4. niedziela zwykła

ks. Rafał Buchinger, 1.02.2009

 

Słowo na rozpoczęcie Eucharystii

Jest, czy nie ma Szatana? Że w świecie zdania na ten temat są podzielone – nie dziwi, ale że w Kościele niektórzy zaprzeczają jego istnieniu, nie tylko zastanawia, ale i niepokoi. Dlaczego niepokoi? Dlatego, że oznacza nieznajomość Ewangelii i wskazuje na wypaczenie wiary. Wiary, której podstawową regułą jest prawda o zwycięskim zmaganiu się Jezusa z Szatanem. Prośmy w czasie tej Mszy Świętej, abyśmy nie wątpili w Chrystusa i Jego Ewangelię. I nie poddawali w wątpliwość istnienia szatana.

 Homilia

UZALEŻNIENI OD SZATANA
Człowiek składa się ze śmiertelnego ciała i nieśmiertelnej duszy. Troska o życie polega zatem na dbałości o jedno i o drugie, ale przede wszystkim sprowadza się do troski o nieśmiertelną duszę. Wynika to z faktu jej wieczności. Jest cenniejsza niż ciało. Poza tym zdrowa dusza bardzo dba o to, by ciało otoczone było należnym mu szacunkiem i by niczego mu nie brakowało do wypełnienia przypisanego mu przez Stwórcę posłannictwa.                                                

Niezmiernie ważnym elementem odpowiedzialności za duszę i za ciało, uczy Pan Jezus w Ewangelii, jest zabezpieczenie ich przed wpływami Szatana. Jak poznać, że się ulega Szatanowi? Prosto! Wystarczy zbadać, jakie reakcje wywołuje w nas głoszona w Kościele i przez Kościół, albo prywatnie czytana, Ewangelia. Jeśli jej przesłanie, nawet w najmniejszym stopniu, irytuje, wywołuje niechęć, złość i agresję, to znak, że zły duch ma wpływ na nas. Dokładnie tak samo jak przed dwoma tysiącami lat w Kafarnaum. Czytamy bowiem w Piśmie Świętym: „Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić»". Nie sposób żyć w pokoju i z Bogiem, i z Szatanem. Trzeba się opowiedzieć. Ani Bóg, ani Szatan nie tolerują podwójnych agentów. Trzeba wybierać, i to nieustannie, z kim za życia się współpracuje.

Drugim probierzem, pozwalającym rozpoznać, czy się ulega czy też nie ulega sugestywnym podszeptom złego ducha, jest nasz stosunek do głoszących z urzędu Ewangelię: papieża, biskupów, kapłanów. Należy także dokładnie sprawdzić, jakie jest nasze odniesienie do świeckich, którzy podjęli się tego zadania. Należy pamiętać, że pełne, zgodne z oczekiwaniami Boga, głoszenie Ewangelii nie ogranicza się tylko do słownego jej obwieszczania innym. Rzetelne głoszenie Ewangelii odbywa się przede wszystkim życiem zgodnym z Jej wymaganiami. Dopiero oba te sposoby, scalone w harmonijną jedność, są pełnym głoszeniem Dobrej Nowiny o Bogu zbawiającym ludzkość i Wszechświat przez Jezusa.

Agresja złego ducha wobec Jezusa, kapłana Boga Ojca, jaką obserwujemy wielokrotnie na kartach Biblii, trwa nadal. Dziś przekłada się na agresję wobec Chrystusowych kapłanów, niezależnie od miejsca, jakie zajmują w hierarchicznym porządku. Szczególnie bolesny jest fakt, że agresorami nierzadko są inni kapłani. Kapłan atakuje kapłana. Słudzy Diabła nigdy nie pozwalają sobie na takie działanie. Diabeł, mówi Jezus w Ewangelii, szanuje i wspiera diabła. Dlatego zły duch mówi do Jezusa: „Czego chcesz od nas!". A nie „ode mnie" chociaż sam potyka się z Jezusem. I wcale nie chodzi tutaj o dotrzymanie warunków korporacyjnej, błędnie pojmowanej, korporacyjnej solidarności. Tutaj chodzi o spożytkowanie Jezusowej przestrogi: „A kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał" (Łk 10, 16).

Obecnie w Polsce żadne środowisko: ani politycy, ani dziennikarze żerujący na lustracji, ani aktorzy, ani lekarze, ani biznesmeni, ani nauczyciele, ani... wzajemnie się nie lustrują. Jedynym środowiskiem, jakie się nadal lustruje, jest środowisko duchownych różnych wyznań. Ludzie się gorszą. Odwracają nie tylko od Kościoła, ale co najgorsze – od Boga. Statystyki są zatrważające. A Diabeł się śmieje do rozpuku. Znakomicie udała mu się akcja dokonywana rękami niektórych, pozornie uwielbianych i hołubionych, a w rzeczywistości wykorzystywanych przez polityków i media, księży.

