3. niedziela Adwentu

ks. Rafał Buchinger, 12.12.2008

Wstęp do Mszy św.
Bądź sobą! Podstawowe oczekiwanie Boga względem człowieka, a równocześnie cecha wyjednująca mu życzliwość Stwórcy. Przymiot skłaniający Boga do współpracy z człowiekiem, mimo jego widocznych słabości, wad, grzechów. Cnota gwarantująca Bogu i ludziom, że człowiek będzie współdziałał z nimi szczerze. Jeśli szczerze, a zatem bez podstępu, uczciwie, trwale i owocnie. Co sprawia, że człowiek jest sobą? Nie udaje kogoś, kim w rzeczywistości nie jest? Odpowiedź na to pytanie jest jednym z wątków Ewangelii, którą usłyszymy. Bóg udziela jej przez osobę Jana Chrzciciela.

Abyśmy jednak słyszeli mówiącego do nas Boga, bez wewnętrznych zakłóceń ze strony zła, prośmy Go o łaskę przebaczenia.


Homilia
BYĆ SOBĄ

Być sobą! Jak osiągnąć taką dojrzałą osobowość? Jak ją umacniać i zachować w ciągu życia? Co robić, by pozostać sobą do końca swych ziemskich dni? Pytania te nasuwa na myśl nie tylko codzienne życie. Ono nieustannie pojawia się w Ewangelii. Również w odczytanym przed chwilą jej fragmencie (J 1, 6 8. 19-28) dochodzi do głosu. Dominuje we wspomnieniach o Janie Chrzcicielu. Człowieku, który zajmuje poczesne miejsce nie tylko w religijnej, ale i powszechnej historii ludzkości. Którego osoba i życiowe dzieło od setek lat inspiruje pisarzy, artystów, polityków, nie mówiąc o nieprzebranych rzeszach ludzi dążących do duchowego rozwoju. Postaci, która swą wielkość zawdzięcza temu, ze zawsze i we wszystkim, od początku do końca swego życia był sobą. Popatrzmy zatem do Ewangelii i odczytajmy dzięki czemu Jan Chrzciciel zawsze był sobą?

Pojawił się człowiek posłany przez Boga
Przede wszystkim, mówi Ewangelia, Jan Chrzciciel wiedział, że nie narodził się do życia na ziemi z przypadku, ani też na skutek gry ślepych sił natury, lecz z woli Boga. Co do tego, jako wierzący Żyd, nie miał on najmniejszych wątpliwości. Pewność tej prawdy dawała mu wiele, a przede wszystkim niezłomne poczucie celowości, a więc i sensu, posiadanego życia. Jan niewątpliwie dopiero z czasem, jak każdy człowiek, stopniowo i z pomocą łaski, odkrywał ten cel. Długie godziny zastanawia się nad nim. Zgłębiał z pomocą innych. Niewykluczone, że z pomocą mądrej matki – Elżbiety i nawróconego ojca – Zachariasza. We właściwym, oznaczonym przez Boga czasie, Jan podejmuje wskazany mu cel i zdecydowanie realizuje. I nigdy, nawet przez moment, nie traci go z oczu. Nie zapomina o nim ani we wzniosłych, ani też dramatycznych chwilach swego życia. Celowi wskazanemu przez Boga jest wierny do końca swych dni. Za tę wierność płaci cenę najwyższą, jaka może na ziemi uiścić człowiek, cenę życia. Jeśli zatem człowiek pozostaje wierny celowi swego życia, to na pewno jest sobą.

Przyszedł, aby zaświadczyć o Światłości
Jan Chrzciciel został powołany przez Boga na świadka! Jego życiowym celem było świadczenie. Wobec ludzi obowiązkiem Jana było zaświadczenie, że Bóg pragnie się z nimi spotkać i pojednać. Pojednać, na absurdalnych dla ludzkich umysłów warunkach – umorzeniu jej wszelkich długów wobec Boga. Wobec Boga zadaniem Jana było przekonanie ludzi do przyjęcia pojednania. Czytamy przecież: „Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego".

W praktyce owo świadectwo było nieprzeciętnie trudne do wykonania. Podobnie jak dziś, tak i wówczas, niełatwo było uznać człowiekowi za prawdę fakt, że Bóg nie gardzi grzesznikiem. Nie odrzuca go od siebie, lecz usilnie zabiega o jego względy. I darzy większymi względami niż świętych. Niełatwo przychodziło ludziom uwierzyć orędziu przekazywanemu przez Jana, że Bóg nie lustruje, lecz zbawia tych, którzy chcą tego. Jan Chrzciciel trud wywiązywania się z obowiązków świadka uczynił treścią swego życia. I dzięki temu, choć wymieniali się ludzie, a wydarzenia wypierały wydarzenia, on niezmiennie pozostawał sobą!

