23. niedziela zwykła

ks. Tadeusz Mrowiec, 5.09.2008


Przykazanie jest przestrzenią miłości

Rozpoczął się nowy rok szkolny. Dzieci, młodzież, ale także nauczyciele, katecheci, całe środowisko szkoły, rozpoczęło pracę według konkretnego planu zajęć. Każda klasa ma swój program, ilość godzin wyznaczonych do nauki i pracy, zakres wiedzy do przekazania i nauczenia. Czas tych zajęć wyznacza głos szkolnego dzwonka. To szkolne doświadczenie pierwszych dni września pozwoli nam lepiej odczytać dzisiejszą liturgię słowa. Pojawia się w niej bowiem zagadnienie prawa, które człowiek ma podjąć, wykonać, wypełnić, a przed czym często się buntuje, tak jak krnąbrny uczeń na początku roku szkolnego. Pytamy często, po co to prawo? Jaki sens ma ten zakaz, czy polecenie Kościoła?

Bóg działa przez człowieka
To mówi Pan: „Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela, abyś słysząc z mych ust napomnienia, przestrzegał ich w moim imieniu" (Ez 33, 7). W pierwszym czytaniu prorok Ezechiel wyznaje, że Bóg uczynił go stróżem swego prawa, aby upominał ludzi, przestrzegał przed lekceważeniem przykazań. W Starym Przymierzu prawo nadane na Synaju było stopniowo rozwijane tak, że obejmowało szczegółowo wszystkie dziedziny życia. Jaki był tego sens? Otóż, w każdym momencie życia Izrael miał być konfrontowany z Bożymi wymaganiami. Wobec wyzwań sąsiednich kultur, był pouczany o tym, co należy czynić, a czego nie wolno. Prawo miało oddać Izraela w Boże posiadanie. Człowiek, który przestrzegał prawa, pozostawał czysty, co przypominało o związku z ołtarzem, ofiarą, obietnicą zbawienia. Jeżeli było tak przeżywane, przeniknięte wiarą w jedynego Boga, to wychowywało cały naród. Ze szkoły takiego prawa wyszły ciche postacie sprawiedliwych o czystym sercu i szczerych intencjach, które spotykamy w Nowym Testamencie: Józef, Maryja, Elżbieta, Zachariasz, Symeon, którzy przez prawo otwarli się całkowicie na Boga.

Ale jeżeli uczeni w Prawie i inni tracili odniesienie do Boga, to prawo stawało się tylko ludzką tradycją ograniczającą wolność. Przeciw takim nadużyciom wystąpił Jezus, który potępił faryzejskie podejście do prawa, a jednocześnie ogłosił, że nie przyszedł go znieść, ale wypełnić.

Władza związywania i rozwiązywania
„Zaprawdę powiadam wam: «Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie»" (Mt 18, 18).

Jeden z największych skarbów człowieka – wolność – może być zarazem jego największym nieszczęściem. Dzięki wolności człowiek może sprzeciwiać się Bogu i zagubić w złym postępowaniu. Dlatego z pomocą przychodzi mu mądrość Kościoła, który otrzymał władzę rozwiązywania, czyli pozwalania, i zawiązywania, czyli zabraniania. Niezwykłość owej władzy polega na tym, że decyzje podjęte przez władzę Kościoła na ziemi będą aprobowane w niebie. Najczęściej doświadczamy tej niezwykłej władzy w sakramencie pokuty, kiedy przez wyznanie grzechów i żal powracamy do pełni wspólnoty Kościoła.

Prawo Boże i władza Kościoła z nim związana pomagają nam wychodzić, uwalniać się z sideł zła, które nieustannie próbuje nami zawładnąć i rodzi bunt w naszej duszy. Zewnętrzny nakaz upomina i wzywa do wyjścia, do porzucenia sytuacji i postawy akceptującej grzech. W tym samym duchu pomagają nam przepisy, zasady czy regulaminy tworzone przez ludzi, które mają na celu dobro i rozwój człowieka [...].

Więcej w: „Materiały Homiletyczne” 2008, nr 246