- Strona główna
- Rok św. Pawła
- 25. niedziela zwykła
25. niedziela zwykła
ks. Roman Pindel, 19.09.2008Każdy człowiek ma jakieś priorytety, każdy jakieś najważniejsze cele życiowe, wartości, które najbardziej ceni. Jeden stawia sobie za cel osiągnięcie ważnej pozycji w życiu społecznym i konsekwentnie realizuje karierę polityka. Ktoś inny na pierwszym miejscu stawia dobra materialne i z satysfakcją obserwuje, jak wciąż zwiększa się jego stan posiadania. Jeszcze kto inny ceni wiedzę i kosztem wielkich wyrzeczeń zdobywa wykształcenie i zasłużoną sławę jako uczony, odkrywca, czy wynalazca. W kolejną niedzielę, kiedy pragniemy bliżej poznać osobę Pawła, pytamy o jego priorytety życiowe i najważniejsze dla niego wartości.
1. Aby Chrystus był zawsze uwielbiony
Dzisiejsze drugie czytanie, wzięte z jego listu do Filipian, wskazuje jednoznacznie, co stanowi dla Pawła cel, któremu podporządkowane są pomniejsze i codzienne zamiary: „Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele – to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne" (Flp 1, 20-24).
Nie ulega wątpliwości, że najważniejsze dla Pawła to uwielbienie Chrystusa we wszystkich momentach życia, niezależnie od tego, co ono przyniesie i niezależnie od tego, co Pan mu wyznaczy. Musi nas uderzyć niezwykła wolność człowieka, który mówi otwarcie, że jest gotów w tym sensie, że w pewien sposób jest mu obojętne, zarówno umrzeć, jak i ciężko pracować. Wszystko w przekonaniu, że to Bóg sam ma prawo i rzeczywiście wyznacza koleje naszego życia, nam zaś pozostaje wypełniać czas i obowiązki według Bożego zamiaru. W tej gotowości przyjęcia wszystkiego, co Bóg da w tym życiu, Paweł wyraża także i tę prawdę, że ostatecznym celem naszego życia, do czego ostatecznie zmierzamy, jest „być na zawsze z Panem". W tym ostatecznym celu jest Apostoł zdecydowany: tylko to, bo nie ma dla człowieka innego lepszego stanu, ani większego szczęścia.
Co to oznacza? To znaczy, że dla Apostoła życie każdego człowieka ma trzy fazy: od poczęcia do narodzin, od narodzin do śmierci i trzecią, na zawsze z Panem. Nie ma wątpliwości, że dla mającego się narodzić dziecka i całego jego życia jest to, jak przebiegać będzie jego 9 miesięcy pod sercem matki. Choroby, stan emocjonalny matki, jej sytuacja psychiczna i duchowa, to wszystko ma wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne dziecka po jego urodzeniu. Podobnie to, jakie będzie nasze „bycie na zawsze z Chrystusem", decyduje to, jaka jest nasza kondycja duchowa we wcześniejszym okresie, nie tyle od narodzin do śmierci, co od początku naszego świadomego życia i pierwszych naszych osobistych wyborów aż do ostatnich. Paweł jest świadom tego, że właśnie teraz, kiedy żyje, działa i pisze List do Filipian, rozstrzyga się kształt jego wieczności, jego bycia na zawsze z tym, który go zbawił, powołał i prowadzi przez życie. Dlatego zanim będzie miał udział w chwale Syna Bożego, chce mu już teraz w każdym momencie życia świadomie i dobrowolnie oddawać chwałę. Zanim będzie mógł trwać w relacji miłości do tego, który go pierwszy umiłował i wydał za niego samego siebie, chce Paweł miłować Pana i Zbawiciela już teraz, we wszystkim. Zanim Pan ukaże się na końcu czasu, gdy pokłon Mu odda wszelkie stworzenie, wcześniej chwałę oddają Mu ci, którzy w Niego uwierzyli i którzy go kochają. Oddaje się zaś chwałę Panu i okazuje miłość, gdy czyni się to, czego Pan pragnie i co zamierza dokonać przez nas właśnie.
2. Miłować Boga z całego serca
Apostoł Paweł, jeszcze jako Szaweł z Tarsu, znał od dziecka słowa codziennie recytowane przez pobożnych Żydów: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił" (Pwt 6, 4-5). Te słowa są określane jako „fundamentalna prawda religii Izraela" oraz „oparta na niej pierwszorzędna powinność" (D. L. Christensen).
