- Strona główna
- Wobec codzienności
- Czy chrześcijaństwo jest sektą?
Czy chrześcijaństwo jest sektą?
ks. dr Marek Studenski, 25.04.2008Ostatnio w Internecie rozwinęła się dyskusja na temat: „Czy
chrześcijaństwo jest sektą?". Bardzo trudno w zwięzły, syntetyczny sposób
określić, czym jest sekta. Słowo to ma wiele znaczeń. Jeżeli przyjąć, że
„sekta" to jakaś forma organizacyjna, która odłączyła się od innej formy
macierzystej (w takim znaczeniu pojęcie „sekty" można by wywieść od łacińskiego
secare – odcinać, odcinać się od czegoś), należałoby się zapytać, czy – i w
jakim stopniu – chrześcijaństwo odcięło się od istniejących przed nim wspólnot
religijnych. To prawda, że zarówno Żydzi, jak i Rzymianie na początku
traktowali chrześcijaństwo jak sektę. Wiemy jednak, że dogłębna refleksja
dotycząca istoty chrześcijaństwa prowadzi do wniosku, że nie stanowiło ono
nigdy działającej w obrębie judaizmu grupy o tendencjach separatystycznych, ale
od początku uważało siebie za ruch, który stanowi kontynuację religii Żydów.
Zresztą, jak się wydaje, w pytaniu: „Czy chrześcijaństwo jest sektą?" pojęcie
„sekta" funkcjonuje w innym znaczeniu niż przedstawione powyżej. Przez sektę
rozumie się najczęściej grupę, organizację, która wobec swoich członków na
każdym etapie działalności, stosuje nieuczciwe metody - manipulując nimi.
Manipulacja oparta jest na kłamstwie, oszustwie. Osoba stanowiąca przedmiot
manipulacji nie posiada wiedzy na temat faktycznego celu podejmowanych wobec
niej działań. Prawdziwe motywy znają tylko ci, którzy stosują manipulację. W
stosunku do pewnych metod i sposobów postępowania przyjęło się używać
określenia „sekciarskie". Pytając, czy jakiś ruch jest sektą w tym drugim
znaczeniu, trzeba się zastanowić, czy stosuje on takie właśnie sposoby
działania.
Ruchy o charakterze sekt stosują manipulację już na etapie
pozyskiwania nowych członków. Osoby poddawane manipulacji sądzą na przykład, że
uczestniczą w kursie języka angielskiego czy ćwiczą sztuki walki – tymczasem
pod płaszczykiem takich działań sekta realizuje werbunek swych adeptów. Haczyki
stosowane przez sekty wykorzystują nieraz czyjąś trudną sytuację ekonomiczną,
niekorzystny stan psychiczny czy nawet wrażliwość na wdzięki płci przeciwnej,
łowiąc niczego niepodejrzewające ofiary na tzw. flirt.
Ustosunkowując się do pytania, czy chrześcijaństwo jest
sektą, trzeba zdecydowanie podkreślić, że chrześcijaństwo nigdy nie używało,
ani nie używa takich metod. Inicjacja chrześcijańska realizowana jest w pełnej
wolności. Rodzice, którzy proszą o chrzest dla swego dziecka, czynią to z
własnej woli. Nikt nie jest nakłaniany do przyjęcia sakramentu chrztu św. wbrew
sobie. Nie spotkałem nigdy duchownego, który z jakiegoś powodu zmuszałby kogoś
do wstąpienia do Kościoła, czy stosując manipulację powoli wciągał nowych
członków do kościelnej wspólnoty. Spotkałem się natomiast z sytuacją, w której
doradzano komuś odłożenie przyjęcia sakramentów św. w związku z brakiem
dostatecznego przygotowania czy odpowiedniej dojrzałości. Nieraz w takich
sytuacjach dochodzi do konfliktów z duszpasterzami. Ich powodem jest brak
zrozumienia dla decyzji przedstawicieli Kościoła odpowiedzialnych za udzielanie
sakramentów św.: Dlaczego ksiądz nie chce ochrzcić...? Z jakiej racji ksiądz
nie chce dopuścić mojego syna do sakramentu bierzmowania...? Właśnie z takiego
powodu: żeby decyzja o przyjęciu sakramentu była w pełni świadoma, żeby
wynikała z autentycznej potrzeby serca, by nie była podjęta pod przymusem,
„dlatego, że wszyscy....", „że tak trzeba" itd. Żeby nie było nawet cienia
podejrzeń o jakąkolwiek manipulację.
