Lustracja w oczach Jezusa

ks. Rafał Buchinger, 22.02.2008

Zagubione autorytety
Dlaczego nasza refleksja na temat lustracji prowadzona jest w perspektywie religijnej? Powodów jest kilka. Zacznijmy od najmniej istotnego. Kiedy wybuchła sprawa lustracji, wówczas zawiodły uznane, ludzkie autorytety. Zawiodły nie dlatego, że miały odwagę mieć własne, odrębne zdanie w tej sprawie i je ujawniać publicznie, ale dlatego, że nie połączyły sił, by wypracować jedno, wspólne stanowisko w tej palącej sprawie. Autorytety te zawiodły nie dlatego, że polemizowały ze sobą, ale dlatego, że polemiki te nie prowadziły do rozeznania prawdy, lecz kończyły się pozostaniem stron przy swoich koncepcjach w przekonaniu, że są one jedynie słuszne. Oczywiście nie chodzi tutaj o zawarcie kompromisu w tej sprawie, lecz dotarcie do prawdy, której obcy jest kompromis. Niewątpliwie skutkiem tego Polacy zagubili się w chaosie poglądów na temat lustracji. Szansa na mądre przejście przez bolesny problem została pogrzebana. Sprawa pozostaje nierozwiązana, nabrzmiała i w każdej chwili grozi kolejnym wybuchem. Co zatem?

Chrześcijanie, niezależnie od przynależności kościelnej, są zobowiązani do zasięgania we wszystkim opinii Jezusa i do kierowania się nade wszystko Jego wskazaniami. Zobowiązuje nas do tego sam Jezus mówiący o sobie: "Ja jestem dobrym pasterzem; Ja jestem bramą" (J 10, 1nn). To znaczy: Boży Syn i prawdziwy Człowiek jest przewodnikiem i obrońcą człowieka i ludzkości. Przewodnikiem i obrońcą, którego zadaniem jest nie tylko obrona przed złem atakującym wierzących z zewnątrz, ale i przed złem atakującym wierzącego z jego wnętrza – duszy, serca, sumienia. Co jest o wiele trudniejsze.

Ale jest i drugi powód. Do bezwzględnego kierowania się wskazaniami Jezusa, i to w każdej kwestii, zobowiązuje chrześcijan osobiście Bóg Ojciec w słynnym nakazie opublikowanym urzędowo podczas Przemienienia na górze Tabor. Wskazując na Jezusa, rozmawiającego z wielkimi autorytetami: Mojżeszem i Eliaszem, powiedział: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie” (Mk 9, 7). Chrystus jest zatem autorytetem nad wszelkie autorytety. Jego rozstrzygnięcia są ostateczne i niezmienialne. One są aksjomatami niepodlegającymi jakiejkolwiek dyskusji. Są ostateczne, tak jak ostateczne są orzeczenia Sądu Najwyższego.

Ludzie pytają
Ludzie pytają, czy lustracja w Kościele jest potrzebna, czy powinno się ją przeprowadzać, ponieważ życzą sobie tego katolicy. Odpowiedź na te i inne pytania zyskujemy u Chrystusa w świetle Jego Ewangelii. Świętej Księgi, w której wcielony w ludzkie słowo jest obecny, żyje, działa i mówi do wierzących Jezus, Bóg i Pan wszechświata i ludzkości. W Ewangelii znajdujemy kilka tekstów dotyczących lustracji. Spośród nich wybieramy dwa. W pierwszym z nich Jezus czyni teoretyczny wykład na temat lustracji. Chodzi o tekst z Ewangelii według świętego Mateusza (13, 24–30; 36-43). W drugim natomiast Chrystus osobiście pokazuje praktyczne zastosowanie owych boskich, lustracyjnych wskazań. Mamy tutaj na uwadze tekst z Ewangelii według świętego Jana (8, 1–11). Modlitewne, z pomocą łaski (Łk 24, 45), przemyślenie tych wypowiedzi Jezusa daje odpowiedź na powyższe pytania i pozwala zając właściwe, to znaczy zgodne z wolą Boga, stanowisko w sprawie lustracji.

