- Strona główna
- „Otoczmy troską życie”
- 2. niedziela Wielkiego Postu
2. niedziela Wielkiego Postu
ks. Rafał Buchinger, 7.03.2009Wprowadzenie do Mszy św.
Im człowiek znajduje się bliżej Boga, tym szatan ostrzej
atakuje człowieka. Tę prawdę przypomniała nam Ewangelia w ubiegłą
niedzielę. Zaskakuje fakt, że ataki szatana dokonują się za
wiedzą, przyzwoleniem i w obecności Boga. Przez taką sytuację,
żyjąc na ziemi, przeszedł zwycięsko Jezus. W związku z tym
pojawia się wiele pytań. Podejmijmy dziś tylko jedno z nich, a
mianowicie: Jaki cel, w zamyśle Boga, miało kuszenie Chrystusa na
pustyni? Ewangelia o przemienieniu Jezusa pomoże nam w
odnalezieniu boskiej odpowiedzi na to pytanie.
JUŻ DIABEŁ PRÓBOWAŁ...
W niedzielę poprzedzającą Wielki Post, biskup bydgoski skierował
do wiernych list pasterski. Dzielił się w nim między innymi,
swoim i całego Kościoła, aktualnym cierpieniem. Oto grupa
młodych ludzi postanowiła wystawić w Wielką Środę musical
rodem z Ameryki, którego treścią są ostatnie godziny życia
Jezusa i jego śmierć na krzyżu. W trakcie spektaklu widzowie,
głosując za pomocą SMS-ów, mieli podjąć decyzję, czy Jezus
powinien umrzeć, czy pozostać przy życiu. Celem tej akcji, w
zamyśle grupy młodych ludzi, jest uzmysłowienie ludziom, że z
pomocą mediów Jezus został wykreowany na Boga, a w rzeczywistości
Nim nie jest. Akcja ma w założeniu pomysłodawców być swoistym
protestem przeciwko kreacyjnej roli mediów, które człowieka
bezwartościowego czynią wielkim, mądrym, godnym naśladowania
przez masy. Idolem, któremu należy się bezwzględnie
podporządkować.
Na pierwszy rzut oka całe
to, na szczęście jeszcze tylko zapowiadane, wydarzenie można by
złożyć na karb młodości „chmurnej i durnej", braku
mądrości, nieliczeniu się z innymi, a nawet pragnieniu sławy za
cenę zniszczenia wartości i niskiej żądzy zysku. Ale, po
spokojnym zastanowieniu się nad nim i skonfrontowaniu z przesłaniem
Ewangelii, sprawa jawi się jako bardzo poważna. Znacząca i groźna
nie tylko dla Kościoła, ale dla całego społeczeństwa.
Znakomicie wyczuli to polscy dziennikarze, którzy z zatroskaniem,
jawnym smutkiem, w duchu odpowiedzialności wypowiadali się w tej
sprawie przed kamerami i mikrofonami rozmaitych stacji telewizyjnych
i radiowych.
Czytając opis kuszenia Jezusa na pustyni przez
diabła, uderzają nas przede wszystkim pokusy, jakich doznawał.
Spostrzegamy, że kusiciel próbował Go ubezwłasnowolnić
nieporządkiem cielesnym, nieporządkiem w posiadaniu dóbr
materialnych i skłonieniem do budowania osobistego i innych życia
na fundamencie poklasku tłumów, czyli próżnej sławie.
Z czasem spostrzegamy genialną strategię Jezusa wobec kusiciela.
Jezus przeżywaną pokusę czyni punktem wyjścia do rozmowy z Ojcem.
W modlitwie, polegającej na medytacji stosownej do przeżywanych
okoliczności fragmentów z Biblii, znajduje i wzór, i metodę, i
środki potrzebne do zwycięskiego wyjścia z szatańskich opresji.
