33. niedziela zwykła

ks. Kazimierz Skwierawski, 14.11.2008


Nie defraudować majątku!


Wysłuchaliśmy słów bardzo dobrze znanych, bo wielokrotnie przybliżanych i tłumaczonych, stąd rodzi się niebezpieczeństwo osłabienia czujności serca i zamknięcia się na nie.

Pan Jezus naucza w przypowieściach o Królestwie Bożym. Ewangelie są tymi przypowieściami przepełnione. Jednej z nich przed chwilą mogliśmy wysłuchać. Opowiada ona o konkretnym wydarzeniu. Pewien człowiek, udając się w podróż, zostawił swoim sługom majątek. Już ten krok jest niezmiernie zastanawiający, bo sługa w tamtych czasach był z reguły niewolnikiem, a więc dysproporcja między panem a nim była wielka, a przecież majątek, jaki został zawierzony sługom był naprawdę ogromny – około trzydziestu pięciu kilogramów złota lub srebra. Dysponując jednym talentem, można było spokojnie założyć przedsiębiorstwo i kierować nim. A więc to, co zostało udzielone owym sługom, było przeogromne. Przeogromne też musiało być zaufanie, biorąc pod uwagę różnicę społeczną między panem a sługami.

Jak widzimy, to zaufanie w dwóch wypadkach wspaniale zaowocowało; w jednym zaś nie dało żadnego rezultatu. Zastanawia również to, że pan, pozostawiając sługom ogromny majątek, po powrocie skierował do dwóch pierwszych sług takie oto słowa: „(...) Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię (...)" (Mt 25, 21). Pozostawiając im ogromne bogactwo, stwierdza, że to było niewiele i że dopiero teraz obdarzy ich czymś naprawdę wielkim. Mówi dalej: „(...) wejdź do radości twego pana!" (25, 21), czyli bądź razem z twoim panem.

Znamy inny fragment Ewangelii, który poucza: Kto z was mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu"? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił"? (Łk 17, 7-8). Tu jest wyraźnie zarysowana przepaść, jaka istnieje zwykle między panem i sługą. W dzisiejszej przypowieści sługa, który dobrze rozporządził majątkiem, zostaje dopuszczony do wspólnoty ze swoim panem.

Przypowieść to opowiadanie, w którym zdarzenia i osoby nie są ważne same w sobie. Musimy dostrzec, jaką prawdę Pan Jezus chciał nam zobrazować i pragnął przekazać. Nie ulega żadnej wątpliwości, że człowiekiem udającym się w podróż jest Chrystus. A kiedy udaje się w podróż? – po zmartwychwstaniu. Wypełnił misję i przekazał uczniom swój majątek. Pierwsze słowa, które Jezus wypowiedział, rozpoczynając nauczanie brzmią: „(...) czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1, 15). Pan Jezus przyniósł na ziemię Królestwo Boże. Ono jest w Nim.

Ta przypowieść pozwala nam kapitalnie zobaczyć tajemnicę Chrystusa i Jego Kościoła. Pan Jezus zgromadził wokół siebie tych, którzy Go słuchali. To były wprawdzie rzesze ludzi, ale niewielu było takich, którzy brali do serca to, co On mówił. Wiemy, że Chrystus tłumaczył sens przypowieści swoim Apostołom, i to właśnie im powierza swój majątek. Kiedy odchodzi z tego świata do Ojca, mówi: „(...) Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!" (Mk 16, 15). To dotyczy tych, którym przekazuje taką misję, to znaczy najpierw Apo­stołów i innych Jego uczniów, a potem tych, do których Apostołowie poszli. Teraz dotyczy to nas. To jest bardzo ważne! Często kompletnie nie uświadamiamy sobie, że został nam przekazany ogromny majątek, największe bogactwo, jakie w ogóle można przekazać, i każdy z nas w stosownym momencie – a była to chwila naszego chrztu – stał się dziedzicem tego majątku, który powinien mądrze wykorzystać. Największą tajemnicą wynikającą z przynależenia do Kościoła jest wejście do niego przez sakrament chrztu. W tym momencie każdy z nas stał się depozytariuszem niesamowitego majątku. I co ważniejsze, ten majątek ma dać mi szczęście w życiu.

Modlitwa dzisiejszej Mszy świętej o tym mówiła. Prosiliśmy Pana Boga, abyśmy mieli radość służąc Jemu: „Albowiem szczęście trwałe i pełne możemy znaleźć tylko w wiernym oddaniu się Tobie, Stwórcy wszelkiego dobra". Trzeba, abyśmy zobaczyli, że w majątku, który Chrystus nam powierzył, jest istotowo zawarte szczęście i radość. Widzimy to w postawie dwóch sług. Oni są szczęśliwi, fantastycznie się realizują w tym zadaniu, jakie zostało im zlecone; są pełni zaangażowania, dynamizmu i czerpią z tego prawdziwą radość.

Takimi sługami mamy być my wszyscy należący do Kościoła, którzy przyjęliśmy chrzest i rozumiemy, co to znaczy; i to powinno być widoczne w każdej chwili naszego życia. Powinniśmy wkładać całe serce w pomnażanie majątku, który zostawił Chrystus, to znaczy: pielęgnować w sobie wielki skarb słowa Bożego, otaczać największym szacunkiem sakramenty święte i w sposób godny do nich przystępować, zachęcając swoja postawą innych do naśladowania.

 

Więcej w: „Materiały Homiletyczne” 2008, nr 247