Przypowieść o chwaście
Jezusowa przypowieść o chwaście rozstrzyga sprawę stosunku chrześcijan do zła istniejącego w świecie. Problem odniesienia do zła w Kościele Chrystus podejmuje i jednoznacznie rozstrzyga w przypowieści o sieci (Mt 13, 47– 52). Obie przypowieści, choć dotyczą odrębnych i autonomicznych rzeczywistości, przynoszą takie samo rozwiązanie owego istotnego problemu. W obu obowiązują chrześcijanina te same normy myślenia i postępowania. Ponieważ przypowieść o chwaście jest bardziej rozbudowana, zawiera więcej istotnych wskazań niż przypowieść o sieci, oprzemy się zatem głównie na niej. Ma ona jeszcze jedną zaletę. Na prośbę uczniów, którym było bardzo trudno ją nie tylko zrozumieć, ale i przyjąć do wiadomości, a jeszcze trudniej do jej wskazań się zastosować, także i w tamtych czasach niepoprawnych politycznie, Chrystus opatrzył ją autorskim komentarzem. Dzięki temu w jej interpretacji nie ma miejsca na subiektywizm, dowolność i rozumowe spekulacje. Jest tylko jedna możliwość: zaznajomić się z boską instrukcją walki ze złem i jej podporządkować. Ze względu na bogactwo myśli, aby niczego nie przeoczyć, jej wskazania ujmujemy w punktach.

 