Można obrazowo powiedzieć, co zgodne jest w całej rozciągłości
z faktami, że Jezus pomiędzy siebie i kusiciela, wprowadza Ojca z
nieba. To obecność i mądrość Ojca z nieba, stają się dla
Chrystusa tarczą chroniąca Go przez zakusami złego.
Kiedy jeszcze głębiej, z pomocą łaski, zanurzymy się w
opis tego wydarzenia, to odkrywamy, że w kuszeniu diabeł wcale nie
zabiegał o wyrzeczenie się przez Jezusa tajnej, boskiej misji,
jaką wykonywał. Diabłu chodziło o coś bardziej subtelnego. Jemu
chodziło o to, by Jezus wykonał wolę Boga, ale nie według wskazań
Najwyższego, lecz według szatańskich rad. Pozwolenie ludzkości na
niczym nieskrępowaną swobodę seksualną, swobodę w korzystaniu z
dóbr materialnych, zyskiwanie sławy i chwilowego poklasku tłumów
za cenę zniszczenia każdej, nawet najświętszej, wartość
przyciągnie do Jezusa ludzkość. Ona opowie się za Nim.
Podporządkuje się Mu. I, zamroczona prawem do samowoli, ślepo
podąży za Nim tam, dokąd ją poprowadzi. Cenę, jaką musi Jezus
zapłacić za ten duszpasterski, na miarę światową, sukces, jest
wyrzeczenie się przez Niego posiadanej Boskiej godności i obranie
kusiciela za swego Pana. „Jeśli jesteś Synem Bożym (... ) oddaj
mi pokłon”. Na szczęście podstęp szatana się nie udał.
Jezus nie abdykował. Nie stał się niewolnikiem, lecz pozostał
Bogiem. Nie zrezygnował z godności Zbawiciela Wszechświata.
Dokonał dzieła zleconego przez Ojca. Dokonał jako Jego Syn
umiłowany i w pełni wedle Jego świętej i nieomylnej woli. Nie
stał się łowca niewolników dla piekła. Pozostał wyzwolicielem
ludzkości dla nieba. Opis kuszenia Jezusa kończy się łatwym do
przeoczenia stwierdzeniem, że szatan odstąpił od Jezusa do
czasu. A więc nie zrezygnował z Jezusa. Będzie powracał i kusił
Go nadal. Kusi zatem i w naszych czasach. Kusi, zmieniając metody
kuszenia. Istota pokusy pozostaje bez zmian. Jawi się zatem
pytanie: W jaki sposób robi to dziś?
W przemienieniu Jezus ujawnia przed trzema wybranymi
apostołami swoje bóstwo. Przebywając jeszcze na ziemi, oglądają
już swego, Nauczyciele w całej pełni i pięknie boskiego
majestatu. Widzą Go takim, jakim jest w niebie. Są zachwyceni. I
natychmiast próbują Jezusa odrzeć z boskości. Dążą do tego,
by pozostał tylko człowiekiem i nikim więcej. Przeraża ich jego
boski majestat. W jaki sposób próbują to uczynić? Próbują
zrównać Jezusa, w godności i misji, z dwoma, prawdziwie wielkimi
ludźmi Boga. Mojżeszem. Prawodawcą, który przekazał ludzkości
dekalog wzięty od Boga. I Eliaszem. Prorokiem, który czuwał,
aby ludzkość prawidłowo pojmowała poszczególne przykazania
dekalogu i rygorystycznie stosowała się do każdego z nich.
Ewangelia relacjonuje bowiem, że Piotr, przy milczącej zgodzie
pozostałych, mówi do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy;
postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i
jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli
przestraszeni”.
Kiedyś szatan próbował nakłonić Jezusa do rezygnacji z boskiej
godności. Dziś, znając słabość Piotra i pozostałych, zmienił
metodę i próbuje nakłonić do tego chrześcijan. Próbuje
nakłonić w imię szczytnych zamiarów: troski o prawdę,
uwolnienie od medialnej manipulacji, w imię wolności,
poszanowania godności jednostki i społeczeństw... Dziś szatan
stara się wykreować Boga, Jezusa na fantastycznego człowieka,
ale wyłącznie człowieka. I stara się to zrobić rękami Jego
wyznawców.
