- Strona główna
- „Otoczmy troską życie”
- 2. niedziela zwykła
2. niedziela zwykła
ks. Rafał Buchinger, 18.01.2009
Słowo na rozpoczęcie
W tym, co teraz
usłyszymy, nie ma nic obraźliwego. Przeciwnie, ukryta jest mądrość i to nie
pospolita, ale boska. Stąd konieczność posłużenia się wyrazistym, biblijnym językiem.
A zatem posłużmy się taką terminologią. O swoje własne życie troszczy się
prawdziwie ten, kto z dnia na dzień staje się baranem. Nie, nie przesłyszeliśmy
się - trzeba stać się baranem, by nie zmarnować ani doczesnego, ani wiecznego
życia. Słuchając Jezusa, mówiącego do nas przez Ewangelię, odnajdźmy ukryte w określeniu
„Baranek Boży" boskie przesłanie. Chodzi bowiem, powiedzmy to kolejny raz, o
wartość nad wartościami, o nasze życie.
Homilia
BARANEK BOŻY
Z polecenia
Boga Jan Chrzciciel, w obecności innych, nazywa Jezusa Barankiem Bożym. Bóg, nadając Jezusowi takie niecodzienne imię wprowadza
ludzkość w tajniki Jego misji i posługi na Ziemi. Równocześnie przekazuje istotne
prawdy związane z troską o życie ludzkie w doczesności. Dla ówczesnych, na co
dzień stykających się tym zwierzęciem, owo przesłanie było niezwykle czytelne,
zrozumiałe i bliskie. Współcześni, chyba w większości znają barany, owce,
jagnięta jedynie z telewizji, internetu, encyklopedii czy ogrodu zoologicznego.
Dla nich więc owo orędzie jest nieczytelne, niejasne i dalekie. Należy więc
poświęcić mu chwilę uwagi. Jakie zatem prawdy o życiu wypowiada Bóg nadając
Jezusowi imię Baranek Boży?
Jagnię, mały baranek lub owieczka, przyciąga
uwagę człowieka swym pięknem: czystością, prostotą i radością życia. Baranek
nie ukrywa posiadanych przymiotów, lecz na różne sposoby, spontanicznie je okazuje.
Ujawnia, że cieszy się życiem, otaczającym go światem, stadem, do którego
należy, wykonywaną pracą, wolnością i poczuciem bezpieczeństwa, jakich doznaje
w obecności pasterza. Raduje, mimo że na równi z innymi, doświadcza już ciężarów
codzienności: upałów, głodu i pragnienia za dnia, chłodu i lęków nocy. Objawienie
Boże, skaczące jagnięta, uczyniło obrazem radości, jaka winna nieustannie towarzyszyć
człowiekowi za życia na ziemia. Radości płynącej faktu, że Bóg jest z ludźmi i
że skutecznie, zwycięsko wśród nich działa. A oni mają zaszczyt posłusznie
wykonywać Jego świętą i nieomylną wolę. Czytamy w jednym z psalmów: „Kiedy
Izrael wychodził z Egiptu (na polecenie Boga) ...Juda stał się Jego świątynią,
Izrael Jego królestwem... Góry skakały jak barany, a pagórki jakby jagnięta ze
stada" (Ps. 114).
Ewangelia,
porównując Jezusa do baranka uczy więc, że przeżywał On swoje ziemskie życie w czystości,
prostocie i radości. Wniosek jawi się zatem oczywisty. Chrześcijanie, których
obowiązkiem jest kopiować we wszystkim Jezusa, winni zadbać u siebie o te
przymioty. I jest to wyrazem prawidłowo pojmowanej troski o swoje życie.
Na przestrzeni dziejów
owca zasłużyła sobie na powszechny szacunek. Zasłużyła przede wszystkim
obowiązkowością w wypełnianiu swoich powinności i łagodnością w obcowaniu z
otoczeniem. Rok w rok rodzi, karmi i pielęgnuje swoje potomstwo. Oddaje ludziom
swą wełnę na ubranie, mleko na pożywienie, skórę na okrycie ciała, W milczeniu,
lecz w bólu, bez sprzeciwu oddaje ludziom swe dzieci. Oddaje wiedząc, że wysyła
ich na śmierć. Ich skóry posłużą ludziom za ubrania, na pokrycia namiotów. Owca
godzi się, aby dzięki śmierci jej dzieci mogły żyć i mogli rozwijać się ludzie.
I chociaż taka sytuacja powtarza się cyklicznie, owca w najmniejszym stopniu
nie zmienia swej postawy. Nadal wiernie i bezwarunkowo służy ludziom, bo taką rolę
wyznaczył jej w tym świecie Stwórca.