    1. Wspaniały i piękny świat, w którym żyje i tworzy człowiek, jest dziełem i własnością Boga. I takim pozostanie. W tym świecie istnieje dobro, a obok niego zło. Dobro pochodzi od Boga. Zło natomiast od Szatana. I tak pozostanie do końca świata, do dnia powrotu Jezusa na ziemię i dnia sądu nad ludzkością. Nic się nie zmieni. Ujawniając tą bolesną i przytłaczająca prawdę, Jezus przede wszystkim chce nas ochronić przed dziecięcą naiwnością, że nadejdzie w dziejach świata taki czas, w którym będzie on wolny od zła i będzie w nim tylko dobro, dobro, dobro! Chce nas ustrzec przed taką samą naiwnością w naszym małym świecie, czyli w naszym osobistym czy rodzinnym życiu. Niezapominanie o tej prawdzie ma istotny wpływ na sposób zmagania się ze złem przez chrześcijan.
    2. Brak czujności ze strony człowieka i wygaszenie relacji ze Stwórcą (a „gdy ludzie spali”) uczy Chrystus, umożliwiło złu wejście w ten świat i zamieszkanie w nim na stałe. W ten sposób Jezus przestrzega, by nie rzucać oszczerstw na Boga przypisując Mu istnienie i działanie zła na ziemi, w ludziach i pośród ludzi. Co niestety, i to nierzadko, ma miejsce wśród wierzących.
    3. Warto zwrócić uwagę, medytując nad przypowieścią o chwaście, na strategię działania ojca zła – Szatana i jego synów. Działanie zła jest przemyślane i perfekcyjnie przeprowadzone. Nie bez znaczenia jest też i czas wybierany przez zło do działania. Choć jest obecne od dawna, to jednak stara się pozostawać w ukryciu. W ukryciu umacnia się, przygotowuje do ataku i czeka. Uaktywnia się, by niszczyć dopiero wówczas, gdy dobro osiągnie swą pełnię i piękno, gdy czas, by owocowało obficie i rozprzestrzeniało się, i karmiło ludzi. Jezus bowiem mówi: „A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast”. Koniecznie należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt łatwo umykający uwagi, a mianowicie zło będzie starało się niszczyć dobro za pośrednictwem ludzi dobra, rękami synów królestwa, synów Boga. Jezus mówi bowiem: "Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie (…) Skąd więc wziął się na niej chwast? (…) Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?»”. Finezja działania zła godna uwagi.
    4. W każdym pokoleniu można zapewne znaleźć ludzi, którzy ogniem i mieczem pragnęli wykorzenić raz na zawsze zło z tego świata, sądząc, że dopiero wówczas świat będzie boży. A przy okazji pozbyć się tych, którzy z rozmaitych powodów byli pierwszymi ofiarami zła i jego sługami, synami złego. I naszemu pokoleniu nie obce są inkwizytorskie zapędy wielu. Jezus, w przypowieści o chwaście, przypomina, że obowiązkiem człowieka jest panowanie nad tymi zapędami. Jasno zatem określa, w jaki sposób winien postępować człowiek infiltrowany przez pokusę rugowania zła ze świata, by nie stać się jego jawnym współpracownikiem. Warunkiem podstawowym jest pytanie Boga. Uzyskanie na takie działania osobistej, wyraźnej zgody Pana wszechświata i wszelkiego stworzenia. „Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go (…) «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?»”. Bóg może wyrazić zgodę, powiedzieć ”chcę”, ale może powiedzieć też „nie chcę”. I trzeba tę Jego wolę usłyszeć i uszanować. Uszanować, strzegąc się podszeptów pychy suponującej: Jeśli ty nie oczyścisz ze zła, to kto to uczyni? Po drugie, należy zapytać Boga o sposób, jakiego należy użyć w walce ze złem. Nie wystarczy tylko walczyć, by odnieść zwycięstwo. Trzeba walczyć mądrze i profesjonalnie. W przeciwnym razie poniesie się porażkę. Do Boga, a nie do człowieka należy ścisłe określenie metody walki ze złem i wybór sojuszników nieodzownych do zwycięstwa. „Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim pszenicy”.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na drobny szczegół, a mianowicie należy pytać Boga o walkę ze złem, pozostając w rzeczywistej jedności ze wspólnotą sług, do której się należy. Wszelkie indywidualne, podejmowane w pojedynkę, działania, są wykluczone. Dlaczego? Jezus nie uzasadnia w tym miejscu tego wskazania. Być może chodzi Mu o to, że bez pozostawania w autentycznej więzi ze wspólnotą, niemożliwym jest otrzymywanie od Boga łaski rozumienia Jego poleceń i zgodnego z Jego wolą działania. Mądrość, która posiadali słudzy z Chrystusowej przypowieści musi stać się mądrością każdego chrześcijanina. Bez niej nie ma możliwości prawidłowego obchodzenia się ze złem.
    5. Lustracja – czym ona jest? Jest jednym z wielu sposobów walki ze złem w tym świecie. Wydawałoby się, że jest zatem działaniem błogosławionym przez Boga. Ale myśląc w duchu Jezusa i mówiąc Jego językiem jest ona wyrywaniem chwastów spośród pszenicy. Jest więc rugowaniem zła z równoczesnym niszczeniem dobra. Nie da się lustrować, nie niszcząc dobra. Idąc wiernie za Ewangelią, nie sposób wyrazić istoty lustracji w inny sposób. Dlatego w przypowieści o chwaście Chrystus z mocą zakazuje człowiekowi lustrowania kogokolwiek. „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go (chwast)? Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim pszenicy. Pozwólcie obojgu róść do żniwa”.
    6. Przypowieść o chwaście uzmysławia nam, ze prawo do lustrowania człowieka i społeczeństw posiada Bóg. Jest to prawo przysługujące wyłącznie Jemu. On zaś nikomu go nie deleguje. Nawet aniołom. Nie uczynił tego teraz, nie uczyni i w dniu ostatecznym. Nie uczyni nawet po Sądzie Ostatecznym, gdy będą wykonywane na nim wydane już wyroki. Nawet aniołom przypadnie wówczas jedynie funkcja woźnych sądowych wykonujących polecenia sądu, a nie ferowanie wyroków.
    7. Prawo do lustracji jest niezbywalną prerogatywą Boga. Bóg, uczy Jezus w przypowieści o chwaście i sieci, postanowił nie korzystać z prawa do lustracji człowieka aż do końca tego świata, do dnia paruzji i Sądu Ostatecznego. „Pozwólcie obojgu róść do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieście do mego spichlerza”. Jawi się pytanie: Dlaczego Bóg nie korzysta z przysługującego Mu prawa? Dlaczego zwleka? Niewątpliwie Bóg chce ratować zarażonego przez zło, a nie niszczyć lustrując przedwcześnie. Bóg daje w ten sposób nieszczęśnikom czas na opamiętanie, nawrócenie, pokutę i zadośćuczynienie. Przyszedł bowiem, by zbawiać, a nie niszczyć – jak nas o tym zapewnia wielokrotnie. A On dotrzymuje słowa.
    8. Choć to trudno powiedzieć, ale nie ma innej rady – trzeba. Człowiek, jeśli dopuszcza się lustracji bliźnich bez upoważnienia ze strony Boga, a Bóg nikomu go nie udziela, wchodzi w prerogatywy Boga. Przypisuje sobie przysługujące Jemu wyłącznie prawa. Przez takie samowolne działania dopuszcza się, uczy Objawienie Boże, grzechu bluźnierstwa. Za takie myślenie i postępowanie Bóg grozi uzurpatorowi śmiercią. Warto poszukać w Starym i Nowym Testamencie stosownych tekstów.

