Wydrukuj tę stronę

WIELKI PIĄTEK: Kazania bez gadania, ks. Eugeniusz Burzyk


Po śmierci niewierzącego Juliana Tuwima pracownik zakładu pogrzebowego zapytał Romana Brandstaettera, czy ma zostawić krzyż na trumnie, czy go zdjąć. Brandstaetter odpowiedział, że nie wie. Później, kiedy znoszono trumnę, dostrzegł na jej wieku dwie skrzyżowane, wyblakłe, lecz wyraźne smugi po usuniętym krzyżu[1].

Swoją zbawczą miłością Jezus dotknął wszystkich ludzi. Cierpiał i umarł także za swoich oprawców i za każdego człowieka domagającego  się Jego ukrzyżowania.  Dziś umiera również za tych, którzy w Niego nie wierzą lub z Nim walczą – za każdego, kto uczciwie szuka prawdy w zgodzie z własnym sumieniem.

Ksiądz Jan  Twardowski  uważał, że podział  na wierzących i niewierzących jest płynny: „Jedni byli wierzący, a dziś są niewierzący, inni byli niewierzący, a teraz są wierzący. Ktoś wierzy z przyzwyczajenia, a ktoś niby nie wierzy, ale ma potrzebę wiary i jest bardziej wierzący od tego, który wierzy z przyzwyczajenia”[2].

1 Zob.  Roman  Brandstaetter, Krąg biblijny i franciszkański, Warszawa  1981, s. 347.
2 Rozmowy na nowy wiek – wywiad z księdzem Janem Twardowskim wyemitowany przez Program 1 TVP, „Tygodnik Powszechny” 2006, nr 5 (2951), s. 11.