- Strona główna
- „Otoczmy troską życie”
- 2. niedziela Adwentu
2. niedziela Adwentu
ks. Rafał Buchinger, 4.12.2008Wstęp do Mszy św.
Bóg mówi do nas przez Ewangelię. Słuchając Go dzisiaj, szukajmy odpowiedzi na
pytanie: co winniśmy czynić na co dzień, by nie zmarnować swojego życia? Można
ją znaleźć w każdym Jego słowie. Podejmijmy to dzieło z czystym sercem, a zatem:
Spowiadam się...
Homilia
DORADCY OD BOGA
Kościół polski wyznaczył sobie na nadchodzący, 2009 rok ambitne zadanie do
wykonania. Oto ono: Otoczmy troską życie. Chce w ten sposób
przypomnieć sobie, z pomocą Ewangelii, boskie prawdy o życiu. Zależy mu bowiem,
aby wszyscy ludzie, a nie tylko wyznawcy Chrystusa, jacy żyją w naszym pięknym
kraju, nie zmarnowali tej niepowtarzalnej wartości - życia, lecz uczynili je
mądrym, pięknym i szczęśliwym. Podejmujemy dzisiaj ten zamiar Kościoła. W
kolejne niedziele szukać będziemy w Ewangelii, a więc u samego Boga, odpowiedzi
na stałe, niezmienne pytanie: na czym polega troska o życie? Możemy to pytanie
sformułować inaczej: co winniśmy na co dzień robić, aby nie zmarnować życia? A
zatem do pracy.
Bóg czy człowiek inicjuje wszelkie dobro, jakie
dokonuje się we wszechświecie?
Wielu sądzi, że inicjatywa leży po
stronie ludzi. Ta krótkowzroczność intelektualna ma swoje bolesne konsekwencje.
Ludzie niechętnie podejmują wspólne dobre dzieła. Wola je dokonywać w pojedynkę
albo w ekskluzywnej, zamkniętej, małej grupie. Stąd zło w tym świecie ma
rozległą przestrzeń do zagospodarowania.
Ewangelia, również jej
dzisiejszy fragment, pokazuje, że wszelakie dobro na tej ziemi inicjuje Bóg. To
On czyni pierwszy, a jest to zawsze najtrudniejszy, krok w stronę ludzkości. To
On pierwszy zabiera głos i objaśnia dobro do podjęcia, którego wezwie ludzi. To
On mądrość i wieczną owocność dzieła, które ludzkości proponuje. To On, Bóg,
decyduje z czyim udziałem, jakimi metodami i z pomocą jakich środków dzieło
zostanie dokonane. A co należy do ludzkości i do każdego człowieka? Obowiązkiem
podstawowym, ciążącym na wspólnocie ludzkiej i na każdym z jej członków, jest
nie przeoczyć chwili, w której Bóg wkracza w jej życie i nie przegapić dzieła,
do podjęcia którego wszystkich zaprasza! Wdrożenie się w tę umiejętność jest
jednym ze sposobów urzeczywistniania dobrze pojętej troski o swoje i cudze
życie. O opanowanie tej umiejętności prosimy w codziennej modlitwie mówiąc:
Ojcze nasz... bądź wola Twoja.
Mieć czy nie mieć w życiu
doradców
Pytać czy nie pytać innych o radę? Każdy wie, że w
codziennym życiu nie sposób obejść się bez doradców. Chętnie z ich pomocy
korzystamy na każdym kroku: doradca bankowy, podatkowy, ubezpieczeniowy,
budowlany, motoryzacyjny, prawny, pedagogiczny, medialny... W jednej jednak
dziedzinie chętnie robi się wyjątek i rezygnuje z usług doradcy, a mianowicie w
dziedzinie religijno-moralnej. Człowiek chory na krótkowzroczność, wywołaną
brakiem wiary, błędnie postanawia: o moich odniesieniach do Boga i do ludzi będę
decydował wyłącznie sam. To jest moje życie. Będę je układał tak, jak będę
chciał. I nikt mi się nie będzie w nie wtrącał.
Bóg, w dziś rozważanej
Ewangelii, (Mk 1, 1-8) przypomina: aby nie zmarnować swojego i innych życia,
trzeba mieć na stałe u swego boku nie byle kogo, ale doradców. I to nie byle
jakich doradców, ale boskich. Czyli jakich? Takich jak Jan Chrzciciel! A więc
jakich?
Oto Ja posyłam wysłańca
mego
Doradców wysłanych rzeczywiście przez Boga odróżnia się od
fałszywych po tym, że bezkompromisowo i konsekwentnie obwieszczają oraz tłumaczą
ludziom wolę Boga. A zatem zanim coś poradzą innym wpierw sami zasięgają rady u
Najwyższego. Zachowanie tej kolejności postępowania daje im poczucie mądrości,
pewności i siłę do radzenia. I dzięki temu, aby uratować człowieka, gotowi są na
śmierć. I nierzadko umierają, aby inni mogli żyć.
