- Strona główna
- Rok św. Pawła
- 2. niedziela wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego
2. niedziela wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego
ks.. Roman Pindel, 19.04.2009
Paweł głosi Boże Miłosierdzie
Dziś jesteśmy wezwani do tego, by
głosić Boże Miłosierdzie. Tak dzieje się za sprawą Dzienniczka św. Siostry Faustyny, tym bardziej, że to w naszym
mieście Jan Paweł II powierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Z Siostrą Faustyną, z
Janem Pawłem II, z Ewangelią Łukasza wiążemy więc Boże Miłosierdzie. Czy jednak
spotykając się w III niedzielę miesiąca, by poznać osobę i myśl św. Pawła,
musimy szukać wypowiedzi innych osób, by głosić Boże Miłosierdzie? Gdy sięgamy
po listy Pawła również znajdziemy tam ok. 20 słów greckich odnoszących się do
miłosierdzia. To z jego listów pochodzą tak znane określenia jak „Bóg bogaty w Miłosierdzie", które stało się polskim tytułem papieskiej encykliki. Od Pawła
pochodzą także takie frazeologizmy jak „Bóg Miłosierdzia" i „Pan wszelkiej
pociechy".
Jego więc bierzemy na świadka
Bożego miłosierdzia dla nas dzisiaj. Idąc za myślą Apostoła narodów powiemy
najpierw, jak on doznał tego miłosierdzia i jak je przyjął, a następnie – jak
je głosił i praktykował.
- Od Bożego Miłosierdzia wszystko się zaczyna
W liście do swojego umiłowanego ucznia i najbliższego współpracownika, do
Tymoteusza, Apostoł pisze, już po wielu latach głoszenia Ewangelii:
„Dzięki składam Temu, który mię przyoblekł mocą,
Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro
przeznaczył do posługi mnie, 13ongiś bluźniercę, prześladowcę i
oszczercę. Dostąpiłem jednak Miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze. 14A nad
miarę obfitą okazała się łaska naszego Pana wraz z wiarą i miłością, która jest
w Chrystusie Jezusie! 15 Nauka to zasługująca na wiarę i godna
całkowitego uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników,
spośród których ja jestem pierwszy. 16Lecz dostąpiłem Miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus
pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą
dla życia wiecznego” (1Tm 1, 12-16).
Dwukrotnie pojawia się słowo „miłosierdzie", za każdym razem w odniesieniu
do błędu, który Apostoł wspomina z żalem. Idzie o to, że w młodości występował
przeciwko uczniom Jezusa, a nawet ich prześladował, więził i gotów był zabijać.
Jednak on, niegdyś wielki prześladowca, wie, że Bóg miłosierny nie tylko mu
przebaczył te grzechy, ale jeszcze wybrał do zaszczytnej roli głosiciela Dobrej
Nowiny o zbawieniu w Jezusie. Przebaczył Bóg, uznając jego gorliwość i
postępowanie według jego ówczesnego poznania. Człowiek może się mylić. Bóg jest
większy od naszych pomyłek. To przebaczenie swojej winy Paweł uważa za przejaw
łaski ponad miarę. Nie wystarczy, że mógłby się tłumaczyć, iż działał w
nieświadomości, nie znając Chrystusa i nie mając wiary. Zdaje sobie sprawę, że
stan taki mógłby dalej trwać, a on żyć nadal w nieświadomości, że Mesjasz już
przyszedł i w Jego imię głosi się odpuszczenie grzechów. Mógłby nadal
prześladować wyznawców Chrystusa, w oczach Boga nie ponosząc winy. Bo wychowany
w religijności, w której należało wystąpić przeciw bluźniercy, a do tego ukształtowany
w Jerozolimie – w środowisku faryzeuszy i pierwszych przeciwników Kościoła, a
nawet bliski tych, którzy pierwsi podnieśli kamienie, by zabijać uczniów
Jezusa. Przecież on był z kamieniującymi Szczepana. Wprawdzie tylko pilnował
szat, ale zgadzał się z ich postępowaniem, a pilnował, by oni byli spokojni o
szaty, a doprowadzili kamienowanie do śmierci.
