Niedziela Chrztu Pańskiego

ks. Rafał Buchinger, 11.01.2009

Wprowadzenie do Mszy Świętej
Od przeszło miesiąca zastanawiamy się, na czym polega prawidłowa troska o życie. Chodzi nam zarówno o życie doczesne, jak i wieczne; życie materialne, jak i duchowe. Krótko mówiąc o życie we wszelakich jego wymiarach i przejawach. W rozważaniach prowadzi nas Ewangelia wskazana na dany dzień do przemyślenia przez Kościół. Wsłuchajmy się zatem ponownie w mówiącego do nas Jezusa i wyciągnijmy z Jego słów kolejne wskazania służące trosce o życie.

Homilia
TROSKA O MARZENIA TROSKĄ O ŻYCIE

Od wielu już lat, choć zmienił się ustrój państwa, zmieniały się polityczne alianse i rządy, zmieniała się sytuacja polityczna i społeczna w Europie i świecie, Polacy niezmiennie marzyli i marzą o zniesieniu wiz do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Są do tego stopnia zniewoleni owym marzeniem, że za nic mają ostrzeżenia swego rodaka, Jana Pawła II i współuczestniczą w rozmaitych poczynaniach (wojna w Iraku) owego zamorskiego mocarstwa w świecie. I chociaż naród płaci za to wysoką cenę, bo życiem wysyłanych na wojny żołnierzy, marzenie owo nie gaśnie, lecz trwa niewzruszone w świadomości wielu, raz po raz wybucha gwałtowniejszym płomieniem. Polacy, nie wyciągają wniosków z przeszłości i nadal gotowi są do wiernopoddańczej służby w zamian za płonne obietnice i puste gesty. Perspektywa nieskrępowanego dostępu do wszelakiego dobrobytu skutecznie znosi u wielu poczucie godności osobistej i narodowej. Wyzuwa z rozsądku, pozbawia mądrej troski o swoje i innych życie.

Problem nie jest w marzeniach. Niech nikt tak nie sądzi. Bez marzeń ludzkość i świat trwałby w bezruchu i zastoju. Byłyby jak umierające morze, bo pozbawione wymiany wody. Jak zamieniające się w bagno jezioro, bo odcięte od rzeki. Bez marzeń ludzkość i świat byłyby skazane na powolną agonię i śmierć. Marzenia bowiem są zwiastunami życia. Problem zatem nie w tym, że jesteśmy skłonni do marzeń, które są jednym, wśród wielu uzdolnień, jakie otrzymujemy od Boga, by szczęśliwie i twórczo żyć na ziemi. A nie umierać z braku życiowej perspektywy. Umierać z braku impulsów zrodzonych z nadziei na mądrzejszą i pomyślniejszą przyszłość. Zaniechać tego, co rodzi się z imperatywu skierowanego przez Stwórcę do ludzkości: „Czyńcie sobie ziemię poddaną". Można powiedzieć, że marzenia są składnikiem swoistego pokarmu od Stwórcy. Pokarmu podobnego do żołnierskiej żelaznej racji. Racji niezbędnej do przetrwania przez człowieka na polu walki. Cały problem nie jest zatem w fenomenie marzeń, ale w tym, ku czemu są skierowane. Problem w tym komu i jaką cenę trzeba będzie płacić za ich realizację.

Te pytania należy zadawać często, a nie tylko z okazji Bożego Narodzenia. I błyskawicznie na nie, za Ewangelią, odpowiadać. Dlaczego Bóg zstąpił na Ziemię? Aby ludzie mogli wstępować do nieba! Dlaczego Jezus przyjął chrzest z rąk Jana Chrzciciela? On, święty, wolny od zła, grzechów. On, myślący w boski sposób i niepotrzebujący w żadnym momencie poprawy w rozumowaniu i postępowaniu, czyli niepotrzebujący nawrócenia. On, który bez przeszkód i w każdej chwili mógł powrócić tam, skąd przyszedł. Dlatego, by otworzyć przed ludzkością niebo i w ten sposób wypełnić „upodobanie" Boga Ojca. Dlaczego więc Jezus przyjął chrzest? Dlatego, by każdemu człowiekowi rodzącemu się na Ziemi dać paszport i wizą do nieba. Takim paszportem i wizą dla chrześcijanina jest chrzest święty. „Przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili, gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo". Przed ochrzczonym, tak jak przed Jezusem, niebo stoi w każdej chwili otworem.

