłem mleka matki, a dostałem butelkę ze smoczkiem.
Pragnąłem rodziców, a dano mi zabawkę.
Pragnąłem rozmowy – a dano mi książkę.
Pragnąłem się uczyć, a wystawiono mi świadectwo.
Pragnąłem myśleć, a otrzymałem wiadomości.
Pragnąłem mieć szerokie spojrzenie, a otrzymałem krótkie informacje.
Pragnąłem szczęścia, a dano mi pieniądze.
Pragnąłem sensu, a umożliwiono mi karierę.
Pragnąłem nadziei, a dostałem niepewność.
Pragnąłem się zmienić, a obdarowano mnie współczuciem.
Pragnąłem żyć...

Ten dramatyczny apel młodego człowieka jest znakiem czasu. Z jednej strony zauważamy niechęć do autorytetów, ich publiczną kontestację, a z drugiej – ogromną samotność związaną z własnymi problemami. Jakże ważne jest, by współczesny wychowawca umiał odczytywać potrzeby swoich wychowanków. Ewangelię z trzeciej niedzieli Adwentu można odczytać w takim właśnie kontekście.

„Jan zaś, usłyszawszy w więzieniu o czynach Jezusa, wysłał do Niego uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy czekać na innego?». A Jezus im odpowiedział: «Idźcie, opowiedzcie Janowi, co słyszycie i co widzicie: ślepi widzą, ludzie o bezwładnych nogach chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, a głusi słyszą. Umarli zmartwychwstają, a ubogim głosi się dobrą nowinę. Szczęśliwy ten, kto nie zwątpi we Mnie»” (Mt 11,2-6).

W tym fragmencie Ewangelii podane są trzy konkretne drogowskazy adwentowe, którymi powinien się kierować współczesny wychowawca. Pierwszy z nich zawarty jest w wezwaniu: „idźcie”. To słowo zakłada pewną aktywność, walkę o dobry kierunek. To czytelne wezwanie Chrystusa zakłada celowość własnej drogi, stąd też każdy człowiek powinien zadbać o dobry kierunek w życiu, kierunek, który zafascynuje także innych. Należy zweryfikować swoją aktywność, swoją drogę. Zawsze aktualne jest pytanie o ślady, które człowiek zostawia, oraz o kierunek tych śladów. Pewne arabskie przysłowie podpowiada, jak to uczynić. Brzmi ono następująco: „Dusza jest okrętem, rozsądek sterem, a prawda portem”. Jeśli każdy z nas stanie w prawdzie, nazwie zło w swoim życiu po imieniu, ma szansę na przyszły sukces.

Drugim słowem kluczem, który weryfikuje ludzkie życie, jest wezwanie Jezusa: „oznajmijcie". W tym zadaniu zawarta jest bardzo ważna prawda: jeśli coś ma być oznajmione, to znaczy, że nie ma się w danej sprawie żadnej wątpliwości. Każdy wychodzący ze świątyni musi mieć pewność, że istnieje głęboki sens bycia wiernym Bogu i ludziom, sens życia zarówno osobistego, jak i zawodowego. A to z kolei pociąga za sobą obowiązek świadectwa. Wezwanie Chrystusa jest przynagleniem do dawania świadectwa, do rozwiania w sobie i u innych wszelkich wątpliwości dotyczących rzeczywistości religijnej. Tomasz à Kempis pisał w O naśladowaniu Chrystusa: „Gdybyś był wewnątrz dobry i czysty, widziałbyś wszystko właściwie i dobrze”.

I jest jeszcze jeden ważny drogowskaz. Chrystus mówi: „Błogosławiony, kto nie zwątpi”, a więc zachęca do wytrwałości, pozostania przy Nim na zawsze. Ma to być trwanie mimo, czyli bez względu na okoliczności. Ta wierność niejednokrotnie boli i kosztuje, ale jednocześnie oczyszcza i ubogaca. Jezus wzywa każdego do zatroszczenia się o jakość tej wierności, do zadbania o wierność wobec bliźnich. Wielki fizyk i astronom Max Planck mawiał: „Dla wierzącego Bóg stoi na początku, dla fizyka na końcu wszelkich dociekań”. Trzeba może raczej powiedzieć, że dla nas Bóg powinien być na początku i końcu refleksji nad życiem.

Jakże nie przytoczyć w tym miejscu słów św. Jakuba, który pisał: „Trwajcie cierpliwie, aż do przyjścia Pana (...). Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie” (Jk 5).

Niech zatem Adwent będzie czasem kroczenia prostą drogą do Betlejem, w którym rodzi się Prawda, Miłość, Dobroć – po prostu Mesjasz!