20. niedziela zwykła

ks. Roman Pindel, 17.08.2008

Apostoł Narodów


Nazywamy Pawła Apostołem pogan. Z kilku powodów. Po pierwsze z tej racji, że został specjalnie powołany przez Boga, by głosić Ewangelię przede wszystkim poganom. Po drugie, głosił Ewangelię tak, by poganie nie musieli wpierw przyjmować judaizmu i obrzezania. Po trzecie zaś, przez całe życie walczył o to, by dawni poganie i Żydzi byli równoprawnymi członkami jednego Kościoła.

Określenie Apostoł pogan jest zaskakujące, gdyż wpierw Paweł był oddalony od świata pogan najbardziej spośród wszystkich apostołów. Jak sam o sobie napisze, był przecież Hebrajczykiem z Hebrajczyków, obrzezanym przepisowo ósmego dnia po narodzeniu, mógł wskazać Beniamina, umiłowanego syna Jakuba, jako swojego przodka, a do tego z własnego wyboru przyłączył się do faryzeuszy, ruchu, który rygorystycznie przestrzegał separacji od pogan i od grzeszników. Tymczasem właśnie takiego Żyda z krwi i kości Chrystus wybrał, by był największym ewangelizatorem wśród pogan i największym ich orędownikiem w Kościele, w którym wpierw wszyscy byli Żydami. Jak to możliwe? Jak to pogodził on sam w sobie?


1. Paweł zawsze liczył się z Bożym planem zbawienia

Paweł jest przede wszystkim, jak każdy Żyd traktujący poważnie swoją religię, człowiekiem przymierza. Przymierza, które sam Bóg zaproponował wybranemu ludowi. Przymierza, którego Bóg nigdy nie złamał i nigdy swojego ludu nie zawiódł. Z drugiej strony Paweł aż za dobrze wiedział, że całe dzieje Izraela to historia kolejnych odejść od Boga, łamania przymierza, niewierności i słabości. Cała historia zbawienia pokazuje nieporównywalne zaangażowanie Boga i człowieka w układ, w którym obie strony zobowiązywały się do wierności i do lojalności wzajemnej.

Paweł jako wierzący Żyd wszedł w przymierze z Bogiem przez to, że pobożni rodzice obrzezali go ósmego dnia od urodzenia. Trwał więc w przymierzu coraz bardziej świadomie i coraz bardziej gorliwie. Już sam zdecydował się na przystąpienie do radykalnego ruchu faryzeuszów, którzy z wielkiej gorliwości, a niekoniecznie z wyrachowania, przestrzegali nie tylko przepisy Prawa Mojżeszowego, ale także i inne, wynikające z ich tradycji. Być może i sam zdecydował, by zamieszkać w Jerozolimie, w której pobożni Żydzi pragnęli co najmniej umrzeć i być pogrzebani. Na pewno jednak już sam zdecydował o dalszym kształceniu u boku Gamaliela i o swojej przyszłości, by być znawcą Prawa Mojżeszowego i człowiekiem skupionym na jego przestrzeganiu. Trzeba wreszcie dodać, że i jego gwałtowne wystąpienia przeciwko wyznawcom Chrystusa wynikały z przekonania, że przecież walczy w obronie czystości jedynej prawdziwej i najlepszej religii Boga Jedynego.

Docierające do niego wieści, że ukrzyżowany Jezus z Nazaretu jest uznawany przez niektórych ludzi z Galilei za posłanego od Boga Mesjasza, zapewne osądził od razu. To niemożliwe, by Bóg posłał takiego Mesjasza. Niemożliwe, by Sanhedryn i Arcykapłan pomylili się w tak ważnej sprawie i skazali na śmierć człowieka autentycznie posłanego od Boga, by wyzwolił Izraela. Zbyt wiele, wreszcie, negatywnych opinii krążyło o Jezusie z Nazaretu, by można było dopuścić myśl, że on właśnie miałby być zapowiadanym i oczekiwanym Mesjaszem.


