2. niedziela zwykła

ks. Roman Pindel, 18.01.2009

O właściwą czystość dla chrześcijanin

Jednym z istotnych elementów nauczania Pawła Apostoła jest czystość seksualna, właściwe rozumienie małżeństwa i rodziny wśród chrześcijan. Paweł podejmował takie tematy z tego powodu, że w Kościołach przez niego zakładanych było wielu pogan, którzy mieli fałszywe rozumienie spraw płci oraz relacji w małżeństwie i w rodzinie. Jego nauczanie w tych sprawach jest dla nas interesujące, bo dotyczy tematów także dziś dyskutowanych.

  1. Paweł jest świadomy rangi swego nauczania

Niektórzy współcześni krytycy Pawła odmawiają mu prawa do tak - ich zdaniem radykalnego - nauczania. Tymczasem Apostoł doskonale zdaje sobie sprawę, czego naucza i z jakim autorytetem. Wystarczy przeczytać siódmy rozdział Pierwszego Listu do Koryntian, by przekonać się, że Paweł inaczej naucza w sprawie nierozerwalności małżeństwa, a inaczej w kwestii małżeństwa, które było zawarte jeszcze gdy ktoś być poganinem. W pierwszym przypadku, gdy mówi o związku dwojga ludzi, którzy są chrześcijanami, Apostoł przekazuje tylko to, co przekazał sam Chrystus. Owszem, można odejść od małżonka, ale oboje pozostają samotni, albo znów powrócą do siebie. Pisze bowiem do Koryntian dosłownie:

Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! 11 Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony (1Kor 7, 10-11).

Jeżeli w odniesieniu do nierozerwalności małżeństwa Paweł tylko przekazuje to, co nakazał sam Chrystus, to w odniesieniu do nowej sytuacji, która zdarzała się dopiero w Kościołach zakładanych przez Apostoła, on ustanawia nową zasadę, zastrzegając się wyraźnie, że to jest już jego rozstrzygnięcie. Pisze bowiem w następnych wersetach tegoż rozdziału:

Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez „brata". W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. 15 Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani „brat", ani „siostra" w tym wypadku (1Kor 7, 12-15).

Zdarzało się bowiem nieraz, że chrzest przyjmował tylko mąż  albo tylko żona - wcześniej poganie. Apostoł nie widzi powodu, by zrywać ten związek, bo może być uświęcony już przez jedno z małżonków. Gdyby jednak strona, która nie przyjęła wiary i chrztu, chciała odejść, nie należy jej zatrzymywać. W takim też przypadku już ochrzczony jest wolny i może zawrzeć nowe małżeństwo, byle - zapewne podobnie jak w przypadku owdowienie - tym razem z osobą wierzącą (por. 1Kor 7, 39).

Apostoł w Pierwszym Liście do Koryntian nie tylko przywołuje słowa wypowiedziane przez Jezusa, czy podaje własne rozstrzygnięcie, do którego ma prawo (por. 1Kor 7, 40), ale także szuka argumentów, by właściwą postawę moralną uzasadnić. To zaś uzasadnienie jest o tyle ciekawe, że ujawnia sposób myślenia i wartościowania Człowieka, którego Bóg wybrał na Apostoła Narodów.

Argumenty adekwatne do sprawy
Z uważnej lektury Pierwszego Listu do Koryntian, a zwłaszcza fragmentu 1Kor 6, 12-20, pozwala wnioskować, że wśród odbiorców tego listu istniała ciekawa i chwytliwa, ale zarazem błędna, argumentacji na rzecz wolności w dzie­dzinie seksualnej. Punktem wyjścia tej argumentacji jest fakt istnienia w człowieku różnych potrzeb, które powinny być zaspokajane (1Kor 6, 13). Jako punkt odniesienia posłużył żołądek: „pokarm dla żołądka, a żołądek dla pokarmu". Gdy odczuwa się głód, należy go zaspokoić, spożywając pokarm. Gdy zaś pojawi się i spotęguje napięcie seksualne (a więc inny rodzaj głodu), należałoby go odpo­wiednio zaspokoić. Taka analogia nasuwała się szczególnie natarczywie w tym mieście, któremu w starożytności przypisywano posiadanie tysiące prostytutek sakralnych, dla których akt seksualny był formą kultu.

Do przyjęcia tego rozwiązania wynikającego z rzekomej analogii przyczyniła się zapewne także krążąca wśród Koryntian maksyma: „wszystko mi wolno" (1Kor 6, 12; por. 9, 1). Pochodziła ona od Pawła i musiał ją Apostoł często powtarzać. Chodziło mu jednak o wolność od Prawa, do której chrześcijanin zostaje wykupiony przez Chrystusa i wezwany do jej właściwego spożyt­kowania. Zasada słuszna została jednak wyrwana z jej właściwe­go kontekstu i dostosowana do potrzeb kogoś, kto autorytetem Apostoła chciał podeprzeć swoją wątpliwą praktykę i teorię.

Dlatego też Apostoł najpierw wskazuje na niektóre ograni­czenia dobrze pojętej wolności: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę" (1Kor 6, 12). Złym niewątpliwie wyko­rzysta­niem wolności darowanej przez Chrystusa jest podejmowa­nie działania, które przynosi człowiekowi szkodę, a nie ko­rzyść. Fatalnym wykorzystaniem wolności jest podejmowanie takich działań, których rezultatem (choćby w dalszej perspek­tywie) było jakiekolwiek zniewolenie człowieka.