Sekty za wszelką cenę starają się utrzymywać w swych
szeregach tych, których udało im się już pozyskać. Jedną z metod stosowanych
przez tego rodzaju ruchy jest izolacja. W wielu wypadkach izoluje się człowieka
od rodziny, przyjaciół, dawnych środowisk – wpajając mu przekonanie, że są to
siedliska zła i przedstawiając je jako największe zagrożenie dla rozwoju życia duchowego.
Destrukcyjne ruchy o charakterze sekciarskim izolują swych adeptów także od
wpływu kultury, przekonując ich, że to one są jedynym ratunkiem pośród
zepsutego świata. Chrześcijaństwo od samego początku jest otwarte na świat. Nie
polega to oczywiście na bezkrytycznym przyjmowaniu wszystkich pierwiastków
kulturowych obecnych w świecie, ale na twórczej obecności chrześcijan, którzy
nie tylko nie mogą bać się świata, ale mają stać się dla niego, zgodnie z
wezwaniem Jezusa – solą i światłem. W
jaki sposób można posolić potrawę, jeśli nie poprzez głębokie wniknięcie soli w
jej strukturę? W jaki sposób światło miałoby rozświetlić ciemne miejsca, jeśli
nie w taki, że zajmie tą samą przestrzeń, którą zajmuje ciemność?
Chrześcijaństwo nigdy nie uciekało od świata, ani nie gardziło jego kulturą.
Wręcz przeciwnie – potrafiło znakomicie znaleźć się w świecie, asymilując to
wszystko, co jest w nim wartościowe. Zresztą to nie chrześcijanie wpadli na tak
genialny pomysł. Inkulturacja jest jedynie naśladowaniem działania Boga, który
wszedł w nasz świat i stał się człowiekiem, przyjmując wszystko, co ludzkie.
Chrześcijanie nie mogą iść inną drogą. Mało tego, oczywistym dla wszystkich
jest fakt, że kultura zachodniego kręgu cywilizacyjnego jest dziełem
chrześcijaństwa. Skoro chrześcijaństwo dało podwaliny pod cywilizację
zachodnioeuropejską – posądzanie go o bycie sektą – jest całkowicie
niedorzeczne. Jeżeli nasza kultura oparta jest na wartościach chrześcijańskich – uznając chrześcijaństwo za sektę – za taką musiałaby uznać siebie,
zaprzeczając samej sobie. Jak się zresztą wydaje, pojęcie sekty, w takim
znaczeniu, w jakim go używamy w naszych rozważaniach – bazuje na myśli
chrześcijańskiej. To właśnie z punktu widzenia wartości przyniesionych przez
chrześcijaństwo (wartości ewangelicznych) możemy pewne poglądy sposoby
działania – oparte na kłamstwie, oszustwie, pogardzie dla innych, traktujące
ludzi w sposób przedmiotowy – oceniać jako sekciarskie. Wszystko, co składa się
na pojęcie sekty jest całkowitym zaprzeczeniem chrześcijaństwa. Nazwanie
chrześcijaństwa sektą jest postawieniem wszystkiego na głowie. Można to
przyrównać do wydarzenia z Ewangelii, gdy Jezusa posądzono o to, że działa mocą
władcy złych duchów.
Za kształt wychowania chrześcijańskiego odpowiedzialna jest
rodzina. Kościół nie izoluje dzieci od rodzin i nigdy nie proponuje
wychowywania dzieci w oderwaniu od rodziców tak, jak to czynią niektóre sekty.
Zauważmy, że nawet w sytuacjach, gdy rodzina nie rokuje szans na wychowanie
dziecka w wierze, Kościół nie stara się izolować dzieci od rodziców. Oczywiście
zadaniem wspólnoty Kościoła wobec takich dzieci (w przypadku, gdy rodzice chcą,
by były one wychowane w wierze, ale sami z różnych powodów tego nie czynią)
jest otoczenie ich wzmożoną opieką i dołożenie wszelkich starań, by
zrekompensować brak formacji religijnej w domu, co po ludzku sądząc, nigdy nie
jest w pełni możliwe. Księża czy katecheci w żadnym wypadku nie starają się
jednak separować dzieci od rodziców poprzez budowanie pomiędzy dziećmi i
rodzicami jakichś niewidzialnych murów, jak to czynią liderzy sekt. Nikogo nie
trzeba przekonywać, że Kościół zawsze stoi na straży rodziny, starając się ją
wspierać do końca, bo jest ona, nawet wtedy, gdy z różnych powodów niedomaga –
jedynym niezastąpionym środowiskiem wychowania i rozwoju dzieci, dla których
największym dramatem jest rozpad rodziny.