2. Zawzięty prześladowca staje się przekonanym wyznawcą

Słowem, Paweł – który sam o sobie zaświadcza, że zawsze postępował według sumienia (por. Dz 23, 1) – był absolutnie przekonany, że trwać w przymierzu z Bogiem, to zachowywać Prawo i oczekiwać obiecanego Mesjasza. Zapewne też spodziewał się, że poganie mogą być zbawieni tylko przez pośrednictwo i przez przyłączenie się do narodu wybranego przez Boga. Tymczasem to, co człowiek może uznać za niemożliwe, Bóg może postanowić i zrealizować, i to w sposób, o jakim człowiekowi się nie śni. Tak było i w przypadku Pawła. Gdy zmierzał do Damaszku, by przeszkodzić w rozpowszechnianiu się zgubnego przekonania odnośnie do Jezusa, On sam mu się ukazał i przemówił. Pod Damaszkiem i w samym mieście dokonało się coś wielkiego. Po pierwsze, Paweł zwalczający dotąd przekonanie, że Mesjasz już przyszedł, sam uznał w ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Jezusie Mesjasza. Po drugie, przyjął powołanie do głoszenia Ewangelii, i to takie, które będzie go wiele kosztowało, a często będzie związane z prześladowaniem. Po trzecie, wreszcie, Apostoł przyjął szczególne pole odpowiedzialności, jakim miał być świat ludzi nieznający Boga jedynego, czczący różnych bogów i uwikłany w różne przesądy i praktyki magiczne.

Samo przyjęcie Jezusa jako Mesjasza wiązało się z niezrozumieniem ze strony tych, którzy byli dotąd Pawłowi najbliżsi. Ale także wierzący w Chrystusa nie mogli uwierzyć, że tak zawzięty ich prześladowca głosi naukę, którą dotąd usiłował wytępić. Dzieje Apostolskie ukazują Pawła, który natychmiast po tym, jak przyjął chrzest, zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Mesjaszem. Tak czynił w samym Damaszku, a następnie w Jerozolimie, wszędzie jednak zamiast sukcesu napotykał na ogromny opór i wzbudzał niepokój. Przyczyny mogły być dwie. Pierwsza to ta, że przecież został powołany do głoszenia Ewangelii wśród pogan, a on udawał się do synagog. Gdy za kilka lat rozpocznie pracować wśród pogan, jego działanie będzie bardzo owocne. Druga przyczyna niepowodzeń w głoszeniu Ewangelii zaraz po nawróceniu może być głębsza. Apostoł głosił naukę Chrystusa zapewnie w taki sam sposób, w jaki wcześniej usiłował ją wytępić. Tymczasem głoszenie Ewangelii wymaga przemiany samego głosiciela i udaje się naprawdę wtedy, gdy jest spójność tego, czego się naucza z własnym życiem i sposobem ewangelizowania. Gdy po kilku latach Paweł powróci, by głosić naukę Chrystusa, nie będzie miał w sobie ducha walki, ani nie będzie nikogo przymuszał, jak kiedyś czynił, gdy był prześladowcą. Paweł potrzebował do tej przemiany kilku lat, które spędził w pobliżu rodzinnego Tarsu, aż został poproszony przez Barnabę, by pomógł w wielkim polu pracy już wśród wielu pogan przyjmujących wiarę w Jezusa w Antiochii Syryjskiej.


3. Głoszenie tej samej Ewangelii innym słuchaczom w inny sposób

Głoszenie Ewangelii poganom wymaga wielkiego zaangażowania i innego podejścia niż w przypadku ewangelizacji Żydów. Ci ostatni są najlepiej przygotowani, by przyjąć Jezusa jako Mesjasza. Wystarczy poprowadzić ich dalej w ich wierze i pokazać, że zapowiedzi proroków spełniły się w przyjściu, życiu i nauczaniu Jezusa z Nazaretu. Niczego nie trzeba przygotowywać, a po przyjęciu wiary pokazać Ewangelię. Inaczej jest z poganinem. Wpierw trzeba go doprowadzić do wiary w Boga jedynego. Następnie ukazać prawdę o grzechu człowieka i o jego ocaleniu przez śmierć jedynego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Wiele zmian wymaga życie moralne poganina, który przyjmuje wiarę i chrzest. Nie zna on przecież Dekalogu, Jezusowe wezwanie do przebaczenia i miłosierdzia wydaje mu się głupotą. Do tego dochodzi problem znalezienia odpowiedniego miejsca do głoszenia Ewangelii dla pogan, bo środowisko żydowskie, z którego wywodzi się Paweł, żyje w swoim świecie, którym wielu pogan pogardza.

Powołanie ze strony Boga do głoszenia Ewangelii poganom, przyjęte przez Pawła, domaga się także rozeznania i akceptacji ze strony tych, którzy już wcześniej stali się apostołami. Gdy najważniejsi z nich, Jakub, Piotr i Jan uznają, że Ewangelia objawiona Pawłowi, zgadza się z tą, którą oni usłyszeli od Jezusa, uznają Pawła za wiarygodnego głosiciela zbawienia i uznają powierzony mu obszar odpowiedzialności. Jak pisze sam Paweł w Liście do Galatów, jemu i Barnabie „podali prawicę na znak wspólnoty", by on udawał się do pogan, oni zaś do Żydów (por. Ga 2, 9). Znakiem jedności miała być ofiara na rzecz ubogich w Jerozolimie, którą miał Paweł dostarczać z Kościołów złożonych z ochrzczonych pogan (por. Ga 2, 10).

