Uroczystość Narodzenia Pańskiego

ks. Kazimierz Skwierawski, 25.12.2008

Przełom

Chociaż Boże Narodzenie przeżywamy co roku, to przecież wciąż żywe staje się dla nas pytanie o wymiar tej uroczystości, która mówi nam o przełomowym fakcie w dziejach ludzkości. Św. Jan Ewangelista w swoim Prologu daje nam bardzo proste określenie tego przełomu. Pisze on: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo (...). A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas" (J 1, 1. 14). Przełom dokonał się wtedy, kiedy Słowo pojawiło się na świecie. To nam pokazuje, że uroczystość ta jest niezwykle mocno powiązana z całą historią ludzkości i z każdym ludzkim istnieniem.

Uświadamiamy sobie, że skoro Słowo „było na początku u Boga [i] wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało [z tego], co się stało" (J 1, 2-3), to znaczy, że moje życie od samego początku jest najgłębiej zakotwiczone w Bogu; że między mną, człowiekiem, a Bogiem istnieje życiodajny rodzaj więzi. Bóg wszystko podtrzymuje w istnieniu słowem swej potęgi, czyli nieustannie wypowiada słowo, dzięki któremu jestem, żyję, istnieję. Nikt z nas nie wstałby dzisiaj i nie rozpoczął kolejnego dnia, gdyby nie był podtrzymywany przez Boga słowem Jego potęgi. A więc gdyby nad jego życiem nie było roztoczone ze strony Boga miłosne: Tak! – Chcę, byś żył, istniał i pragnę, abyś realizował plan, jaki mam wobec ciebie.

Taki jest początek historii świata w ogóle i początek historii każdego człowieka. Bóg mówi nieustannie to swoje: Tak! Autor Listu do Hebrajczyków uzmysławia nam, że Stwórca jakby się prześcigał w sposobach dotarcia do ludzi. A człowiek ma nieustannie jeden kłopot: ciągle zapomina o tym, że jego życie jest zakotwiczone w Bogu, że żyje jedynie dzięki Niemu. W jego sercu zaczyna się pojawiać wobec Boga albo obojętność pełna chłodu i nieświadomości, albo nawet przewrotna nieżyczliwość. Dlatego Bóg ciągle do niego przemawia, jak to jest pięknie powiedziane: „Wielokrotnie i na różne sposoby (...)" (Hbr 1, 1). Mimo to człowiek moglibyśmy powiedzieć - permanentnie traci przytomność, bo nie pamięta, w jaki sposób pojawił się na świecie i dzięki komu istnieje. Każda taka chwila, kiedy człowiek przestaje to rozumieć, jest omdleniem, a nawet utratą przytomności.

Kiedy słyszymy o łasce, która często wydaje nam się słowem obcym, nieczytelnym i niezrozumiałym, to bardzo dobrze jest przedstawić ją sobie przez tę - powtarzaną wielokrotnie i na różne sposoby – przemowę Boga do nas. On mówi przez swoje słowo, przez wydarzenia życia, przez ludzi, których do nas posyła. Nigdy nie jest znudzony tym przemawianiem. A kiedy wszystkie sposoby perswazji zawiodły, On uczynił jeszcze ten jeden, najbardziej niezwykły gest – posłał na świat swojego Syna.

To jest właśnie tajemnica Bożego Narodzenia. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami" – to jest ten przełom. To, co w oczach czy rozumie człowieka mogło uchodzić za dalekie i wątpliwe, stało się bliskie i najbardziej realne. W tym przemawianiu do człowieka Bóg uczynił jeszcze jeden krok – sam stał się człowiekiem. W tym wszystkim, co dotychczas docierało do nas od zewnątrz, zaistniała rzeczywistość Boża, która przemawia do nas z głębi. Mało tego - nie tylko przemawia, ale zdaje się całkowicie na człowieka.

 

Więcej w: „Materiały Homiletyczne” 2008, nr 247