Kto ty jesteś?
Aby w tym świecie, takim, jaki on jest, pozostać sobą, trzeba, podpowiada Jan Chrzciciel, nabyć jeszcze jednej umiejętności, a mianowicie umieć rozpoznawać i zwalczać wszelakiego rodzaju naciski i próby manipulacji uderzające w człowieka z zewnątrz: od innych ludzi, od instytucji, od organizacji, od związków, od partii... Na co dzień bowiem obserwujemy, jak jedni wmawiają bliznim, że w rzeczywistości są więksi niż sami sadzą, czy inni ich oceniają: że są o wiele mądrzejsi, lepsi, skuteczniejsi, godni, zasłużeni.... Albo, sytuacje odwrotną, jak starają się pogrążyć innych wmawiając im, że nie dorastają do tego, co sami o sobie sądzą, lub jak oceniają ich drudzy. Człowiek, który ulegnie i podda się takim naciskom staje się łatwym obiektem manipulacji. I przestaje być sobą. Tego typu nacisków i prób manipulacji doświadczał niejednokrotnie Jan Chrzciciel. Czytamy bowiem w Ewangelii: „Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?». Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł «Nie!». Tym, którzy znajdą się w takiej groźnej sytuacji Jan Chrzciciel radzi, wskazując na samego siebie, aby bez lęku pozostali takimi, jakimi Bóg chce, by byli. Mówi bowiem: „Jam głos wołającego na pustyni". Aby zatem w każdej sytuacji pozostać sobą, trzeba być tym, kim Bóg chce, abyśmy byli, a nie ludzie! Trzeba pozostać takim, jakim On nas czyni!

Co to daje?
Bycie sobą zabezpiecza człowieka przed utratą wolności. Czyni niezwykle przenikliwym. Uskrzydla w odczytywaniu i wypełnianiu woli Bożej. Czyni przekonywującym świadkiem Boga wśród ludzi i wpływowym przedstawicielem ludzi u Boga. Będącym sobą Bóg nie lęka się powierzyć odpowiedzialnych misji w świecie. Dla ludzi zaś stają się oni wiarygodnymi przewodnikami. W ich ręce składają oni z ufnością swój doczesny i wieczny los. Składają wiedząc, że wiążąc się z nimi nie zmarnują swego życia jak nie zmarnowali go ci, którzy związali się z Janem. Janem Chrzcicielem, który przypomniał nam dzisiaj, że dobrze pojęta troska o swoje życie polega na trosce o bycie sobą!

Wezwania do modlitwy powszechnej
– Abyśmy nie wątpili, że z woli Boga żyjemy na tej ziemi.
– Abyśmy rozpoznali wyznaczone nam przez Stwórcę życiowe zadanie.
– Abyśmy nie ulegali naciskom i manipulacjom, ale zawsze byli takimi, jakimi nas chce mieć Bóg.

Słowo przed rozesłaniem
Być sobą, to być takim, jakim chce nas mieć Bóg. Z Jego błogosławieństwem potrafimy zatroszczyć się o swoje życie pozostając sobą niezależnie od okoliczności, sytuacji, oczekiwań i żądań ze strony innych. Przyjmijmy zatem boskie błogosławieństwo.

Materiały źródłowe
„Chryzostom natomiast powiada, ze kapłani i lewici pytali Jana w sposób oszukańczy. Albowiem był im znany, będąc synem dowódcy kapłanów, ponadto był poświęcony. Dał on świadectwo Chrystusowi, choć znał Jego niskie urodzenie. Żydzi zaś mimo tego mówili o Chrystusie, Mt 13, 55: „Czyż nie jest on synem cieśli?", i nie rozpoznali Go. A pragnąc mieć za mistrza raczej Jana, niż Chrystusa, posłali do niego chcąc go pozyskać przez pochlebstwa i sprawić, żeby przypisując sobie ową cześć wyznał, że jest Chrystusem. Oczywiście Jan widzi te przewrotność i dlatego powiada: Ja nie jestem Chrystusem". Św. Tomasz z Akwinu, Komentarz do Ewangelii Jana, Wydawnictwo Antyk, s. 119