Przemowa Boga do człowieka, ks. Kazimierz Skwierawski


Dzisiejsza liturgia daje nam pod rozwagę coś bardzo prostego i oczywistego zarazem. Wyśpiewaliśmy to w aklamacji przed Ewangelią: „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1,1-2).

Uświadamiamy sobie dzięki temu, że Bóg przemawia do człowieka. Bóg do nas mówi! I tak się dzieje od początku. Już Księga Rodzaju ukazuje nam bardzo piękny obraz Boga przechadzającego się ze swoim stworzeniem w raju. I nawet wtedy, gdy człowiek zgrzeszył nieposłuszeństwem i odszedł od Stwórcy, On nie zaprzestał swojej rozmowy z nim. Jest to źródłem wielkiej nadziei, jaka powinna wypełniać i poruszać serce każdego z nas. Bóg chce z nami rozmawiać bez względu na to, kim jesteśmy, co czynimy i jakie jest nasze względem Niego usposobienie. On nieustannie kieruje ku nam swoje słowo i będzie tak czynił przez całą historię świata.

W czytaniu z Księgi Liczb usłyszeliśmy słowo Boga skierowane do Mojżesza: „Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił” (6,23-27). Stwórca przypomina nam o wszystkim, co jest dla nas istotne i niezbędne do życia – najbardziej zaś potrzebujemy Jego błogosławieństwa. Jeśli mamy w sobie tyle mądrości, by o nie prosić, z pewnością je otrzymamy, gdyż otwarliśmy na nie serca.

Przeżywając tajemnicę Bożego Narodzenia, uświadamiamy sobie, że Bóg – mając na uwadze realizację swojego zamysłu zbawienia – skierował najpierw do Maryi tę niezwykłą propozycję: „Zostaniesz Matką mojego Syna. Zrodzisz Go na tym świecie”. Domyślamy się także, że niełatwa była rozmowa z Józefem, który w całkowicie zaskakujący dla siebie sposób został postawiony wobec Bożego planu, na jaki już zgodziła się Maryja. Jednakże ta rozmowa była nie tylko trudna, ale także twórcza i owocna. Józef wspaniale umiał prowadzić dialog ze Stwórcą. Świadczą bowiem o tym jego czyny. Z jakąż otwartością musiał przyjmować kierowane do niego słowo, skoro zareagował na nie dwiema postawami: słuchaniem w milczeniu i wykonaniem. Jakaż to wspaniała nauka dla nas: powinniśmy otworzyć się na Boga, słuchać Go w milczeniu i natychmiast wypełniać to, co nam zleca.

Tak właśnie odpowiedzieli pasterze na objawioną im przez aniołów radosną wieść o Dziecięciu: Obudzeni w środku nocy, po wysłuchaniu przesłania natychmiast opuszczają wszystko i biegną tam, gdzie im wskazano; następnie wracają do swych zajęć, dzielą się z wszystkimi dobrą nowiną, wielbiąc i wysławiając Boga. Wsłuchujemy się wciąż w ów niezwykły dialog, jaki Bóg prowadzi nieustannie z człowiekiem. Nie ma w nim nic, co moglibyśmy wymyślić i uznać za fantazję. Nie jest to również żadna metafora czy symbol, lecz rzeczywistość!

Liturgia objawia nam również, że rozmowa Boga z człowiekiem nabrała swojej pełni w Jego Synu Jezusie Chrystusie. Święty Paweł, pisząc List do Galatów, stwierdził: „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego” (4,4). Nie chodzi tu jedynie o chronologię, ale przede wszystkim o intensywność dialogu Boga z człowiekiem, który wraz z pojawieniem się Syna Bożego na ziemi osiągnął swoją pełnię. Możemy pytać, w czym tkwi i na czym się zasadza ta pełnia. Wyraża się ona w tym, że jednorodzo­ny Syn Boży przemawia odtąd do swoich braci w człowieczeństwie, starając się przybliżyć tę zasadniczą prawdę, iż w Nim staliśmy się umiłowanymi dziećmi Bożymi. Kluczowe słowo Boga do ludzi niesie zatem w sobie przesłanie: „Nie jestem od was daleki i niedostępny, nie chcę paraliżować was swą wszechmocą. Jestem miłującym was Ojcem! Daję wam Syna na świadectwo i wzór. On będzie dla was przewodnikiem i nauczycielem, abyście poznali swą wielką godność dzieci Bożych i tak jak On mogli wołać do Mnie: Ojcze!”.

Chociaż Syn nam już wszystko objawił, potrzebujemy czasu, aby to pojąć, przyjąć i wypełnić. Do zrealizowania tego powinniśmy wykorzystać każdy dzień naszego życia. Słyszeliśmy przecież z ust Jezusa zarówno to niezwykłe wyznanie: „Już was nie nazywam sługami (...), ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem objawiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego” (J 15,15), jak też obietnicę: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16,12-13). Widzimy więc, że pełnia objawienia nie wyczerpała się wraz z odejściem Chrystusa na łono Ojca, ale wciąż trwa i jest nieustannie przybliżana człowiekowi w Kościele. W nim bowiem Syn Boży nadal poucza nas swoim słowem i karmi swoim Ciałem, byśmy wytrwale wzrastali w dziecięctwie Bożym. Jest pewne, że bez Niego nigdy tego nie osiągniemy. Dlatego nieodzowne jest zarówno codzienne wsłuchiwanie się w słowo Boga i wołanie do Niego: „Ojcze!”, jak również systematyczne, pełne uczestnictwo w  Eucharystii.

Święty Paweł zapewnia Galatów i nas także: „Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!” (Ga 4,6). Jeśli zatem rzeczywiście będziemy podejmować usilne starania, zostaniemy napełnieni Duchem Jezusa, który będzie w nas tak wołał. Przestaniemy być wówczas niewolnikami grzechu, bojaźni i śmierci, a staniemy się prawdziwie braćmi Jezusa. Cóż za rewelacyjna perspektywa, którą Bóg otwiera przed nami u początku nowego roku! Albowiem gdy jesteśmy dziećmi Bożymi i braćmi Jezusa, to równocześnie jesteśmy dziedzicami tego wszystkiego, co należy do jednorodzonego Syna Bożego.

Piękna perspektywa. Warto rozpoczynać nowy rok z tą świadomością, że Bóg obdarzył nas w Synu godnością swoich dzieci. Warto wpatrywać się w naszego Brata-Boga, otwierać serce i umysł na to wszystko, co On do nas mówi, bo tylko wtedy będziemy potrafili podjąć zadania, jakie Bóg w tym roku dla nas przygotował.