Recytując codziennie te słowa Szaweł od najmłodszych lat wpierw identyfikował się ze wszystkimi pokoleniami Izraela, które wyznawały Boga jedynego. Idąc za pierwszym wezwaniem „Słuchaj", przypominał sobie wszystkie dobrodziejstwa i dowody miłości, doznane przez naród wybrany w ciągu jego dziejów. Coraz bardziej uświadamiał sobie wierność w miłości jedynego Boga wobec małego i nie zawsze wiernego narodu Izraela. Zdawał sobie sprawę, jak bardzo ważne jest to wyznanie, że nie ma innego boga poza Tym Jedynym, który się objawił i wciąż objawia w dziejach Izraela. Z dziejów swojego narodu przekonywał się Szaweł, iż bogowie pogan wobec potęgi Boga Jedynego okazywali się bezsilni. Powtarzał za słowami Pisma, że „wszyscy bogowie pogan to ułuda" (Ps 96, 5; 1Krn 16, 26; por. Iz 41, 29). Ten, który wybrał sobie Izraela nie tyle jest pierwszym wśród bogów, ale jako jeden jedyny zasługuje na określenie „Bóg".
Słuchał więc młody Szaweł w rodzinnej synagodze w Tarsie, a później w Jerozolimie słów Pisma Świętego. Bo ze słuchania rodzi się wiara. Z tej zaś wiary rodzi się powinność stawiania Boga na pierwszym miejscu w każdym momencie życia. Tak czyni ten, kto sobie uświadomił i uwierzył miłości i wierności Boga do swego ludu. To zaś stawianie Boga na pierwszym miejscu wyraża się w takiej miłości, w której człowiek usiłuje na swoja miarę odpowiedzieć na miłość tego, który go pierwszy umiłował.
„Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił" (Pwt 6, 5). Szaweł powtarzając trzykrotnie hebrajskie qol („cały") uświadamiał sobie, że miłość do Boga musi być „całkowita", a więc wyłączna i niepodzielna. Nie tylko w tym sensie, by nie kochać innych bogów, ale by Jedynego kochać „całościowo". By Go kochać nie tylko w wybranych obszarach życia, choćby tylko poprzez kult i modlitwę, ale miłość do Boga Jedynego ma obejmować wszystkie sfery tego. Bo wynika to z pewnej „logiki odpowiedniości". Bóg, wybierając sobie jeden lud i gwarantując mu miłość, wierność i zbawienie, oczekuje odpowiedniej wyłączności ze strony Izraela. Jedyny lud jedynego Boga („nasz Bóg") może kochać tylko Jego jako Boga („Jahwe jeden"). Nie może Go przy tym kochać połowicznie, ale „całościowo", na co wskazuje wyliczenie: „będziesz miłował..., z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił" (Pwt 6, 5). Ta jedyność i wyłączność miłości jest ściśle związana z tym, że Bóg Izraela jest zazdrosny (6, 10-15) i nie pozwala nawet na to, by Jego lud mieszał się z innymi narodami (7, 1-10). Wypowiadając w przykazaniu miłości wezwanie, by kochać Boga jedynego z całego serca i z całej duszy, uświadamiał sobie Szaweł to, że miłość do Boga ma obejmować zarówno sferę rozumu, jak i emocji. Miłowanie zaś Boga z całej siły (me'od) wymaga samodyscypliny i zaangażowania woli człowieka.
Szaweł znał dobrze także dalsze słowa, nierozerwalnie związane z tym najpierwszym przykazaniem: „Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami. Wypisz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach" (Pwt 6, 6-9). Zdawał więc sobie sprawę, że przyjęcie prawdy o Bogu jedynym oraz wezwania do wyłącznej Jego miłości (6, 4-5) jest związane z obowiązkiem ich interioryzacji, manifestacji w życiu codziennym oraz przekazu wobec następnych pokoleń. To dlatego Szaweł - faryzeusz nie tylko wyznawał swoją wiarę w codzienności i był gotów, gdy sam stanie się nauczycielem lub ojcem, przekazywać ją kolejnemu pokoleniu, ale także wystąpił przeciw wyznawcom Jezusa z Nazaretu, w przekonaniu, że broni wiary w Jedynego Boga.
Gdy zaś już uznał w Jezusie z Nazaretu