Niezwyczajny to paszport i z niezwyczajną wizą. Z nim nawet ten dyplomatyczny równać się nie może. Niezwykły i jedyny, bo nietracący ważności i niewymagający wymiany czy przedłużenia. Z równie jedyną i niezwykłą wizą, bo stale ważną i nie do unieważnienia. Paszport i wiza, których nie sposób samemu zgubić, dać sobie ukraść, zalać, spalić. Którego pod żadnym pozorem nie odbiera wystawiający go Bóg i nie jest w stanie zatrzymać szatan. Zatrzymać tym, którzy na zawsze wybrali zamieszkanie w jego królestwie ciemności i przekraczają jego granice. Nieutracalny zatem i w piekle.

Chrzest święty, czyli boski paszport z wizą do nieba, wytycza człowiekowi prawdziwą perspektywę dla życia na ziemi. Kieruje jego myśli, marzenia, akty woli i działanie w kierunku Królestwa niebieskiego. Jedynego, prawdziwego, bogatego, niewstrząsanego kryzysami, mocarstwa. Jedynego, na obszarze którego warto zamieszkać, pracować, bogacić się we wszelakie dobra. Wartości, z których najbardziej wartościową jest powszechnie dostępna miłość. Miłość w najszlachetniejszych odmianach. Jedynego państwa, któremu nie grozi kryzys ekonomiczny, falujące bezrobocie, łamanie praw człowieka. Chrzest święty strzeże człowieka przed marnowaniem czasu na zło. Uzdalnia do wykorzystania czasu ku dobru. Zabezpieczając w ten sposób chrześcijanina przed rozmaitymi kryzysami, depresjami i innymi doczesnymi nieszczęściami. Ten niebiański dokument genialnie porządkuje życie nie tylko jednostki, ale i społeczeństwa, bowiem podporządkowuje wszelkie, aktualnie podejmowane przez nich działanie emigracji do nieba. Niezwykły paszport i niezwykła wiza, które nabywa się nie tracąc godności ludzkiej. Przeciwnie, wraz z nim zyskując godność o wiele większą, a mianowicie syna lub córki Boga. Niezwykły, bo wydawany od ręki tym, którzy uczciwie o niego proszą Najwyższego. Niezwyczajny dokument, bo nieustannie przypominający tym, którzy go posiadają, by nie marnowali marzeń na błahostki, lecz kierowali je ku wartościom zgodnym z wolą Boga. Dokładnie tak, jak to czynił Jezus. Pierwszy wśród mądrych marzycieli.

Wezwania do modlitwy powszechnej
– spraw, abyśmy mieli w życiu doczesnym odwagę marzyć,
– spraw, aby nasze marzenia rodziły się z chrztu świętego, naszego paszportu i wizy do nieba,
– spraw, aby nasze marzenia porządkowały i kierowały nasze myśli i działania w kierunku Królestwa niebieskiego.

Słowo na rozesłanie
Nie chodzi o to, abyśmy jako chrześcijanie wyzbyli się marzeń. Chodzi o to, by nasze marzenia były skierowane ku właściwym celom, czyli były zgodne z oczekiwaniami Najwyższego. Oczekiwania te odczytujemy w obietnicach Boga rozsianych po Ewangelii. Są one równocześnie fundamentem nadziei chrześcijańskiej. On nam w tym błogosławi. A pierwszym znakiem tego błogosławieństwa jest chrzest święty - paszport z wizą do nieba. Troska o życie wieczne polega na trosce o mądre marzenia w życiu doczesnym.

Materiał źródłowy
Wiara Kościoła wyznaje i utrzymuje, ze niebiosa były przed Nim otwarte tak samo przed chrztem, jak i po nim. Mówi się o otwartych niebiosach, bo oto otwiera się brama Królestwa Niebieskiego dla nas". (Św. Augustyn, w: św. Tomasz z Akwinu, Ewangelia Ojców Kościoła, wyd. W drodze, Poznań 2001, s. 50).

„Starajcie się naprzód o królestwo Boga, a to wszystko będzie wam dane" (Mt 6, 33). Ta reguła ma, moim zdaniem, szczególne znaczenie w naszej obecnej sytuacji. W obliczu skrajnej nędzy tak licznych krajów trzeciego Świata nie brak takich, także wśród chrześcijan, którzy dziś mniemają, że może teraz nie ma już możliwości wypełnienia tego polecenia; uważają, ze należy na jakiś czas odłożyć przepowiadanie, kult, adorację i najpierw uporządkować sprawy ludzkie. Takie przestawienie pociąga jednak za sobą narastanie problemów, pogłębia się też nędza. Bóg jest i pozostanie pierwszą potrzebą i gdzie się bierze w nawias obecność Boga, tam się zapoznaje ludzka naturę człowieka, ulega się pokusie diabła na pustyni, a ostatecznie - zamiast zbawienia człowieka następuje jego zniszczenie (Elementarz Benedykta XVI, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008, s. 211).