4. niedziela Adwentu

ks. Rafał Buchinger, 19.12.2008

Wstęp do Mszy św.
Świat i jego wyznawcy uważają, że cnota pozbawia życia smaku i zamienia w koszmar. Warto zatem zapytać Maryję, matkę Jezusa, bohaterkę dzisiejszej Ewangelii o tę sprawę. Zapytajmy ją zatem, słuchając Dobrej Nowiny. Cnota czystego serca pomoże nam usłyszeć i zrozumieć Jej odpowiedź.

Homilia
PASJONATKA CNOTY


Jeżeli jakieś słowo powtarza się często w Ewangelii i na dodatek w tekście występuje w niewielkiej odległości od siebie to znak, że należy na nie zwrócić baczniejszą uwagę, bo treści jakie oznajmia są bardzo istotne w życiu religijnym i moralnym chrześcijanina.

W opisie zwiastowania Maryi z Nazaretu takim słowem jest dziewica. Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja (Łk 1, 26nn.). W niniejszych, cyklicznych, rozważaniach szukamy ewangelicznych wskazań odnośnie do troski o nasze życie doczesne i wieczne. Jakie zatem wskazanie przekazał nam Bóg, podkreślając dziewictwo Maryi, Matki Jezusa?


Cnota przykuwa uwagę Boga

Spośród miliardów ludzi jacy żyli w przeszłości, żyją obecnie i żyć będą w bliższej i dalszej przyszłości, Bóg, który wszystkich kocha i nikim nie gardzi, przede wszystkim dostrzega tych zasobnych w cnoty. I z nimi chce w pierwszej kolejności nawiązać współpracę. Nikt z tego powodu nie jest jednak skrzywdzonym: ani poniżonym, ani też wywyższonym. Bogu, wrażliwemu na cnoty, chodzi bowiem tylko o jedno, a mianowicie, o posiadanie na ziemi profesjonalnych współpracowników. On jest zbyt mądrym biznesmenem, by zatrudniać u siebie dyletantów, a takimi są ludzie pozbawieni, z własnego wyboru, a więc i winy, cnoty. Cnoty posiadane przez człowieka są rękojmią dla Boga. Gwarantują, że posiadający je człowiek nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei. Wykona w pełni zlecone mu dzieła do wykonania. Wspomnijmy tez inny powód. Bóg jest zbyt mądrym właścicielem wiecznego domu, nieba, by do niego na stałe zapraszać i przydzielać na własność wieczne mieszkania tym, którzy lekceważą cnoty. Dla abnegatów cnót nie ma miejsca w niebie. Zrujnowali by bowiem niebo w krótkim czasie. I chociaż Boga stać na takie ekstrawagancje, to jednak nie może pozwolić na nie.


Cnota uzdalnia do współpracy

Cnoty, zarówno te wlane, a więc otrzymane w prezencie od Boga, jak i te nabyte, a więc opłacone trudem wieloletniego ćwiczenia, uzdalniają człowieka do harmonijnej współpracy zarówno z ludźmi, jak i z Bogiem. Uzdalniają nie tylko dlatego, że czynią człowieka biegłym w rozmaitych, twórczych działaniach i z tego powodu staje się on cennym i poszukiwanym pracownikiem. One sprawiają coś więcej, a mianowicie, we wszelakich podejmowanych przez siebie działaniach człowiek pozostaje pokorny. A więc tworzy on z ostrą świadomością swej zależności od Boga i z jasną intencją służenia innym. Pokorę bowiem u człowieka poznaje się po jego zależności od Boga i służebności wobec każdego bez wyjątku.. A tylko taka współpraca z innymi i Panem Bogiem przemienia ten świat trwale i zwraca jego rozwój na właściwy kierunek.

Cnoty, a wśród nich pokora, pomagają każdemu człowiekowi odnosić prawdziwy, pełny i trwały sukces w pracy intelektualnej i duchowej, w polityce, w gospodarce i w każdej innej dziedzinie jego aktywności. Cnoty, a wśród nich pokora, pomagają przetrwać narodowi najcięższe utrapienia, łącznie z utratą wolności i niepodległości. I odzyskać utracone wartości. Dlaczego? Dlatego, poucza Ewangelia, że z ludźmi cnoty, zawsze współdziała Bóg. Natomiast ludzie i narody niezabiegające o cnoty, a wręcz je lekceważący i hołubiący wadom, skazani są z góry, po chwilowych, ale połowicznych, sukcesach na sromotną klęskę. I ponownie zapytajmy: dlaczego? Dlatego, odpowiada Ewangelia, że Bóg, osobiście i bardzo konkretnie, przeciwstawia się wyznawcom czcicielom wad wszelakich. A jeśli Bóg, to na pewno przeciwstawia się skutecznie i nieodwracalnie.

Cnota rozwija i ubogaca człowieka. Cnota jest zakochaniem w dobru. Zakochaniem tak wielkim, że obcowanie z dobrem staje się życiową pasją człowieka. Pasją, której podporządkowuje on wiele. Wada, przeciwieństwo cnoty, zatem jest pasjonowaniem się złem.

Cnota jest światłem oświetlającym życie człowieka, jak słońce ziemię. Wada jest ciemnością. Zaciemnia życie człowieka jak ciężkie, ołowiane chmury zaciemniają ziemię, szorując brzuchami po szczytach ziemi. Cnota rozwija wrażliwość człowieka pod każdym względem. Wada pozbawia człowieka zdolności odczuwania i reagowania.

