- Strona główna
- „Materiały Homiletyczne”
- 27. niedziela zwykła
27. niedziela zwykła
ks. Bogdan Giemza, 2.10.2008
Rachunek sumienia z krytyki Kościoła
„Kościół, który poddaje radykalnej krytyce ten świat – pisał ks. Józef Tischner – z natury rzeczy prowokuje krytykę. Ale bywają puste i bywają sensowne krytyki Kościoła. Sensowna krytyka Kościoła to taka, która wcześniej czy później musi stać się afirmacją Kościoła – musi przerodzić się w jego obronę. Bronić Kościoła znaczy: pokazywać, czym on naprawdę jest". Każdego dnia jesteśmy zasypywani różnymi krytycznymi uwagami pod adresem Kościoła i jego pasterzy. Rodzi się uzasadnione pytanie o słuszność i granice tej krytyki. Jaki jest nasz udział w krytyce Kościoła, w powielaniu zasłyszanych opinii czy spreparowanych inwektyw pod jego adresem? Liturgia Słowa Bożego dzisiejszej niedzieli ukazuje, że krytyka jest ważna w Kościele. Ale ostatecznie winna ona prowadzić do miłości i troski o Kościół i sprawy Ewangelii.
Rozczarowany Bóg
Dzisiejszy fragment pieśni o winnicy Pana z księgi proroka Izajasza przypomina sposób wezwania do nawrócenia króla Dawida przez proroka Natana. Prorok nie zarzucił królowi wprost i od razu jego grzechu uwiedzenia Batszeby, żony Uriasza, lecz zaczął od opowiedzenia bajki. Dopiero poruszonemu i wzburzonemu treścią bajki królowi uświadomił, że chodzi właściwie o niego.
Rozważany dziś fragment pierwszego czytania też zaczyna się „niewinnie" słowami: „Chcę zaśpiewać memu przyjacielowi pieśń o jego miłości ku swojej winnicy". Dalej jest mowa o podjętych działaniach, wyrażających troskę o winnicę. Mowa więc o dogodnym położeniu „na żyznym pagórku", przygotowawczych pracach pielęgnacyjnych. Również zasadzona winorośl nie była pierwszą lepszą sadzonką, ale była „szlachetną". Należało się słusznie spodziewać pięknych i dorodnych owoców z winnicy, „lecz ona cierpkie wydała jagody".
Narrator przywołuje mieszkańców Jerozolimy, podobnie jak prorok Natan króla Dawida, na sędziego: „rozsądźcie, proszę, między mną a między winnicą moją". Prosi o ocenę zaistniałej sytuacji. Czyni przy tym wyrzuty i groźby. Nie ukrywa swojego rozczarowania zaistniałą sytuacją i postawą przyjaciela. W końcu wyjawia swoje wnętrze i demaskuje prawdziwego adresata przypowieści. „Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym". Tak oto sędziowie stają się oskarżonymi!
Przypowieść odsłania niezmienną miłość Boga do Izraela. Z całą goryczą ujawnia rozczarowanie Boga niegodziwym postępowaniem Izraelitów. Bóg po tylu staraniach miał prawo oczekiwać od Izraelitów sprawiedliwości, „a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy". Mimo tych nieprawości, Bóg czyni starania, by człowiek zrozumiał swoją niewierność i zmienił złe postępowanie. [...]
Pusta i sensowna krytyka Kościoła
Zbigniew Nosowski w artykule opublikowanym w „Tygodniku Powszechnym" na temat krytyki Kościoła odwołuje się do cytowanej na wstępie myśli ks. Tischnera i pisze: „Sensowna krytyka Kościoła miałaby zatem pokazać, że Kościół ma oblicze i ludzkie, i Boskie; że jest w nim i grzech, i świętość; że słychać w nim ludzkie szmery, ale także Boską melodię". I dodaje, że „sensowna" krytyka Kościoła to krytyka nas samych. To my tworzymy Kościół, to my przecież przez sakrament chrztu świętego zostaliśmy włączeni w jego Boski krwioobieg.
Przeciwieństwem jest krytyka pusta, w stylu liderów SLD, powtarzająca jak mantrę slogany o pazerności Kościoła, jego zakłamaniu, braku społecznej wrażliwości itp. Tak naprawdę jej celem nie jest troska o naprawę Kościoła, rewizję tego, co jest w nim chore i złe, ale jest ona obliczona na zbicie politycznego kapitału. Tego typu krytyka bywa chwytliwa i często znajduje poklask wśród ochrzczonych. Ale należy zadać sobie pytanie: czy jesteśmy świadomi tej manipulacji?
Błędem jednak byłoby zaniechanie krytyki w Kościele i obojętność na obecne w nim zło. Z ludzkich doświadczeń wiemy, że obojętność bywa gorsza od upomnienia. Zdaje się bowiem wyrażać: mnie na tobie już nie zależy. Rozważmy dziś Bożą pedagogię krytyki i karcenia. Słowo Boże z całą wyrazistością ilustruje rozczarowanie Boga ludzkim postępowaniem. Ale jasno ukazuje też, że to nie krytyka zbawia i leczy rany człowieka, lecz miłość.
Więcej w: „Materiały Homiletyczne” 2008, nr 246