Uwiarygodniony przez najważniejszych apostołów i wysłany przez konkretny Kościół w Antiochii, Paweł podejmuje ogromny wysiłek, by w kolejnych miastach, głównie wielkich, znajdujących się na szlakach komunikacyjnych, znajdować słuchaczy gotowych przyjąć głoszone przez niego orędzie. Apostoł przebywa tysiące kilometrów, by w kolejnych miejscach pozyskać niekiedy tylko kilka osób. Dzieje Apostolskie ukazują przy tym charakterystyczny sposób zakładania kolejnych Kościołów. Paweł zaczyna zwykle od synagogi, w której słuchaczami są Żydzi i prozelici, ale także poganie sympatyzujący z judaizmem, którzy nie zdecydowali się na obrzezanie i przestrzeganie wszystkich zasad tej religii. To oni będą stanowić szczególną zdobycz Apostoła. W tych pierwszych wspólnotach z czasem będzie przybywać tych, którzy jako poganie przyjęli wiarę w Jezusa i chrzest.


4. Zrozumieć miejsce pogan w Kościele

Ta zmiana w proporcji pomiędzy Żydami i poganami w Kościele niekiedy powoduje niepokój wśród Żydów uznających w Jezusie Mesjasza. Pojawiają się pytania o to, czy poganin, który tylko uwierzył w Jezusa, a nie przestrzega Prawa Mojżeszowego, a to tego i pewnie ma problemy z zachowywaniem podstawowych przykazań, może być pełnoprawnym członkiem Kościoła? Czy można wręcz zasiadać do stołu z ochrzczonym poganinem, gdy się jest Żydem, przestrzegającym ciągle zasad czystości rytualnej i tradycji przodków? Paweł jest tym, który najbardziej walczy o pełne prawa pogan do ich miejsca w Kościele. Podkreśla prawdę, że tylko wiara w Jezusa, Pana, Mesjasza i Zbawiciela zbawia człowieka, niezależnie od tego, czy wcześniej był Żydem, czy poganinem. Na pewien czas i na terytorium, gdzie większość stanowili chrześcijanie żydowskiego pochodzenia ogłoszono tzw. klauzule Jakubowe (Dz 15, 22-29). Zobowiązywały one ochrzczonych pogan do przestrzegania takich przepisów Prawa, do jakich byli zobowiązani poganie pragnący mieszkać pośród Izraelitów (por. Kpł 17, 10-16). W ten sposób chrześcijanie żydowskiego i pogańskiego pochodzenia mogli zasiadać przy wspólnym stole.

Nie brakło, oczywiście, przeciwników Pawła, którzy oskarżali go o odstępstwo od Prawa i o nakłanianie Żydów przyjmujących wiarę do tego, by sami już Prawa Mojżeszowego nie przestrzegali, a synów swoich już nie obrzezywali (por. Dz 21, 21). W Jerozolimie tłum Żydów chciał ukamienować Apostoła w przekonaniu, że lekceważąc zasady obowiązujące w Świątyni, wprowadził do miejsca przeznaczonego tylko dla obrzezanych jakichś pogan. Z powodu więc utożsamienia się ze światem pogańskim ostatecznie Paweł trafił wpierw pod osąd Sanhedrynu, a następnie sądu rzymskiego. To było także powodem co najmniej czteroletniego uwięzienia. Ostatecznie jednak Paweł pozostaje symbolem i przedstawicielem tych wszystkich, którzy nie należąc do narodu wybranego znaleźli się w nowym ludzie Bożym, w Kościele.

W obszernym fragmencie Listu do Rzymian (Rz 9 - 11) Paweł zastanawia się nad miejscem Żydów i pogan w Bożym planie zbawienia. Próbuje zrozumieć opór, jaki spotyka Ewangelia wśród Żydów, a także nieoczekiwane jej przyjęcie wśród pogan. Wyraża przy tym nadzieję, że jego niezwykłe sukcesy wśród pogan spowodują zainteresowanie Ewangelią u jego rodaków (Rz 11, 13-15). Przywołuje przy tym niezwykły przejaw miłosierdzia Bożego, który polega na tym, że w miejsce najlepiej przygotowanych do przyjęcia Mesjasza Żydów, do Kościoła w ogromnej ilości przybywają poganie. Ostatecznie jednak przypomina Apostoł podstawową zasadę: zarówno Żyd jak i poganin, by się zbawić, musi uznać swoją grzeszność i przejść od nieposłuszeństwa do wiary (Rz 9, 29-32).