1. niedziela Adwentu

ks. Andrzej Gołębiowski , 29.11.2008

Wielkie i małe miasta przeżywają dzisiaj prawdziwy horror komunikacyjny, jakim są korki. Zakorkowane ulice na stałe weszły już do pejzażu miejsc, naszego życia. Pomimo narzekań i przeklinań kierowców, powoli oswajamy się z tym, że są. Mówimy sami do siebie: tak musi być. Wielu przyzwyczajonych do rytuałów powolnego podjeżdżania słucha swoich stacji radiowych. Inni wkładają płyty CD z ulubioną muzyką, jeszcze inni słuchają modnych audio buków, jeszcze inni zatapiają się w rozmyślaniu lub rozmowach. Zakorkowany świat zwalnia, mimo woli. Chcielibyśmy popędzić naprzód. Ilość samochodów, każe nam zwalniać.

Utknięci w korkach życia rozpoczynamy Adwent – nowy Adwent. Nasz zegar czasu zatrzymuje się ponownie na Pierwszej Niedzieli Adwentu. Mówi każdemu z nas: Wyhamuj. Czy zabiegani ludzie usłyszą adwentowe wołanie: wyhamuj? Czy nie trzeba będzie za adwentowymi prorokami wejść na dachy nowoczesnych apartamentowców, by wykrzyczeć jeszcze głośniej: wyhamuj.

Był niedzielny poranek. Świat budził się z porannej jesiennej mgły, kiedy jechali całą rodziną do kościoła. To był ich coniedzielny rytuał. Najstarszego syna odstawili na przystanek PKS-u, skąd pojechał na studenckie zajęcia. Mimo mgły widzieli z oddali, jak machał w ich stronę. Mówili o czekających ich sprawach, które będą musieli załatwić, o tym, co ona ugotuje na obiad i planach siedzących na tylnym siedzeniu córek. Co było ostatnim zdaniem przed zderzeniem, nie wie nawet najstarsza, bo to wszystko potoczyło się tak nagle, kiedy nie wyhamował TIR. Uratowała się tylko ta najstarsza. Dopiero w szpitalu dowiedziała się o śmierci rodziców i piętnastoletniej siostry...

Adwentowe wyhamowanie to nastrojenie swojego serca na fale czuwania, bo nie wiemy „kiedy czas ten nadejdzie" (Mk, 33, 13). Wielu jednak nie zdąży. Utknie w korkach do Betlejem. Dosięgnie ich rozgoryczenie i zdenerwowanie, bo nie zdążą. Nie usłyszą wołania Kościoła, by zwolnić, by czuwać. Adwentowe czuwanie jest nie do zniesienia dla tych, którym obcy jest klimat porannych i wieczornych rorat, którzy uwierzą, że święta to promocje w Tesco, którzy skoncentrowani na przygotowaniu swoich domów, nie zdążą z przygotowaniem serca. Nie zauważą, że „adwentowy czas tęsknoty i oczekiwania na przychodzącego Zbawcę kształtuje w naszych duszach atmosferę więzi z Bogiem, który przychodzi w tym, co niepozorne, słabe, nieefektowne" (bp. Józef Życiński, list na Pierwszą Niedzielę Adwentu 2008). Nie zauważą, że trzeba serca przygotować - nie domy.

Słuchając codziennych wiadomości jesteśmy zaskakiwani światem pełnym terroryzmu, niesprawiedliwością społeczną, decyzjami polityków, podziałami społecznymi, głosami dziwnych czytelników, które głosują na pary, co z pięknem, nie mają nic wspólnego. Jesteśmy zaskakiwani wieloma wiadomościami codziennych newsów. Czy w taki sam sposób zaskoczy nas wiadomość podana w nocy z 24 na 25 grudnia, że narodził się Jezus Chrystus?

To ci wszyscy, którzy utkną w korkach swojego sumienia. Nie zdążą, by poukładać sobie życie, by załatwić niedokończone sprawy. By skosztować smaku Boga. Wielu zatrzymanych wypadkami codziennego życia minie się z Tym, który wychodzi na przeciw człowieka. Zignoruje ostrzegawcze znaki czerwonego światła Boga wołającego: Wyhamuj! Nie usłyszy, że to Bóg wychodzi naprzeciw człowieka z propozycją miłości.

„Adwent to czas nadziei na świat bardziej sprawiedliwy i bardziej braterski" (Benedykt VI na Adwent 2006 roku). Czy zbudujesz go wokół siebie? Czy zbudujesz go swoim życiem? Czy wiesz już, na co czekasz? Czy wiesz, na kogo czekasz? W jednym ze swoich wierszy ks. Tadeusz Domżał napisał:

Od świecy pierwszej do czwartej
Co adwentu niedziele znaczy,
Możesz zaciągnąć wartę,
aż Boga zobaczysz.
Wsłuchiwać się w słowa proroków,
Rozważać myśli św. Jana,
Poszukać prawdy o sobie,
Prstować ścieżki dla Pana.
Z dobrych uczynków życia,
Zbudować świętą stajenkę,
Otwartą w dzień i w nocy,
Na Boga, który przybędzie."
Pan nadchodzi...
Adwentem się stańcie!
Nie śpijcie!
Czuwajcie!