Mógłby tak nadal nie uznawać Chrystusa, a równocześnie pozostawać bez
osobistej winy. Jednak Bóg w swoim miłosierdziu wybrał właśnie jego,
prześladowcę, by poznał samego Chrystusa pod Damaszkiem. By mógł uznać, że
Mesjasz już przyszedł, że to on, Szaweł, się mylił. Mógł nie tylko uznać swoją
winę i przyjąć Boże przebaczenie, ale uczynić coś więcej. Bóg go wezwał, by
głosił zbawienie w Jezusie. By czynił to tym gorliwiej i w sposób bardziej
przekonujący od innych apostołów, ponieważ sam doświadczył ogromu Bożego
miłosierdzia. Przecież nie na darmo Pan, który mu się ukazał na drodze do Damaszku,
pytał: „Szawle, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz?". Właśnie po takiej
przeszłości i po takim doświadczeniu Bożego miłosierdzia mógł przekonująco
głosić:
„Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego
uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród
których ja jestem pierwszy. 15Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus
pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą
dla życia wiecznego” (1Tm 1, 12-16).
- Być miłosiernym jak Bóg
Skoro Bóg okazał Pawłowi miłosierdzie, to nie tylko po to, by o nim
świadczył i wzywał do jego przyjęcia, ale by sam podejmował czyny miłosierdzia
i zachęcał do nich innych. W Liście do drugiego ze swoich towarzyszy podróży i
trudu apostolskiego, do Tytusa, pisze z przekonaniem:
„Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela,
naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie
spełniliśmy, lecz z miłosierdzia
swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez
Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia
wiecznego” (Tt 3, 4-7).
Dziedzic życia wiecznego winien już teraz postępować tak jak Ten, który
go z miłosierdzia obdarzył dziedzictwem, a więc w sposób miłosierny. Jeżeli
więc Bóg jest w odniesieniu do człowieka cierpliwy, łaskawy i zawsze gotów
przebaczyć, takim i ma być dziedzic, jakim jest każdy chrześcijanin, zwłaszcza
wobec innych dziedziców, którym Pan wcześniej także okazał miłosierdzie. Nie
może więc być wśród wyznawców Jezusa postawy nieprzebaczenia, ale miłosierdzie,
które przekracza sprawiedliwość, a zło zwycięża dobrem.
W Listach do dwóch Kościołów leżących niedaleko od siebie, bo w Efezie i
w Kolosach, Apostoł będzie w sposób szczególny zachęcał do gotowości
przebaczenia, przede wszystkim ze względu na to, że chrześcijanin wierzy, iż
jemu samemu darmo Bóg darował jego winy. Pisze więc Paweł do Kościoła w Efezie,
akcentując postawy, które trzeba porzucić:
„Niech zniknie
spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważenie – wraz
z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył
w Chrystusie” (Ef 4, 31-32).
Z tych słów Pawła jasno wynika, jak wiele brakuje tym, który noszą w
sobie gorycz, którzy unoszą się w gniewie, głośno dochodzą swoich racji, nie
powstrzymując się do zniewag. Takie zachowania są obce tym, którzy przejęli się
do głębi prawdą, że przecież trzeba przebaczyć drugiemu człowiekowi, skoro mnie
Bóg przebaczył, i to przez śmierć Chrystusa.
W Liście do Kolosan będzie Apostoł formułował
wskazania pozytywne odnośnie do tego, co winno towarzyszyć postawie
miłosierdzia. Używa przy tym metafory odziania się, co było rozumiane nie
jakoby Paweł zachęcał ich tylko do zmiany zewnętrznej, lecz adresaci dobrze
rozumieli, iż idzie o najgłębszą przemianę, z której rodzą się pożądane
zachowania. Pisze więc do Kościoła w Kolosach:
„Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie
się w serdeczne miłosierdzie, dobroć,
pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut
przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy!” (Kol 3, 12-13).
Także i w tym liście Apostoł znajduje tę samą motywację: jeśli Pan nam
wybaczył, to nie można nie wybaczyć drugiemu. Mało tego, z miłosierdziem winny
przyjść inne postawy, właściwe miłości, takie jak dobroć, pokora, cichość,
cierpliwość, umiejętność znoszenia drugiego człowieka.