Cnota rodzi i utrwala więzi międzyludzkie. Wada je rozrywa, przyspiesza ich destrukcję i ostatecznie niszczy. Cnota chroni przed lękiem i od niego uwalnia. Wprowadza w człowieka i jego postępowanie pokój i odwagę. Wada przynosi ze sobą, rozsiewa i pielęgnuje w człowieku lęki. Tchórzostwo staje się zwyczajną postawą człowieka.

Cnota pomaga owocnie się rozwijać i godnie żyć w każdych, nawet niesprzyjających, kryzysowych, warunkach społecznych, politycznych, gospodarczych, duchowych. Wada zawsze jest po stronie kryzysu, a nie po stronie człowieka.

Cnota czyni jej posiadaczy odpowiedzialnymi za Wszechświat, za ziemię, za ludzkość, za wieczność. Człowiek cnotliwy jest dobroczyńcą ludzkości zamieszkującej tę rzeczywistość. Wada czyni z człowieka wroga doczesności i wszystkiego, co się w niej dzieje.

Cnota jest niezbędna, by zostać wpuszczonym do nieba. Jest ona jak waluta, którą należy okazać na granicy międzypaństwowej, by zostać wpuszczonym do innego kraju. Wada jest brakiem waluty, przeszkodą uniemożliwiającą przekroczenie granicy pomiędzy doczesnością a wiecznością. Cnota otwiera na innych: na Boga i na ludzi. Odwraca uwagę człowieka „od siebie" i kieruje „ku drugim". Sprawia, że człowiek żyje pełnia życia. Wada zasklepia człowieka w sobie. Zamienia go w owada zalanego żywicą. Pozostaje on pięknym, lecz skamieniałym, martwym, nieprzydatnym.

Maryja, Dziewica z Nazaretu jest żywym modelem człowieka dostrzeżonego przez Boga i wezwanego przez Niego do współpracy na rzecz ludzkości z racji na posiadane cnoty. A jest to współpraca dająca ludzkości szczęście. Z czego ta cnotliwa kobieta zdaje sobie sprawę i za co dziękuje Bogu mówiąc: Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. (Łk 1, 48-49) Ona też niewątpliwie, dla wyznawców i czcicieli wad, jest pierwszym wśród ludzi przeciwnikiem, wrogiem, którego należy się pozbyć. W perspektywie tej prawdy nie dziwi zatem fakt, ze Kościół przyznaje jej szczególne miejsce we wspólnocie wierzących. Nie dziwi też zaciekłość z jaką jest atakowana przez ludzi uwikłanych w zło i to nie tylko tych spoza Kościoła, ale i tych w Kościele. Maryja, matka Jezusa uczy, że troska o życie sprowadza się zatem także do troski o cnotę.

Wezwania do modlitwy powszechnej
- Prosimy, Panie, pomóż nam nie tracić życia na zło, lecz abyśmy spożytkowali je na kolekcjonowanie dobra, a więc i cnót.
- Prosimy, Panie, pomóż nam patrzeć i na innych tylko i wyłącznie przez posiadane przez nich dobro.
- Prosimy, Panie, pomóż nam wytrwać w opozycji wobec świata wyśmiewającego cnoty i pasjonatów.
- Prosimy, Panie, pomóż nam kierować się cnotami w życiu społecznym i osobistym.

Słowo na rozesłanie
Co zrobić, by w swoim życiu zabiegać wytrwale o cnoty? Stać się ich pasjonatem. Kolekcjonować je, nie licząc poniesionych kosztów. Nie zaprzestać ich nabywania z powodu szyderstw otoczenia. Trzeba tylko jednego, a mianowicie jak Maryja, Dziewica z Nazaretu zakochać się w dobru i jego źródle - Bogu. On nam w tym zakochaniu błogosławi.

Materiały pomocnicze

„Widziałem, jak wszyscy ludzie wychwalają cnotę, a mało kto nie hołduje występkom. Bezprawie to ma różne przyczyny. Zdaje mi się, iż pochodzi z fałszywego wyobrażenia ludzi o znaczeniu i naturze cnoty. Sądzą oni, ze jej droga koniecznie musi być naga, sucha i skalista. Stąd bierze się, ze każdy od niej ze strachem stroni, lgnie natomiast do występku, który wydaje się igrać po różnych ścieżkach rozkoszy. Zabolałem nad tym nieszczęsnym obłędem i postanowiłem odsłonić oczom ludzkim wszystkie bogactwa, skarby, rozkosze, godności i powaby tej Boskiej Oblubienicy, aby pokazać im, jak mało ją znają, aby dopomóc im wydobyć się z błędu i pobudzić do pokochania całą duszą tak nieocenionego dobra. Jeżeli jest prawdą, że nie ma po Bogu ani na niebie, ani na ziemi nic wyższego nad cnotę, nic bardziej od niej godnego ofiary naszego rozumu i serca, to czyż nie należy ubolewać nad tym, że ludzie tak opacznie o niej sadzą, że odsuwają ją od siebie daleko i żyją nie znając tak wielkiego dobra? Nie ma zatem piękniejszego i bardziej pożytecznego zadania nad przywrócenie czci należnej tej królowej wszechrzeczy i osadzenia jej na nowo na jej królewskim i chwalebnym tronie".
Św. Ludwik z Grenady, Przewodnik grzeszników, Wyd. AA, s. 7n.