A co wówczas, kiedy u głosiciela Ewangelii obserwuje się rozbrat pomiędzy tym, co mówi, a co czyni? Świadek, takowego tragicznego rozdarcia, uzależniony od Szatana wszechstronnie nagłośni ten fakt. Owo upublicznienie uzasadni szlachetnymi motywami, a mianowicie dobrze pojętą troską o oczyszczenia Kościoła od zła. Natomiast człowiek zależny od Boga, naśladując Chrystusa, osłoni ten fakt milczeniem. Wie bowiem, że dzięki temu stwarza warunki sprzyjające wyjściu z tragicznej sytuacji człowiekowi, który znalazł się z własnej winy w tak nieszczęsnym położeniu. Wie, że owa dyskrecja służy przyjęciu, przez cierpiących duchowo ewangelistów, braterskiego upomnienia oraz innym szlachetnych działań ze strony szczerze zatroskanej o ich los wspólnoty. Działań, jaki ściśle określa Ewangelia. Okrycie milczeniem zła, jakie stało się udziałem innych, ma także na celu zapobieżenie zgorszeniu wśród ludzi. Szczególnie tych, którzy dopiero „raczkują" w wierze. I jeszcze nie poznali Jezusa na tyle, by wyłącznie na Nim budować gmach swojego doczesnego i wiecznego życia. Z racji na ową niedojrzałość w wierze wciąż jeszcze potrzebują w życiu duchowym „rusztowań". Potrzebują dla swej wiary oparcia w ludziach, szczególnie w hierarchii kościelnej. Co jest wyrazem religijnej niedojrzałości. Jeśli Jezus surowo nakazuje Szatanowi, który podporządkował sobie człowieka: „Milcz i wyjdź z niego". Zapobiega w ten sposób szatańskiej słownej propagandzie. Milczenie owo rozciąga także na świadków tego wydarzenia, by bezwiednie, kierując się fałszywie pojmowaną gorliwością, nie stali się apostołami złego i zła. Zła rozsiewanego po świecie za pośrednictwem słów, które łatwo się rozrzuca, ale które niemożliwe są do zebrania.        

Co wówczas, gdy dostrzeżemy, że ulegamy wpływom złego ducha?
Jezus, w odczytanej dziś Ewangelii radzi, aby w takiej sytuacji trzymać się kurczowo wspólnoty religijnej i być w niej aktywnym. Jest to warunkiem spotkania Jezusa, który, choć każdym zajmuje się z osobna, to jednak zawsze przychodzi do wspólnoty. Tylko Jego obecność, słowo i działanie skutecznie uwolni spod wpływu złego ducha. Innej szansy na uwolnienie nie ma. Tylko On, jak poświadcza Ewangelia, jest Mocarzem nad mocarze, czyli jest zdolnym zwycięsko rozprawić się ze Złym. Oczywiście nie wolno ulec opinii publicznej, która sterowana przez Szatana, uważa jego istnienie za kłamstwo, mit, legendę, bajkę, objaw umysłowego zniewolenia i ciemnoty, powód do żartu i kpiny.

 Chrystus dziś nam przypomniał, że dobrze pojmowana troska o życie polega na dbałości o to, by zarówno ciało, jak i dusza ludzka nie były uzależnione od Diabła.

Modlitwa powszechna
– o odwagę głoszenia Ewangelii życiem i słowem,
– o wolność od opinani publicznej niewierzącej w istnienie i działanie w świecie Szatana,
–  o uniezależnienie się od wpływu Szatana i zła,
–  o uwalnianie od Złego i zła wedle wskazań Ewangelii z pomocą Kościoła.

Słowo na rozesłanie
Szatan jest i działa. Wystarczy jednak związać się z Jezusem, by być wolnym od jego wpływów. Bóg nam w tym dopomaga przez Ewangelię, kapłanów, przynależność do Kościoła Chrystusowego. Przyjmijmy zatem tę pomoc.

Materiały pomocnicze
„Człowiek nie zachował tego przykazania, zwiedziony przez anioła, który z powodu wielu darów Bożych, danych człowiekowi, zazdrościł mu i okazawszy się w ten sposób złym, także człowieka uczynił grzesznikiem, namawiając go do nieposłuszeństwa przykazaniu Bożemu. Tak więc, gdy ów przywódca i przewodnik grzechu z anioła stał się takim przez kłamstwo i sam został odrzucony, gdy przeciwstawił się Bogu, spowodował, że i człowiek został wyrzucony z raju. Na podstawie wolnego wyboru odstąpił od Boga, dlatego został nazwany szatanem, co według hebrajskiego języka znaczy „odstępca", ale także nazwany jest diabłem. Przekleństwo to dotknęło zarówno zwierzę jak i ukrywającego się w nim anioła – szatana. Człowieka zaś oddalił (Bóg) od swego oblicza osiedlając go naprzeciw raju (na drodze), raj bowiem nie przyjmuje grzesznika." (Ireneusz z Lyonu, Wykład Nauki Apostolskiej, Wydawnictwo WAM, 1997, s.37)