- Strona główna
- „Materiały Homiletyczne”
- 1. niedziela Adwentu
1. niedziela Adwentu
ks. Kazimierz Skwierawski, 28.11.2008Błogosławione skutki
właściwej decyzji
Spotkanie ze słowem Bożym jest po to, żeby w nas dojrzały
pewne decyzje. O jednej z nich jest mowa w zakończeniu Psalmu 80. Jest ona
bardzo jednoznaczna, wiążąca i istotna: „Już
więcej nie odwrócimy się od Ciebie, daj nam nowe życie, a będziemy Cię
chwalili" (19). Zyskujemy pewną świadomość naszego aktualnego stanu
życia po to, aby w nas dojrzewały decyzje, które otwierają nas na tę przestrzeń
wolności, jaką mamy do zagospodarowania. Pan Bóg robi wszystko, co możliwe,
żeby nas do siebie przygarnąć, ale pragnie, abyśmy w sposób wolny na to
przystali.
Co więcej, Psalmista uświadamia nam, że w życiu człowieka
jest miejsce na wołanie do Boga. Takim wołaniem, które człowiek zanosi do Boga,
jest modlitwa. Jeśli ona jest rzeczywiście krzykiem, to nigdy nie będzie nosiła
na sobie znamion czegoś nieautentycznego. Zauważmy, że Psalmista nie chce od
Boga czegokolwiek, ale bardzo wiele.
Jeśli policzymy prośby, które przybierają w Psalmie wręcz
formę rozkazu kierowanego do Boga, to zobaczymy, że jest ich zaskakująco dużo: odnów,
daj, usłysz, zbudź, przyjdź, powróć, spójrz, nawiedź, chroń, wyciągnij. To
jest niesamowita nauka, w jaki sposób powinniśmy do Boga wołać, bowiem w
przestrzeni naszego życia i modlitwy jest miejsce na tego rodzaju dramatyczne
wołanie. Ono jest próbą przystosowania siebie do tego biegu życia, jakiego Pan
Bóg ode mnie oczekuje. Jeśli domagam się od Niego czegoś z niezmierną
natarczywością, to przecież domagam się jednego: aby moje życie było Mu
przyjemne, aby On, patrząc na mnie, mógł się mną cieszyć. I właśnie na takie
wołanie, na taki krzyk jest w moim życiu miejsce.
Psalmista chce od Boga tak wiele. W tym natarczywym wołaniu
wyraża się jego oczekiwanie na spełnienie próśb. Jeżeli stać mnie na taki
krzyk, to on odzwierciedla moją ufność pokładaną w Bogu. Psalmista odwołuje się
do uczuć przyjaźni Boga względem człowieka. Woła o pomoc dla kogoś, kto jest Mu
bliski. Woła, mając świadomość, że Bóg może dokonać tej zasadniczej przemiany w
człowieku: może go odnowić! Jest rzeczą niezwykle charakterystyczną, że choć
spotykamy się tu z osobistym wołaniem Psalmisty, to ono dotyczy całej wspólnoty
Ludu Bożego: „(...) Odnów nas, Boże, i rozjaśnij nad nami swoje
oblicze (...)"; „przyjdź nam z pomocą"; „(...) chroń (...) latorośl, którą
umocniłeś dla siebie".
Oczywiście, możemy sobie zadawać wiele pytań na temat autentyzmu
indywidualnego wołania do Boga; zarówno kiedy jesteśmy na modlitwie osobistej,
jak i uczestnicząc w modlitwie liturgicznej Kościoła. Na ile tam pobrzmiewa z
całą mocą moje wołanie, mój krzyk i na ile wyraża się w tym moja ufność
pokładana w Bogu? Równocześnie trzeba pytać: na ile ten mój krzyk rzeczywiście
obejmuje całą wspólnotę Kościoła? Czy uświadamiam sobie, że to wołanie daje bardzo
wiele całemu Kościołowi?
O tym jeszcze wyraźniej mówi św. Paweł: Łaska wam i pokój od
Boga Ojca naszego i Pana Jezusa Chrystusa! Bogu mojemu dziękuję wciąż za was,
za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie (1 Kor 1, 3-4). Dotykamy tej samej
rzeczywistości, jak idzie o naszą odpowiedzialność za wszystkich ludzi.
Słyszymy tu tę samą tonację. Apostoł zwraca się do Koryntian, wśród których
apostołował. On ma na względzie całą tę wspólnotę, która mu uwierzyła: Łaska
wam (...); Bogu mojemu dziękuję za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie.
Natomiast mamy tu zupełnie inny wymiar modlitwy. W Psalmie
słyszeliśmy wielki krzyk prośby; w tym czytaniu natomiast mamy do czynienia z
dziękczynieniem. Słowa Apostoła są bardzo znamienne: Bogu mojemu dziękuję
wciąż za was. Te słowa nabierają szczególnego wymiaru, bo pytają nas o
modlitwę dziękczynną. Na ile dziękuję Bogu za te łaski, które otrzymałem od
Niego w Chrystusie? Na ile dziękuję Bogu za pośrednictwo Kościoła, który
prowadzi mnie do Niego i za tych wszystkich ludzi, którzy stanęli na mojej
drodze i sprawili, że jestem aktualnie w tym, a nie innym miejscu, i że
znajduję się w tak bardzo szczęśliwym położeniu?