Apostoł Paweł wykazuje także błąd w tym rozumowaniu „przez analogię". Owszem, głód pokarmu powinien być zaspokojo­ny. Ale jest to działanie należące do zupełnie innej sfery niż angażowanie własnego ciała w relację do drugiego człowieka. Akt seksualny wpisuje się w miłość pomiędzy dwoma osobami, zaś ciało człowieka rozumiane w sposób biblijny jest sposobem komunikowania się osoby ze światem zewnętrznym i realizuje jakąś wartość. Natomiast spożywanie pokarmów, czy powstrzymywanie się od nich, jest zasadniczo obojętne moralnie. Człowiek dopiero może nadać jakiś sens tym czynnościom, bo może „jeść i pić na chwałę Pana" (1Kor 10, 31), czy pościć ze względów religijnych. Samo w sobie zaspokajanie głodu i prag­nienia nie ma też zasadniczo wpływu na sytuację człowieka po zmartwychwstaniu, w więc dla całej wieczności.

Natomiast ciało człowieka, pojmowane w sposób biblijny, jest czymś innym niż suma organów takich jak np. żołądek. Nie jest obojętne dla przysz­łego losu człowieka, to, co on robi ze swoim ciałem, albo co robi poprzez swoje ciało. Poza małżeń­stwem, w którym dwoje stają się jednym ciałem, niemożliwe jest współżycie seksualne „na chwałę Pana". Przyszłe zmartwychwsta­nie ciała jest niezależne od zachowań kulinarnych, zależy jednak zasad­niczo od zachowań seksualnych, bo też Paweł napisze wprost:

Pokarm dla żołąd­ka, a żołądek dla pokarmu. Bóg zaś unicestwi jedno i drugie. ale ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała. Bóg zaś i Pana wskrzesił, i nas również swą mocą wskrz­esi z martwych" (1Kor 6,13-14).        

Współczesnego czytelnika Pierwszego Listu do Koryntian musi zdumieć drugi argument, jaki znajduje Apostoł dla uzasa­dnienia czystości seksualnej w wersetach 1Kor 6, 15-18. Musi bowiem zdumiewać przyjmowane przez Pawła założenie, iż ochrzczeni Koryntianie mocno prze­żywają fakt przynależności swojego ciała do Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Tylko przy tak przeżywanej identyfikacji z Ciałem Chrystusa może być skuteczny argument odwołujący się do pierwszych stron Biblii, do stwierdzenia o stawaniu się jednym ciałem w przypadku człowieka, który łączy się ze swoją żoną. W tym liście jednak wyjątkowo Apostoł odnosi to stwierdzenie z Księgi Rodzaju do takiej sytuacji, gdy chrześcijanin udaje się do prostytutki. Dla Pawła, a zapewne i dla adresatów tego listu, oznaczałoby to zbezczeszczenie nie tylko własnego ciała, ale Ciała Chrystusa. Nie do pomyślenia więc dla chrześcija­nina powinna być sytuacja, by Chrystus miał stanowić „jedno ciało" z jakąś nierząd­nicą (1Kor 6, 15).

  1. Porównanie ujawniające godność człowieka

Także kolejny argument na rzecz trwania w czystości w tym krótkim tekście, 1Kor 6, 19-20, wydaje się być egzotyczny dla współcześnie uformowanego chrześcija­nina. Apostoł bowiem odwołuje się do starożytnej praktyki odnoś­nie do funkcjonowania świątyni. Dla jej obsługi potrzeba było odpowied­niej liczby kapłanów oraz personelu pomocniczego. Ten ostatni stanowili między innymi niewolnicy zakupieni za pieniądze ze skarbca świą­tyni. Stawali się oni wolni od zobowiązać wobec wcześniejszego pana, a równocześnie zobowiązani do posługi na rzecz kultu tego bóstwa, którego pieniądze zostały użyte na ich wykupienie.

Nawiązując do tego obyczaju Paweł przypomina chrześcijanom w Koryncie, że niegdyś byli niewolnikami, a z tego stanu i tej zależności zostali wykupieni na podobieństwo niewolników nabywanych na targach. Tą wielką ceną, przez którą zostali wykupieni, jest śmierć ich Wybawiciela, Jezusa Chrystusa. Powinni więc mieć zawsze w pamięci cenę ich wykupu (1Kor 6, 20).

Celem tego wykupienia chrześcijan było przeznaczenie ich do utrzymywania nieustannej liturgii w ich ciele. Ciało bowiem chrześcijanina poprzez chrzest staje się świątynią, a dokład­niej mówiąc tym miejscem świątyni, w którym przebywa Bóg. Użyte tutaj słowo greckie oznacza szczególne miejsce w świąty­ni, w którym umieszczany był posąg bóstwa. Stąd ciało człowie­ka ochrzczonego nie jest już jego własnością, jest świątynią Ducha Świętego. Sam zaś chrześcijanin, na podobieństwo niewol­nika wykupionego za pieniądze świątynne, jest zobowiązany do utrzymywania tego ciała w taki sposób, aby mógł się w nim odbywać nieustanny kult podobający się Bogu. To w tym sensie Apostoł napomina na końcu adresatów Listu: „Chwalcie więc Boga w waszym ciele" (1Kor 6, 20b).

Ten ostatni argument zakłada u adresatów mocną wiarę w rzeczywistość odkupienia. Zakłada, że chrześcijanin żyje prawdą o wyzwoleniu go przez Chrystusa z niewoli śmierci, grzechu i Szatana. A jest to prawda podstawowa. Równocześnie jednak żyje w świadomości niezwykłej godności jego ciała, które jest częścią Ciała Chrystusa, a równocześnie w całym świecie wyjątkowym miejscem kultu Ducha Świętego. Nikt inny nie jest bardziej zobowiązany do troski o ten kult jak ten, do którego to właśnie ciało należy.