- Strona główna
- „Otoczmy troską życie”
- 7. niedziela zwykła
7. niedziela zwykła
ks. Aleksander Radecki, 22.02.2009Za trzy dni Środa
Popielcową rozpoczniemy okres Wielkiego Postu. Chciejmy usłyszeć, co tu i teraz
chce każdemu z nas powiedzieć Pan i prośmy o odwagę, by Boże Słowo mogło
rzeczywiście kształtować naszą codzienność.
1. „Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu" – usłyszeliśmy skargę Boga.
Czy dotyczyła ona jedynie narodu wybranego? Czy my, chrześcijanie, nie czujemy
się znudzeni wiarą, Bogiem, modlitwą, moralnością, własnym życiem? Gdyby ktoś
nam zrobił zdjęcie podczas Eucharystii (choćby i w czasie słuchania tej
homilii) – ile byłoby na nim widocznych śladów naszego entuzjazmu,
zaangażowania, radości? Zatem czym jest dla nas to eucharystyczne spotkanie:
skarbem czy wymuszoną „pańszczyzną", z której i tak nic konkretnego nie
wyniknie?
Nuda:
negatywny stan emocjonalny,
polegający na uczuciu wewnętrznej pustki, zwykle spowodowany jednostajnością,
brakiem zmiany otoczenia, brakiem bodźców, a czasami chorobą.
Nuda to stan obojętności i braku zainteresowania. Jest traktowana jako odmiana frustracji lub stresu.
Czasami może doprowadzić do innych stanów emocjonalnych, jak np. agresji. Tak definiuje nudę internetowa Wikpedia. „Nuda jest najstraszliwszą
plagą naszych czasów", napisał Erich Fromm. Przyznajmy uczciwie:
na własne nasze życzenie!
2. Mając świadomość mojej zawinionej nudy, gnuśności duchowej i fizycznej,
myśląc o talentach, które zakopuję, marnuję lub chcę zachować tylko dla siebie – wołam z psalmistą: „Uzdrów mnie,
Panie, bo bardzo zgrzeszyłem". To wołanie, oparte o uznanie własnej
grzeszności, jest moją szansą ocalenia, bo - jak nam dziś przypomniał prorok
Izajasz – Bóg chce przekreślić nasze grzechy. Ale nie na siłę. Muszę te
grzechy, uznać, wyznać, obżałować, odpokutować i podjąć decyzję o nawracaniu
swojego myślenia i postępowania. Czy stać mnie aż na taką determinację? Jezu,
ile będę musiał stracić, gdy przestanę grzeszyć?
Grzech: nieprawość, postępowanie
przeciwne normom etycznym, wykroczenie przeciw dobru, nadużycie wolności, którą
człowiek został obdarzony przez Boga. Katechizm przypomni, że nie odnajdziemy
istoty grzechu, jeśli nie uwzględnimy głębokiej więzi człowieka z Bogiem (KKK
386). Wiele zrobiono, by usunąć dyskomfort, który to słowo powoduje: wyśmiano,
wytłumaczono, dorobiono ideologię, pomnożono niemoralność i nienormalność przez
miliony praktykujących „wyznawców" bezbożnego systemu, przegłosowano nawet
Przykazania Boże, aby tylko każdy z nas mógł dowolnie – na miarę swoich potrzeb i wyobrażeń – kształtować świat zasad i postępowania.
Efekty tych poczynań są straszliwe, a w dodatku i tak sumienia nie da się
zagłuszyć.
3. Paralityk miał szczęście; można się zastanawiać, skąd
„wytrzasnął" takich czterech pomysłowych bliźnich, dzięki którym dostał się do
Jezusa? Dowiemy się kiedyś.
Dzisiejsi paralitycy jednak na ogół nie mają tyle
szczęścia – przynajmniej większość z nich – dlaczego? Bo sprawy wiary,
moralności uznaliśmy za tematy na tyle prywatne, by ich nie poruszać nawet w
gronie najbliższych. Tymczasem powstaje pytanie: kto – jeśli nie my –
przyprowadzi do uzdrawiających rąk Jezusa tych, z którymi „braliśmy Komunię",
przyjmowaliśmy sakrament Bierzmowania, zawierali małżeństwo, a którzy dziś
deklarują swoją niewiarę – ba, nawet wrogość wobec wszystkiego, co Boże?
4. „W tym co do was mówię, nie ma równocześnie «tak» i «nie»" – wyznał Apostoł narodów. Oby i nam się udało
dojść do takiej „jasności w temacie": ja sam potrzebuję uzdrowienia jako
„zawodowy" grzesznik i zadbam też o to, by dopomóc innym w spotkaniu z Panem,
Który ma moc uzdrawiania i odpuszczania grzechów.