- Strona główna
- „Materiały Homiletyczne”
- Narodowe Święto Niepodległości (11 listopada)
Narodowe Święto Niepodległości (11 listopada)
ks. Kazimierz Nawrocki, 5.11.2008Ojczyzna
„Błogosław, Matko, naszej polskiej ziemi, tej przebogatej w nieszczęścia
i łzy" (Słowacki).
W Starym Testamencie czytamy o krwawych prześladowaniach
narodu wybranego. Król Antioch, który zagarnął Palestynę, zmuszał Izraelitów do
łamania przepisów religijnych i odstępstwa od wiary ojców.
Wywierał on nacisk groźbami, nakładał grzywny, stosował
tortury, a nawet skazywał na śmierć. Pewna matka machabejska i jej siedmiu
synów byli nieustraszeni. Pomimo gróźb i tortur nie ugięli się i nie spełnili
żądania okupanta. Ta postawa prześladowanych podnosiła ducha narodowego i religijnego
okupowanej ludności.
Dziś, w święto Niepodległości Polski, wspominamy naszych polskich
bohaterów, którzy woleli cierpieć i tułać się z dala od rodziny, aniżeli ulec
przymusowi okupanta: hitlerowskiego i bolszewickiego.
Pozwólcie, że dziś przedstawię wam sylwetkę dzielnego
patrioty, znanego mi osobiście. Na jego grobie, na cmentarzu w Stalowej Woli
umieszczono napis: „Witold Habdank-Kossowski – legionista, pedagog, poeta
1894-1954. Pierwszy dyrektor Gimn. i Liceum w Stalowej Woli, wychowawca i przyjaciel
młodzieży, wielki Patriota, organizator tajnego nauczania, represjonowany w okresie
stalinowskim".
Pod tą inskrypcją umieszczono wcześniej słowa:
O! święta miłości
kochanej Ojczyzny,
Czują cię tylko umysły poczciwe...
Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać (I. Krasicki)
Powyższe słowa, to jakby echo słów
synów machabejskich deklarujących gotowość cierpień w obronie wolności Ojczyzny.
Podobnie w swoim życiu tą dewizą kierował się nasz dyrektor
i wychowawca młodzieży. Nazwałem go „naszym", gdyż byłem jego wychowankiem.
Witold Kossowski, urodzony w 1895 r. w Tarnopolu, studiował na Uniwersytecie
Jana Kazimierza we Lwowie, a po wybuchu I wojny światowej wstąpił do Legionów,
aby Polsce pomóc zrzucić jarzmo niewoli. Jako oficer artylerii brał udział w walkach
podczas kampanii karpackich, był dwukrotnie ranny i przeżył niewolę jako jeniec
wojenny.
Odznaczony Krzyżem Walecznych, po wojnie uczył w gimnazjum
Śniadeckich we Lwowie, a na rok przed wybuchem II wojny światowej, w 1938 r.
objął stanowisko dyrektora w Gimnazjum i Liceum w Stalowej Woli i tu szybko dał
się poznać jako dobry wychowawca.
Jedna z jego uczennic tak powiedziała: „Był to człowiek o wysokim
poziomie etycznym i intelektualnym. Potrafił utrzymywać rygor w klasie, umiał
wpajać nam zasady kultury, a przede wszystkim wszczepiał patriotyzm. Nie
uznawał żadnej protekcji, uczniów szanował za ich postawę i naukę".
Inna maturzystka dodaje: „Profesora Kossowskiego młodzież
uwielbiała, był wspaniałym wychowawcą i człowiekiem o ogromnej wiedzy. Był
poliglotą, człowiekiem niepowtarzalnym, o niezwykłej sile charakteru".
Sądzę, że powyższy wzorzec moralny nauczyciela jest pilnie potrzebny
także dziś, kiedy tyle narzekań w naszych szkołach, a uczący niekiedy czują się
zagrożeni.