- Miłosierdzie z wyobraźnią
Miłosierdzie nie wyczerpuje się tylko w gotowości przebaczenia, czy
znoszenia trudnych współwyznawców. Miłosierdzie według Pawła rozciąga się na
różne dziedziny życia, znajdując różne sposoby działania na korzyść kogoś, kto
jest słaby, zagrożony, czy w niebezpieczeństwie. Miłosierdzie nie pozostaje
tylko na poziomie emocji czy słów. Miłosierdzie to przede wszystkim czyny, i to
takie, które kosztują tego, kto świadczy miłosierdzie drugiemu.
Program na całe życie dla chrześcijanina zawarł Apostoł w Liście do
Rzymian. Zanim jednak wskazał, że uczeń Chrystusa nie może naśladować świata,
ale nieustannie się przemieniać w swoim wnętrzu, wcześniej zachęca i prosi
równocześnie:
„A zatem proszę was,
bracia, przez miłosierdzie Boże,
abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz
waszej rozumnej służby Bożej” (Rz 12, 1).
Ta postawa wydania siebie na ofiarę Bogu, i to
jako wyraz swoistej liturgii na cześć Boga, jest podstawą, jeżeli chrześcijanin
chciałby przychodzić z pomocą potrzebującym. Jeżeli raz na zawsze nie złoży
wszystkiego Bogu w ofierze, łącznie ze swoim życiem, raz po raz będzie musiał
walczyć z przywiązaniem, czy to do tego, co posiada, czy z opinią ludzką, czy
lękiem o swoje życie. Tak jak jednak Paweł prosi chrześcijan w Rzymie „przez miłosierdzie
Boże", tak w Drugim liście do Koryntian wyraźniej powie, że nie sposób okazywać
miłosierdzia, gdy się nie ma umocnienia od Boga. Tak jest chociażby w sprawie
pocieszania strapionych. Kto nie został sam pocieszony przez „Boga wszelkiej
pociechy", nie będzie w stanie podnosić na duchu udręczonych innych ludzi.
Dlatego chrześcijanie w Koryncie usłyszeli wyraźne wskazania odnośnie do tego,
gdzie ma być zakorzeniona ich posługa miłosierdzia wobec tych, którzy
potrzebują pociechy:
„Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa
Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg
wszelkiej pociechy, Ten, który
nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są
w jakiejkolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga” (Kor 1, 3).
Okazywanie miłosierdzia innym ludziom, nawet w sprawach drobnych, przynosi
niezwykły skutek. Kto podejmuje czyny dobroci wobec innych, może z większą
ufnością spodziewać się miłosierdzia od Boga. Także dlatego, że ten, kto doznał
łaskawej pomocy będzie z wdzięcznością modlił się za dobroczyńcę do Boga
miłosiernego. W ten sposób też miłosierdzie zatoczy krąg: od Ojca miłosierdzia – przez człowieka, który doznał miłosierdzia od Boga – poprzez czyny dobroci
świadczone innym – do modlitwy dziękczynnej o Boże miłosierdzie dla
dobroczyńcy. W taki też sposób Paweł traktuje pomoc, jakiej doznał w więzieniu
od członków rodziny niejakiego Onezyfora. Tym razem to Apostoł wyraża prośbę,
by miłosierdzia już od Boga doznał ten, który jemu wyświadczał dobro w Efezie i
w Rzymie. Paweł pisze bowiem:
„Niechże Pan użyczy
miłosierdzia domowi Onezyfora za to,
że często mnie krzepił i łańcucha mego się nie zawstydził, lecz skoro się znalazł w Rzymie, gorliwie mnie
poszukał i odnalazł. Niechaj mu da Pan w owym dniu znaleźć miłosierdzie
u Pana! A jak wiele mi wyświadczył w Efezie,
ty wiesz lepiej” (2Tm 1, 16-18).
O takie krążenie
miłosierdzia trzeba nam zabiegać, wpierw otwierając się na to, które pochodzi
od Boga, następnie okazując ludzkie miłosierdzie wobec innych, a także zanosząc
do Boga prośbę o miłosierdzie dla miłosiernych.