Postępuje, jak uczy
Kończąc niniejszą medytację nie sposób nie popatrzeć do Ewangelii, by sprawdzić, czy Chrystus postępuje tak, jak uczy. Sprawdzian ten jest możliwy. Wystarczy przemedytować wydarzenie opisane w Ewangelii według świętego Jana o kobiecie, którą pochwycono na cudzołóstwie (8, 1– 11). I znów ze względu na bogactwo boskiej mądrości ujmiemy nasze spostrzeżenia w punkty. Oczywiście nie wyczerpią one owego bogactwa. Wydobywamy w tym momencie te, które pozwala nam dostrzec On – Pasterz i Brama.
    1. Zagorzali przeciwnicy Chrystusa próbują uwikłać Go w lustrację. Obiektem lustracji jest kobieta pochwycona na cudzołóstwie. Grzech jej ma przecież wymiar społeczny i jest groźny dla małżeństwa i rodziny! Cała akcja rozgrywa się na oczach tłumów. Jest celowo medialna. I jest to – według kryteriów ewangelicznych – znak, że jest nieszczera, obłudna, ma drugie dno, ukryty zamysł. W tym przypadku chodzi o wyeliminowanie z życia społecznego i religijnego, zabicie Jezusa!
    2. Chrystus pisze w tej sytuacji palcem po ziemi? Ludzi od wieków intryguje, co pisze? Grzechy oskarżycieli? Otaczającego tłumu? A może zasady moralne obowiązujące w takich sprawach? Grzechy – nie! Bo sam stałby się wtedy lustratorem. Reguły i zasady – a kto by, w zacietrzewieniu i nienawiści, brał je pod uwagę. Tak prawdę mówiąc nie warto się nad tym zastanawiać. Nie ustalimy, co pisał, ale pisał skutecznie. Co bowiem osiągnął?
    3. Pisząc palcem na ziemi, Jezus zyskał czas, by w tym czasie mógł zadziałać Bóg. Zmienił atmosferę owego wydarzenia. W miejsce nienawiści goszczącej w sercach lustratorów weszło opamiętanie i rozsądek. W sumieniach ponownie doszedł do głosu głos Boga. Przypomnienie boskiej zasady: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień spowodowało odstąpieni od lustracyjnych zapędów jej zwolenników uczonych w Piśmie i faryzeuszy”. On, który był czysty i miał prawo lustracji nie skorzystał z niego!
    4. Takim działaniem Jezus uratował elity narodu wybranego od głupoty pozbawiającej człowieka wieczności z Bogiem. Nam uzmysławia, że tylko bezgrzeszni – jak bezgrzeszny jest Bóg – mogą zaryzykować lustracyjne działania wobec innych. Trzeba mieć nadzieję, że będziemy krytyczni wobec samych siebie. A czy zyskała coś owa kobieta? Bez wątpienia tak! Dzięki temu, że nie została zlustrowana, uwierzyła w Niego. Przyjęła od Niego łaskę nawrócenia. Uznała swój grzech. Zyskała boskie przebaczenie. Odeszła wolna. Dobro poszerzyło swe panowanie, a zło utraciło kolejne terytorium. Chrystus postępuje, jak uczy. Można Jego spojrzenie na lustrację ująć krótko: zabraniam lustrować, a nakazuję ratować! „Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?». A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!»” (J 8, 10 – 11).

Problem, którego nie podejmiemy
Jawi się w tej ewangelicznej perspektywie problem, którego nie podejmiemy w tym momencie. Nasza refleksja rozrosła się bowiem ponad miarę. Ale go postawmy. Co ze współczesnymi samozwańczymi lustratorami? Odpowiedź jest oczywista. Odnośmy się do nich tak, jak odnosi się Bóg. Pozwólmy im hasać do woli po lustracyjnych manowcach i kochajmy, kochajmy, kochajmy do końca miłością, na którą pracowicie zasługują, a mianowicie miłością nieprzyjaciół. Jest to bardzo trudna, ale uczciwa i skuteczna miłość. Miłość rodząca dorodne owoce. A więc do dzieła. A jak ona wygląda, z czego się składa, czego dokonuje? Pytajmy o to naszego Pana i Brata, Jezusa.

Niniejsza refleksja, wyrastająca wyłącznie z Ewangelii, jest do przyjęcia pod warunkiem, że się wierzy i kocha!