2. niedziela Adwentu

ks. Kazimierz Skwierawski, 5.12.2008

Przygotowania

Zanosiliśmy przed chwilą do Boga niezmiernie piękną i głęboką modlitwę: Wszechmogący i miłosierny Boże, spraw, aby troski doczesne nie przeszkadzały nam w dążeniu na spotkanie z Twoim Synem, lecz niech nadprzyrodzona mądrość kształtuje nasze czyny i doprowadzi nas do zjednoczenia z Chrystusem. Modlitwa ta pozwala nam bardzo dobrze zorientować się w celu naszych dążeń i określa rodzaj naszych zabiegów, jakich powinniśmy dokonywać.

W dzisiejszej liturgii pobrzmiewa słowo przygotowanie, a ta modlitwa określa też kierunek owych przygotowań. Tu nie chodzi o takie przygotowania świąteczne, jak rozumieją je poganie. Tu chodzi o przygotowanie drogi do zjednoczenia z Chrystusem. Adwent jako okres liturgiczny ustawia właściwie życie chrześcijańskie, czyli próbuje pokazać, co naprawdę powinno być terenem moich przygotowań, i na czym one powinny polegać.

Pierwszym rodzajem przygotowania jest to, o czym wspomina dzisiejsza liturgia: „(...) Przygotujcie drogę Panu (...)” (Łk 3, 4) wezwanie Izajaszowe, które Ewangelista odnosi do Jana Chrzciciela jako poprzednika Chrystusowego.

„Przygotujcie drogę Panu”, to znaczy, że w horyzoncie mojego życia powinien pojawić się Jezus. Moje oczy nakierowane na ludzi, na ludzkie sprawy i dobra tego świata i usiłujące się nimi nasycić, winny w końcu zwrócić się na Chrystusa. Powinienem uświadomić sobie, że Tym, który jest w stanie nasycić nie tylko moje oczy, ale mnie całego, jest jedynie Bóg. Wszystko, co próbuje odwrócić moją uwagę od Niego, winno być usunięte jako przeszkoda, która nie pozwala mi sensownie żyć.

Liturgia zwraca uwagę, że trzeba usunąć najpierw przeszkodę podstawową, którą jest grzech. W Ewangelii widzimy, że ludzie patrząc na Jana Chrzciciela i odpowiadając na jego wezwanie do przygotowania drogi Panu, przychodzą i wyznają swoje grzechy. Jest to całkowicie zgodne z wołaniem Izajaszowym: „(...) czas jego służby się skończył” (40, 2). Pan Jezus przyszedł nas wyzwolić. Skończył się czas służby grzechowi, szatanowi i jakiemukolwiek panu, który chciałby nas wziąć w swoją niewolę i używać nas, dezorganizując i niszcząc nasze życie. Jeżeli w Adwencie mam dokonać jakiegoś przygotowania, to przede wszystkim muszę usunąć ze swej drogi to wszystko, co mnie niszczy i przeszkadza zatopić oczy w Jezusie. To jest pierwszy rodzaj przygotowania, niezwykle istotny, do którego każdy z nas jest wezwany.

Jest drugi rodzaj przygotowania, o którym mówią Ewangelie. Polega on na tym, że robi się Jezusowi miejsce. Do takiego rodzaju zaangażowania Chrystus od początku przysposabiał swoich uczniów. Wiemy dobrze, że Jezus wędruje do każdego człowieka i dlatego przemieszczał się z miejsca na miejsce, kiedy chodził po tej ziemi. Ewangelie mówią, że wysyłał swoich uczniów, aby Mu przygotowywali pobyt. Tak było np. wtedy, kiedy zmierzał do Jerozolimy. Wysłał swoich ucz­niów do jednego z miasteczek samarytańskich, ale tam Go nie przyjęto (por. Łk 9, 53).

Każdy z nas, jako chrześcijanin i uczeń Jezusa, jest wezwany do tego, aby Mu przygotowywać miejsce. Ten rodzaj przygotowania, o którym wcześniej mówiliśmy – usunięcie ze swojej drogi grzechu – jest po to, żebym mógł w ogóle zacząć właściwe życie. Kiedy grzech nade mną panuje, kiedy pokładam w nim swoją nadzieję i wydaje mi się, że on mnie napełnia i satysfakcjonuje, wtedy w ogóle nie zwracam uwagi na to, że moje życie jest przeznaczone do czegoś zupełnie innego – że jam mam przygotowywać Jezusowi drogę w sobie i w drugim człowieku; że Jezus wyciąga do mnie rękę, abym z Nim współpracował. Gdziekolwiek chce przyjść, najpierw wysyła mnie. Tak robił wtedy, kiedy chodził po ziemi. Tak samo czynił przez te dwadzieścia wieków do dzisiaj, i tak będzie czynił dalej, dopóki będzie istniał świat. Jeśli chce gdzieś przyjść, to pośle naj­pierw swojego ucznia, aby Mu przygotował drogę.

W jaki sposób? Otóż uczeń Chrystusa objawia swojego Mistrza tym, którzy są zupełnie nie zainteresowani Bogiem. Wtedy każdy człowiek otrzymuje szansę, by Jezus do jego życia mógł rzeczywiście przyjść, by droga została przygotowana. Jest to niesamowicie istotny obowiązek chrześcijański.

Ewangelia mówi bardzo wyraźnie: „(...) sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę” (Łk 12, 47). Każdy z nas jest sługą Chrystusa. Rozumiemy dobrze, że Pan Jezus zostawił nam zadania, które wynikają z Jego pragnienia dotarcia do każdego człowieka. Dlatego zleca nam obowiązek docierania do ludzkich serc. To w tym duchu musimy odczytywać dzisiejsze wezwanie Izajaszowe: „Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud! (...) Przemawiajcie do serca Jeruzalem” (...) (40, 1–2), bo przecież każdy człowiek, a zwłaszcza ten, który znajduje się z dala od Boga, jest niesamowicie strapiony i jego życie domaga się pocieszenia. A pocieszyć go może jedynie sam Chrystus.

Do nas jest skierowane wołanie: „Wstąp na wysoką górę, zwiastunko dobrej nowiny na Syjonie! (...) Podnieś głos, nie bój się! Powiedz (...): «Oto wasz Bóg!»” (40, 9). Najbardziej istotne zadanie chrześcijanina! Pan Bóg wzywa z wielką mocą, tak jakby mówił do nas: „Ruszże się z miejsca, człowieku, jeśli jesteś chrześcijaninem i uznajesz się za mojego ucznia. Rusz się ze swojej gnuśności i obwieszczaj ludziom Tego, który jest w stanie ich pocieszyć. To przecież Ja najpierw pocieszam cie­bie, a ty z głębi swojego pocieszenia powinieneś być życzliwy dla drugiego człowieka i nie bać się obwieszczać Mnie, który jedynie jestem w stanie pocieszyć człowieka, bo go miłuję i biorę na swoje ramiona”. Oto istotny element przygotowania drogi Chrystusowi. Jeśli się tę drogę wytyczy w sobie, to niewątpliwie zrobi się ją i dla drugiego człowieka. To przygotowanie, którego powinien dokonywać uczeń Chrystusa, jest równoległe z przygotowaniem, które czyni Jezus.

Więcej w: „Materiały Homiletyczne” 2008, nr 247