Jeden z najbardziej destrukcyjnych skutków działania sekt
polega na ich głębokiej ingerencji w osobowość człowieka. Od najwcześniejszego
dzieciństwa – rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, krewni, znajomi wpływają na
kształtowanie się misternej struktury, jaką jest ludzkie wnętrze – osobowość
człowieka. Sekta w bardzo krótkim czasie niszczy tę „koronkową" strukturę, a
następnie „przeprogramowuje" swoją ofiarę. Można by to porównać do sytuacji, w
której ktoś w nieodpowiedzialny sposób jednym naciśnięciem klawisza formatuje
twardy dysk komputera, nie zważając na to, że to, co na nim się znajduje,
zostało utworzona przez osobę, która przez długi czas kompletowała zawartość
swego osobistego komputera w optymalny sposób przystosowując ją do swoich
potrzeb...
Jeśli w ogóle uda się z powrotem wydostać kogoś z sekty,
konieczna jest specjalistyczna terapia, której efekty i tak stoją pod znakiem
zapytania. Kościół w ten sposób nie działa. Jak to już zostało powiedziane,
respektuje on w pełni prawo rodziców do określania kształtu realizowanego przez
nich wychowania, a jeśli są oni chrześcijanami i w takim duchu pragną formować
swe dzieci - stwarza warunki by w formacja dziecka odbywała się we wspólnocie
wiary. Dokonuje się to w ramach katechezy realizowanej w parafii i w szkole.
Katecheza nie ma żadnych cech indoktrynacji. Jeżeli jest realizowana w szkole,
dzieci uczestniczą w niej na pisemną prośbę rodziców, którą mogą oni w każdej
chwili wycofać. Wszystko odbywa się z pełnym poszanowaniem wolności sumienia.
Sekty bardzo często izolują także swych członków od wpływu
instytucji odpowiedzialnych za kształcenie. Organizacje mające charakter sekt
przekonują, że przekazywana przez nie wiedza nie może być udostępniona
niepowołanym osobom, które nie dorosły do jej uzyskania. Z doktryną sekty
niemożliwa jest jakakolwiek dyskusja. Wyznawcy sekty formowani są w taki
sposób, że najmniejsze próby poddawania w wątpliwość nauczania lidera wywołują
natychmiast poczucie winy. Wiedza stanowiąca fundament działania sekty jest
niepodważalna i nieweryfikowalna. Próby poszukiwania racjonalnej argumentacji,
nawet jeśli są podejmowane przez adeptów sekty „w dobrej wierze", traktowane są
w niej jako sprzeniewierzenie się najwyższym wartościom i podlegają
napiętnowaniu. Wszystko to, w co wierzy Kościół (zresztą nie tylko Kościół
katolicki, ale także inne Kościoły chrześcijańskie), jest racjonalne. Odkrycie
jakiejkolwiek sprzeczności logicznej w nauczaniu Kościoła dyskwalifikowałoby
taką wiedzę. Nie może być bowiem sprzeczności między wiarą a rozumem. Prawda,
że za pomocą samego rozumu można dojść do istnienia Boga jest zresztą dogmatem
wiary stwierdzonym na Soborze Watykańskim I. Kościół prowadzi swoje wyższe uczelnie,
wydziały teologii działają na największych uniwersytetach świata. Nieustannie
trwają dyskusje teologów z przedstawicielami innych nauk. Nieraz z różnych
powodów ma miejsce różnica stanowisk. To wszystko w sposób jednoznaczny
świadczy o tym, że Kościół nie ma nic wspólnego z sektą.
Warto przypomnieć chociażby wiadomość z ostatnich dni –
katolicki ksiądz – prof. dr hab. Michał Heller został laureatem Nagrody
Templetona przyznawanej za budowanie pomostów pomiędzy naukami przyrodniczymi a
filozofią i teologią. Jest to jedna z najbardziej prestiżowych, a pod względem
finansowym największa nagroda świata. Ceremonia wręczenia nagrody odbędzie się
w maju w pałacu Buckingham. Ks. prof. Heller odbierze ją z rąk księcia
Edynburga Filipa, małżonka królowej Elżbiety. Otrzymane 1,6 mln dolarów.
Laureat chce przeznaczyć na tworzące się w Krakowie Centrum im. Mikołaja
Kopernika...
W kontekście tego wszystkiego nawet samo stawianie pytania,
czy Kościół jest sektą - jest śmieszne. Ten, kto nie zna odpowiedzi na pytanie,
czym jest sekta, powinien najpierw dobrze poznać chrześcijaństwo, a odpowiedź
na swoje pytanie uzyska, gdy wyobrazi sobie, co mogłoby stanowić ewentualne
zaprzeczenie poznanej rzeczywistości.