Uniżenie, ks. Bogdan Zbroja


Umiłowani w Chrystusie Panu!

Franciszek wraz z żoną posiadają wielkie gospodarstwo rolne – 107 hektarów. Uprawiają warzywa. Posiadają najnowocześniejsze maszyny rolnicze – opryskiwacze, podorywacze, kombajny, traktory... wszystko, co jest potrzebne do prowadzenia tak dużego gospodarstwa warzywnego. W sezonie zatrudniają ponad trzydzieści osób do zbiorów i transportu, a na stałe pracuje dla nich siedem osób.

Może zapytacie, dlaczego mówię o takim gospodarstwie, co to ma wspólnego z nami, z Kościołem, z dzisiejszą Mszą św.

Moi kochani, ten przykład ma dużo wspólnego i z życiem moim – kapłana – i zapewne z życiem wielu z was.

Rodzina Franciszka, człowieka bogatego, to ludzie pokorni. Nigdy nikt nie doświadczył ich pychy czy wyniosłości. Pomimo że mają wiele, żyją bardzo skromnie. Ich dzieci, a mają ich czworo, wiedzą, że na pieniądze pracuje się ciężko, i same wykonują wszystkie zlecone im prace. Chodzą do szkoły, są najlepszymi uczniami.

O takiej postawie pokory mówi dzisiaj Jezus w Ewangelii: „kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”. Franciszek i jego najbliżsi to ludzie uniżeni i pokorni.

Nie jest to jednak wszystko, co można o nich dobrego powiedzieć. Rodzina, o której mówimy, to ludzie pobożni. W każdą niedzielę i święto przyjeżdżają razem do świątyni i modlą się w skupieniu. Choć mają wiele spraw na głowie, Bóg stanowi centrum ich życia: i dzieci, i rodziców, i dziadków.

Trochę może burzy ten przykład obraz, który nakreślił nam w pierwszym czytaniu Syracydes, gdy jest mowa o modlitwie człowieka ubogiego. Można jednak powiedzieć, że choć rodzina Franciszka jest bogata, i to bardzo, to składa się z osób ubogich duchem. Realizują – albo przynajmniej starają się wcielać w życie – błogosławieństwa Jezusa, począwszy od tego: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,3). Wszystkie swoje sprawy – i rodzinne, i gospodarcze – odnoszą oni do Boga. Jemu powierzają swoje sukcesy i porażki, swoje plany i nadzieje oraz niepowodzenia i klęski.

Jaki z tego wniosek dla nas, modlących się tutaj dzisiaj?

Moi kochani! Skoro Franciszkowi udało się połączyć bogactwo materialne z ubóstwem w duchu, to i nam z pewnością, z Bożą pomocą, to się uda.

Im jesteśmy wyżej postawieni w hierarchii – czy to politycznej, czy naukowej, czy finansowej – tym bardziej bądźmy uniżeni i pokorni wobec drugiego człowieka. Święty Paweł w Liście do Filipian napisał takie słowa: „w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie” (Flp 2,3), polecając wiernym w Filippi, aby byli pełni pokory wobec bliźnich.

Niech nie niszczy nas pycha spowodowana niekiedy bogactwem duchowym. Zdarza się bowiem, że człowiek naprawdę pobożny i dobry wzbija się w pychę, uważając samego siebie za centrum zbawienia. Nie buduje swego życia na Bogu, ale na sobie samym i swoich doskonałościach, a to jest pycha duchowa!

Pomyślmy też o młodych. Pracujmy usilnie nad ich dobrym wychowaniem. Bardzo istotny jest dobry przykład, autentyczność życia nas – starszych. Jeśli młodzi zauważą w nas szczerość, jednoznaczność i szczęście z tego, że żyjemy Bogiem na co dzień, to także im zaimponuje taki model postępowania. Odrzucane dziś przez modę pokora i uniżenie staną się stylami życia wielu młodych, którzy gdy dorosną, znów zasieją dobre ziarno Bożej nauki w sercach następnych pokoleń. I na koniec prośba: bądźmy pokorni jak Jezus!