Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi

ks. Rafał Buchinger, 1.01.2009

Wprowadzenie do Mszy Świętej

Dlaczego Bóg nie powiadomił o narodzinach Jezusa przywódców narodowych, polityków, kapłanów, teologów, arystokrację, biznesmenów, armię, czyli ludzi liczących się w ówczesnym świecie, ale pasterzy pasących cudze bydło? Słuchając Ewangelii, znajdźmy odpowiedź na to pytanie. Ona ma znaczenie w naszym doczesnym życiu.

 

Homilia
Dzięki słowu


Dlaczego w świętą noc, Bóg powiadomił o narodzinach Jezusa jedynie pasterzy z Betlejem? Czy dzięki temu, że byli biednymi ludźmi?
Jak bogactwo, uczy Ewangelia, nie jest przeszkodą do obcowania z Bogiem, pod warunkiem, że się go nabywa i konsumuje zgodnie z wolą Najwyższego, tak bieda nie jest tytułem gwarantującym człowiekowi szczególne względy u Pana Boga. Zarówno jedno, jak i drugie, potrafi człowieka skupić na sobie do tego stopnia, że niczego poza swym mizernym szczęściem albo nieszczęściem nie widzi. Tym samym zaślepia go także na Boga. Czyni niewrażliwym na Jego sprawy. A zatem to nie ubóstwo uzdolniło pasterzy do przyjęcia orędzia o narodzinach Pana i Zbawiciela Wszechświata. Musi być inna przyczyna owego uhonorowania!

Czy zatem doznali owego wyróżnienia w nagrodę za tworzenie sprawiedliwej, rzetelnej wspólnoty pracy i ducha. Co, powiedzmy wyraźnie, było i jest rzadkością nie tylko w świecie, ale i w chrześcijaństwie. Wspólnotę, która pomimo wyczerpującej, absorbującej dzień i noc jej uwagę pracy, nie utraciła wrażliwości na sprawy wiary, na boskie obietnice i na obecność Boga w świecie. Przeciwnie, dynamicznie i harmonijnie rozwijała się w obu kierunkach. Rozwijała, zachowując niełatwą do utrzymania równowagę pomiędzy tymi podstawowymi, pierwszymi, wymiarami człowieczego życia na ziemi.                                   

Niewątpliwie zdrowy duch panujący w pasterskiej wspólnocie uzdalniał jej członków do uczestnictwa w tym jedynym, niepowtarzalnym wydarzeniu. Bóg bowiem nie tylko, że nie obdarowuje ludzi skłóconych między sobą i leniwych, ale w ogóle się z nimi nie zadaje. Chociaż wiernie wypełnia wobec nich swoje zobowiązania. Na przykład: nadal darzy życiem, nadal zapewnia byt, nadal pozostawia otwarty kanał nawrócenia, nadal przechowuje w niebiańskim depozycie przeznaczone dla nich przebaczenie - najcenniejszą cząstkę boskiego miłosierdzia, nadal jest gotów do spotkania i dalszej współpracy z nimi. A zatem szacunek i pielęgnowanie wspólnoty i między sobą, i z Bogiem nie było racją decydująca o wyborze przez Boga pasterzy do delegacji witającej Jezusa na Ziemi.

Czy zatem decydującą rolę odegrała znajomość Boga i zaufanie, jakim niewątpliwie darzyli Go pasterze? Wydaje się przemawiać za tym ich reakcja na widok anioła przynoszącego im niezwykłą wiadomość; na światło-znak obecności przy nich Boga; na oddziały wojsk anielskich czczących modlitwą zstąpienie swego najwyższego Wodza na ziemię. Zdaje się świadczyć o tym ich decyzja o bezzwłocznym wykonaniu boskich poleceń zawartych w przekazanym im orędziu o narodzinach Jezusa w Betlejem. Niewątpliwie ich rozległa znajomość Boga i zaufanie do Niego wyjednują im Jego łaskawość. Ale depozytariuszami orędzia o narodzinach Mesjasza stają się, uzmysławia to Ewangelia, z innego powodu. A zatem jaki jest ten zasadniczy powód?

Pasterze posiedli te same umiejętności, co Maryja, Matka Jezusa
A mianowicie mądrość budowania siebie i swojego życia na słowie Boga. Oni, podobnie jak Matka Jezusa, nie tylko wysłuchali słowa od Boga. Oni, podobnie jak Ona, zapamiętali owe słowa. Przemyśleli je wszechstronnie. Przedyskutowali we wspólnocie. A następnie, posłuszni poleceniom Najwyższego, gorliwie i jednomyślnie wypełnili je, trzymając się razem. Wniosek jest zatem oczywisty: Bóg powierza siebie i swe sprawy tym, którzy cenią i są odpowiedzialni za ludzkie i boskie słowa.

Jawi się nieodzowne pytanie: W jaki sposób nauczyć się odpowiedzialności za Boże słowo? I do nas bowiem jest ono nieustannie kierowane. Bóg objawia siebie i przekazuje swoje tajemnice, posługuje się zwyczajnym słowem, należy zatem otoczyć szacunkiem i wziąć odpowiedzialność za każde przez siebie wypowiadane, pisane, obrazowane słowa. Ten, kto jest odpowiedzialny za swoje słowa, ten na pewno będzie odpowiedzialny za słowa powierzone mu przez Boga. Bóg zaprosi go do współpracy. Ten natomiast, kto nie szanuje własnych słów, ten na pewno nie doceni i nie uszanuje słów Boga. Tym samym osobiście wyłącza się ze współpracy z Nim.

W nowym, 2009 roku, życzmy sobie nawzajem: odpowiedzialności za słowa. Niech ona wzrasta nieustannie. Niech będzie na miarę odpowiedzialności pasterzy. Niech wzrośnie i będzie na miarę odpowiedzialności Maryi, Matki Jezusa, która „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu". Niech osiągnie pełnię i będzie na miarę odpowiedzialności Jezusa naśladowanego przez nas we wszystkim.
 
Modlitwa powszechna
– o mądre podejście do bogactwa i ubóstwa,
– o pokój i współdziałanie we wszystkich wspólnotach tworzonych przez ludzi,
– o niestrudzone poznawanie Boga i umacnianie się w zaufaniu do Niego,
– o odpowiedzialność za ludzkie słowa, aby móc spotykać się i współdziałać z Bogiem i dzięki temu czynić swe życie owocnym, pięknym, ciekawym, wzniosłym.

Słowo na rozesłanie
W obcowaniu człowieka z Bogiem kluczową rolę odgrywa słowo. Ono nadaje rzadki, bo niebiański smak i koloryt życiu człowieka. Ono wpływa na jakość człowieczego życia. Bóg ceni ludzi odpowiedzialnych za słowo. Ich wybiera sobie za współpracowników w zbawianiu świata. Z Jego strony nic nie stoi na przeszkodzie, by do takich ludzi należeć.

Materiały źródłowe
„Osoba poszukująca otrzymywała następujący komunikat: ofiary ze zwierząt i wszystko to, co było i jest w waszych religiach, a co ostatecznie nikogo nie może zadowolić, jest już zniesione. Na to miejsce wkroczyła ofiara słowa. Nasza religia jest religią duchową, w której kult Boży faktycznie dokonuje się w słowie; jest to kult, gdzie nie zarzyna się już kozłów ani bydła, lecz kieruje się do Boga słowo będące nośnikiem naszej egzystencji, słowo, które stapia się ze Słowem, z Logosem Boga pociągającym nas do prawdziwej adoracji. Elementarz Benedykta XVI, Wydawnictwo Literackie, s. 97.