Jan nosił
odzienie z sierści wielbłądziej
Doradcę od Boga poznaje się po
tym, że żyje prywatnie tak, jak publicznie uczy innych. Uczy innych, jak sam na
co dzień postępuje. Jest zatem pierwszym wypełniającym wskazania Boga skierowane
do wspólnoty za jego pośrednictwem. Będąc wolnym od obłudy, krystalicznie
czystym, a więc czytelnym, jest godnym zaufania doradcą w sprawach odnoszących
się do ludzi i do Boga, szczęścia na ziemi i w
wieczności.
Idzie za mną mocniejszy ode
mnie
Bożego doradcę od fałszywego odróżnia się i po tym, że nie
przysłania ludziom Boga i nie przywiązuje ich do siebie. Przeciwnie, zwalcza
wszelkie, nawet najmniejsze, oznaki przywiązania do siebie. On bowiem wie, że
człowiek uniknie wszelakich życiowych kryzysów, rozwinie się wszechstronnie,
osiągnie szczęście na ziemi i będzie je kontynuował w niebie tylko wówczas, gdy
przywiąże się wyłącznie do Boga. Boga, którego doradcę reprezentuje i ku któremu
ma za zadanie doprowadzać innych: Przygotujcie drogę Panu... On zaś
chrzcić was będzie Duchem Świętym.
Lekarz nie leczy
samego siebie, lecz szuka rady u innego lekarza
Dentysta nie
reperuje sobie zębów, lecz korzysta z pomocy kolegi. Ksiądz nie spowiada samego
siebie, tylko pokornie klęka przed innym kapłanem i prosi o odpuszczenie
grzechów. Mądry dziennikarz prosi, by inni dziennikarze poprawiali jego artykuły
przed opublikowaniem. Prawnik nie reprezentuje siebie w sądzie, lecz wynajmuje
innego prawnika. Podsumowując - mądrych ludzi w tym świecie poznaje się po
dalekowzroczności, czyli po tym, ze otaczają się kompetentnymi i wiarygodnymi
doradcami i roztropnie korzystają z ich rad. Dzięki temu podejmują właściwe
decyzje. I nie marnują ani swojego, ani cudzego życia.
Wezwania do modlitwy powszechnej
- - Prośmy o umiejętność dostrzegania wszelkich inicjatyw Boga rodzących dobro.
- - Prośmy o czynną obecność w naszym życiu rzeczywistych doradców posłanych przez Boga.
- - Prośmy o odwagę odsuwania od siebie fałszywych doradców rozpoznawanych z pomocą ewangelicznych próbników.
Słowo na rozesłanie
Aby nie zmarnować życia, trzeba korzystać z rad boskich doradców. I jeśli Bóg zechce, należy być takim dla innych. Niech boskie błogosławieństwo pomoże nam w przyjęciu i wykonywaniu tej mądrości.
Materiały pomocnicze
„Roztropność jest nam również potrzebna do dobrego prowadzenia interesów, by
nie wpaść w rozliczne błędy i pomyłki, których sprostowanie pociąga za sobą
wielkie niedogodności, a które odbierają spokój sumienia i zakłócają porządek
życia. Oto zasady, jakie nam ona w tym względzie przepisuje.
Pierwsza to
ta, jakie nam daje Mędrzec w tych słowach: Oczy twoje niech prosto patrzą, a
powieki twe niechaj uprzedzają kroki twoje (Prz 4, 25). Chce on,
byśmy się wystrzegali nierozważnego zapędzania jakie bądź przedsięwzięcia i by
zawsze nasze postanowienia były poprzedzone ścisła rozwagą i rozważnym namysłem.
Aby się zastosować do tej zbawiennej rady, użyj następujących
ostrożności.
Przede wszystkim poleć twój zamiar Bogu, potem rozważ go
ściśle, nie tylko w samej jego treści i istocie, ale także we wszystkich
okolicznościach i następstwach. Często wystarczy jedna mała okoliczność, by
popsuć całą sprawę. Widziano nieraz najlepiej obmyślone plany obrócone wniwecz,
dlatego tylko, że były wykonywane nie w porę.
Dobieraj sobie doradców
poważnych, sumiennych i światłych. To znaczy, że nie powinni być liczni. Dobrze
jest, chcąc zgłębić jakąś sprawę, zdania wszystkich wysłuchać, ale zdaniem
bardzo niewielu tylko godzi się kierować." (św. Ludwik z Grenady, Przewodnik
grzeszników, Wydawnictwo AA, s. 515-516).