Jan Chrzciciel,
nazywając Jezusa Barankiem Bożym, odsłania przed ludźmi prawdę o Jego
służebności. Służebności nasyconej wszelakiego rodzaju wyrzeczeniem. Poświęceniem
nieznającym granic, rozciągniętym w bezkresnym czasie, powszechnym, czyli dostępnym
dla wszystkich. Chrześcijanin, w trosce o swoje życie winien i w tym względzie naśladować
boski Ideał.
W religii żydowskiej baran, a także owca i jagnię, był zwierzęciem ofiarnym. Dopóki w Jerozolimie istniała
świątynia, dopóty składano w niej rozmaite ofiary. Ale tylko jedna z nich była
stała i niezmienna. Codziennie rano i wieczorem, niezależnie od pogody, pokoju
czy wojny na szczytach władzy, wzniosłych czy podłych nastrojów społeczeństwa, ekonomicznej
hossy lub bessy, składano w jerozolimskiej świątyni barana w ofierze Bogu. W
ten sposób, zgodnie z życzeniem Boga, naród wybrany oddawał Stwórcy należną
chwałę i cześć.
Jan Chrzciciel
nazywając publicznie Jezusa Barankiem
Bożym uzmysłowił całej ludzkości, że najmilszym Bogu aktem czci ze strony człowieka
jest ofiara. Ofiara polegająca na zjednoczeniu się człowieka z Bogiem już
tutaj, w doczesności, i trwaniu w tym zjednoczeniu za każdą cenę. Nie
wykluczając ceny życia. Zjednoczeniu, które w praktyce polega na wiernym
wypełnianiu na co dzień woli Najwyższego. Woli podawanej wszystkim głównie
przez Ewangelię. Myśl te jasno wypowiedział Jezus w Dobrej Nowinie według św.
Marka: „Bo kto chce zachować swoje
życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je" (8, 35). Dobrze rozumiana troska o
życie polega zatem na trosce o składanie siebie w ofierze Bogu. Ofierze
polegającej na zjednoczeniu z Nim i pełnieniu Jego woli. A wówczas człowiek
upodabnia się do Jezusa i również zasługuje na miano baranka Bożego.
Wezwania do modlitwy powszechnej
- o czystość, prostotę
i radość życia, prosimy Cię, Panie,
- o pracowitość i
służebność nasyconą łagodnością, prosimy Cię, Panie,
- o życie doczesne
zbudowane na ofierze, czyli stopienie się w jedno z Bogiem, prosimy cię, Panie.
- o nadane nam przez Boga
zaszczytnego imienia: jagnię, owca, baranek Boga
Słowo na rozesłanie
Dzień końca
świata i sądu ostatecznego będzie chwilą niezwykłego szczęścia, gdy Bóg,
wskazując na nas, z czułością powie: oto moje jagnię, oto moja owca, oto mój -
Boży baranek. Oto ludzie: dzieci, kobiety, mężczyźni, którzy nie zmarnowali
doczesnego życia, bo złożyli je ludziom w darze, a Bogu w ofierze. Pan nam w
tym błogosławi...
Materiały źródłowe
„Niemal
w wszystkich religiach światowych właściwym centrum kultu jest ofiara. To
ostatnie pojęcie obrosło jednak mnóstwem nieporozumień. Powszechnie przyjmuje
się, że ofiara ma coś wspólnego ze zniszczeniem. Oznaczałoby zatem przekazanie
Bogu na własność rzeczywistości, która jest w jakiś sposób ważna dla człowieka.
Przekazanie to zakłada wszak, że człowiek zostaje tej rzeczywistości pozbawiony,
co może dokonać się właśnie przez jej zniszczenie, w wyniku którego
rzeczywistość ta ostatecznie opuszcza przestrzeń oddziaływania człowieka. W tym
miejscu jednak trzeba od razu zapytać o to, jaką właśnie radość Bóg miałby
czerpać ze zniszczenia. Czy wskutek zniszczenia On coś zyskuje? Często powiada się,
że w zniszczeniu kryje się akt uznania zwierzchności Boga nad wszystkimi
rzeczami. Ale czy taki formalny akt może rzeczywiście służyć chwale Bożej? Z
pewnością nie. Prawdziwe przekazanie Bogu rzeczywistości musi wyglądać zupełnie
inaczej. Musi ono polegać, jak sądzą ojcowie Kościoła, odwołujący się do myślenia
biblijnego, na zjednoczeniu człowieka i stworzenia z Bogiem. Zjednoczenie z Bogiem
nie ma nic wspólnego ze zniszczeniem bądź niebytem, lecz związane jest z pewnym
sposobem bycia. Oznacza ono porzucenie sytuacji oddzielenia, pozornej
autonomii, bycia tylko dla siebie i w sobie. Oznacza ono ową utratę siebie, która
jest jedynym sposobem zachowania siebie" (Elementarz
Benedykta XVI, Wydawnictwo
Literackie, s. 96-97).