- Strona główna
- „Otoczmy troską życie”
- 4. niedziela zwykła
4. niedziela zwykła
ks. Zbigniew Kapłański, 1.02.2009Myśli do homilii
Do I czytania:
– Pan Bóg posyła do nas proroka. Jeśli umiemy patrzeć jak dzieci Boże,
„po Bożemu", to takim prorokiem bywa niekiedy przygodnie spotkany człowiek -
wielokrotnie się zdarza, że on sam nawet nie wie, że wypowiada słowa, które
wywołują w nas lawinę myśli, są wyrzutem sumienia, mobilizują do podjęcia
decyzji porządkujących nasze życie;
– my sami spełniamy często podobną misję wobec ludzi bliższych i dalszych
- autor Księgi Powtórzonego Prawa ostrzega nas, byśmy nie radzili według
ludzkich sposobów myślenia; aby doradzać, mówić według woli Bożej, trzeba dążyć
do jej poznania - przypomnienie jednej z motywacji do czytania Słowa Bożego i
modlitwy powodującej „dostrojenie" naszego „duchowego odbiornika" do fal, na których
„nadaje Pan Bóg";
– Słowo Boże podsuwa nam kryterium, które pomaga rozpoznać prawdę w
deklaracjach, jakie składa człowiek - patrzymy na dotychczasowe owoce jego
życia (jeśli to jest osoba społeczna, polityk, decydent, to możemy przyjrzeć
się, jakie decyzje podejmował, jak głosował w sprawach, w których widać, czy
szanuje Prawo Boże), a zatem, czy możemy mu zaufać w przyszłości, czy mamy
prawo przypuszczać, że spełni składane obietnice.
Do II czytania:
– Pan Bóg pragnie, abyśmy żyli bez niepotrzebnych utrapień: trud zmagania
się z samym sobą jest niekiedy konieczny, ale jeśli zmierza w stronę
„przypodobania się Bogu", to zawsze z niego skorzystamy - skutkiem takiego
zmagania jest większa wolność człowieka, a zatem jego większe szczęście już tu,
na ziemi, wolność od „uziemienia" sprawami tego świata, szczęście związane z
dystansem od tego, co człowieka ciągnie do ziemi;
– Apostoł wyraża pragnienie, abyśmy „z upodobaniem trwali przy Panu",
czyli abyśmy czerpali radość z zachowywanej wierności - marnymi braćmi czy
siostrami Chrystusa są ci, którzy są wierni i jednocześnie nieustannie
wypominają Panu Bogu trud trwania przy Nim. Jeśli ludzie widzą w nas radość
spowodowaną przyjaźnią z Bogiem, chcą tak jak my trwać przy Nim. Ci zaś, którzy
są Mu wierni z miną męczennika, raczej są przestrogą, aby się do Pana Boga nie
zbliżać.
Do Ewangelii:
– istnienie i potęgę Boga zauważają nie tylko Jego słudzy, zauważa je
także zły duch, dla którego obecność Boga jest źródłem cierpienia i umęczenia
(ostrożnie trzeba słuchać osób, które więcej mówią o trudzie wierności niż o
szczęściu płynącym z przyjaźni z Bogiem);
– Pan Bóg może „sobie poradzić" z każdym wrogiem, z każdą trudnością -
Jemu zatem należy powierzać wszystko, co nas przerasta, w łączności z Nim
stajemy się zwycięzcami.
Do wszystkich czytań łącznie:
– wierność Bogu daje radość, choć może nieco boleć „odklejanie się" od
spraw tego świata, które chciałyby nas zniewolić (sprawy pilne chcą przesłonić
ważne, patrzenie na świat przez pryzmat Bożych obietnic pozwala czasem z
rezerwą traktować te pilne, ich „pilność" może być rodzajem szatańskiego
oszustwa);
– twórzmy dobre środowiska, w których możemy sobie ufać, w których
jesteśmy pewni wzajemnej życzliwości w umacnianiu i napominaniu (jeśli ktoś
upomina trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie Boże wskazówki mogę z tych
słów odczytać, jeśli ja widzę konieczność upomnienia, to muszę wcześniej
pomyśleć o formie wypowiedzianych słów: aby z nich emanowała życzliwość).