32. niedziela zwykła (rocznica poświęcenia Bazyliki Laterańskiej)

ks. Janusz Mastalski, 5.11.2008


Roztropność towarem deficytowym

Ezop napisał kiedyś bardzo ciekawą bajkę, w której każdy z nas może odnaleźć, pewnym sensie, siebie.
Otóż, „dawno, dawno temu wilki posłały delegację do owiec z propozycją zawarcia wieczystego pokoju. Argumenty były przekonywujące i trafne. Nie ma sensu żyć w nieustannym napięciu i ciągłej wojnie. – Gdyby nie wstrętne psy, co ujadają na każdego zbliżającego się, dawno byłby pokój. Owce dały się przekonać i pozbyły się opiekunów dla świętego spokoju. Wkrótce później zostały zjedzone przez wilki, bowiem były bezbronne".

Morał tej bajki jest aż nazbyt oczywisty: brak roztropności najczęściej kończy się tragicznie. O tę roztropność apelował przed dwoma tysiącami lat Jezus, gdy w przypowieści o dziesięciu pannach mówił: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny" (Mt 25). Na czym w kontekście dzisiejszej Ewangelii polega roztropność chrześcijanina? Niech mądre panny będą naszymi przewodniczkami.

Pierwszą cechą człowieka roztropnego jest jego jak najlepsze przygotowanie do czekających go zadań. Roztropne panny nie tylko zabrały ze sobą lampy, ale wzięły „również oliwę w naczyniach" (Mt 25). Zatem przygotowanie się na wszelką ewentualność to cecha ludzi roztropnych. Chrześcijanin – tak jak każdy człowiek – nie wie, co go może spotkać. Stąd roztropność nakazuje takie postępowanie, które pozwoli przetrwać nawet najtrudniejsze momenty.

Jakże nie przytoczyć w tym miejscu przykładu młodej matki, której 10-letni syn miał mieć operację. Przyszła do kancelarii prosić, aby ksiądz modlił się za jej syna, ponieważ ona tego nie potrafi. W rozmowie okazało się, że ostatni raz klęknęła do modlitwy dwadzieścia lat temu, w czasie swojej pierwszej Komunii Świętej. Gdyby była roztropna, nie biłaby rekordów w omijaniu spotkań z Bogiem. Wtedy gdy najbardziej potrzebowała tej modlitwy, nie potrafiła się do niej „przymusić". Można więc powiedzieć, że człowiek roztropny to ten, kto przygotowuje się na dobre i złe chwile. Ewangeliczne roztropne panny przewidziały, że Oblubieniec się opóźni. Chciały i potrafiły się przygotować.

Nasuwa się jednak w tym miejscu pytanie: a jak ja jestem przygotowany na przeciwności losu? Gdyby dziś spadła na mnie „hiobowa wieść", jaka byłaby reakcja? Czy dotychczasowe życie, wyznawana hierarchia wartości pozwoliłyby nam przetrwać trudne chwile?

Patrząc jednak na dzisiejszą Ewangelię, nie sposób nie zauważyć jeszcze jednej cechy człowieka roztropnego. Otóż, panny roztropne nie uległy namowom pozostałych, które domagały się użyczenia oliwy. Odpowiedziały: „mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie" (Mt 25).

Na pierwszy rzut oka jest to postawa egoistyczna. Z drugiej jednak strony, odmowa stała się przejawem życiowej mądrości. Człowiek roztropny to osoba mądra, która nie ulega podszeptom, modom i podpowiedziom: Jak żyć? Roztropny chrześcijanin wie, co w życiu jest najważniejsze, jaki jest jego cel oraz jakie środki służą temu celowi.

W obecnym świecie jest wielu doradców, którzy ukazują różne „jedyne i najlepsze" maksymy życiowe, mające zapewnić szczęście i dobrobyt. Jedna z nich brzmi: „Zbytnia troska o codzienność sprawia, że staje się ona nie do zniesienia. Postępuj tak, aby inni taką troskę żywili". Chyba nie potrzeba komentarza do powyższego manifestu egocentryzmu!

Patrząc na dzisiejszą Ewangelię, trzeba na koniec wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie roztropności. Oblubieniec wpuścił na ucztę weselną te panny, „które były gotowe" (Mt 25). Ciągła gotowość na spotkanie z Panem to trzeci element chrześcijańskiej roztropności. Seneka mawiał: „Jest tak: nie otrzymujemy krótkiego życia, ale czynimy je krótkim i nie brakuje nam życia, ale je trwonimy". Gotowość chrześcijańska polega na zgodzie dla zrządzeń Opatrzności Bożej.

Kapelan Ojca Świętego Jana Pawła II, ks. kard. Stanisław Dziwisz, wspominał, że ostatnimi słowami wypowiedzianymi przez papieża były: „Pozwólcie mi odejść. Totus Tuus". Można to zrozumieć jako poddanie się Woli Bożej: jestem gotowy, weź mnie, Panie. Słowa Chrystusa: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny" (Mt 25), są tak naprawdę wezwaniem do troski o roztropne używanie życia.

Na koniec spróbujmy podsumować i odczytajmy symbolikę zawartą w dzisiejszej Ewangelii. Nietrudno się domyślić, że roztropne panny to ludzie, którzy są zawsze wsłuchani w głos Pana, pełnią Jego wolę w każdej chwili. Przyjście Pana nie będzie dla nich żadnym zaskoczeniem. Oliwa to symbol gotowości, może w postaci dobrych uczynków, dzięki którym można będzie znaleźć się kiedyś na godach z Bogiem. O ludziach, którzy zjawią się przed Panem z pustymi rękami, powie On: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was". Oto nowy obraz kary za brak czujności. A cała przypowieść kończy się znów wezwaniem do czujności: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny". Obyśmy w ostatniej chwili życia znaleźli się w grupie wpuszczonej na Ucztę Niebieską! Bądźmy roztropni!