Trzeba mieć nadzieję, że chrześcijanie poruszeni
bydgoskimi wydarzeniami sięgną po Biblię. Z jej pomocą
przypomną sobie, że prawdę o tym, kim jest Jezus z Nazaretu, nie
nagłaśniał ani Jezus, ani garstka Jego zwolenników, ani
ówcześni specjaliści od ludzkiego wizerunku. Oni z reguły
działali przeciwko Niemu. Działali na wiele sposobów, nie
szczędząc pieniędzy. Prawdę, że prawdziwy człowiek,
Jezus z Nazaretu, jest prawdziwym Bogiem, obwieścił
światu sam Ojciec z nieba. Dowodów jest na to w Ewangelii wiele.
Jednym z nich jest przemienienie Jezusa, w czasie którego Bóg
mówi: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. On
zatem, Bóg, jest gwarantem jej prawdziwości. Natomiast Jezus, tym,
co mówił, a jeszcze bardziej tym, co czynił potwierdził ją w
pełni. Z Bożym Objawieniem się nie dyskutuje. Jest ono, posłużmy
się terminologią matematyczną, aksjomatem. A aksjomatom należy
się bezwzględne podporządkowanie dla własnego i innych dobra.
Inaczej bowiem zejdzie się na manowce i drugich się tam prowadzi.
A gra idzie o największą z możliwych stawek, nie o byle co, lecz
o życie wieczne. Prawidłowo pojęta troska o życie własne i
innych sprowadza się zatem do troski, by Jezus pozostał dla
ludzkości Bogiem, bo takim jest w rzeczywistości. Ci, którzy
próbują ten fakt poddawać w wątpliwość, czy jakiekolwiek
głosowanie, są wrogami życia.
A co z bydgoskimi nieszczęśnikami, idącymi
bezwiednie na smyczy diabła i szykującymi się do przegranej
wojny z Bogiem? Należy otoczyć ich, jeszcze serdeczniejszą niż
do tej pory, miłością. Miłością należną nieprzyjaciołom
Boga i ludzi. Wesprzeć osobistym postem, a więc uwalnianiem się od
zła i czynieniem dobra innym. Może wówczas odzyskają trzeźwe
spojrzenie. Modlitwa i post wspólnoty pomagają bowiem zniewolonym
odzyskać wolność od opętania przez zło. Należy też pamiętać,
że takie zamierzenia jak bydgoskie, rodzą się w ludziach z lęku
przed Bogiem. I to niezależnie od wieku. A pod wpływem lęku
człowiek jest zdolnym do największej głupoty. A taką głupotą
jest odmawianie Jezusowi boskiej i zbawczej godności i misji. A
jeśli na domiar tego szuka się w takich działaniach próżnej
sławy, to nieszczęście pewne. Prośmy zatem Jezusa, by usunął
lęk przed Bogiem z serc bydgoskich nieszczęśników.
Modlitwa powszechna
– o przyjęcie Jezusowego sposobu walki z pokusami i z kusicielem za
własny,
– o szukanie oparcia w chwili pokus w medytacji nad Ewangelią,
– o odwagę poznawania Jezusa w potędze, pięknie i wielkości jego
boskiego majestatu,
– o szacunek, a nie lęk przed Bogiem.
Słowo na rozesłanie
Nie tylko inni, ale my sami odzieramy Jezusa z boskiej godności.
Zastanówmy się zatem w tę niedzielę, w jaki sposób i jak często to
czynimy.
Tekst
inspirujący
„Wybrać
Boga to znaczy wybierać według Jego Słowa, żyć według Słowa".
(Benedykt
XVI, Przemówienie, 7.02.2008 r.)