- Strona główna
- Wobec codzienności
- Wezwanie do czynienia caritas
Wezwanie do czynienia caritas
ks. Robert Nęcek, 13.05.2009
Ojciec Święty Benedykt XVI w encyklice Deus caritas est pisze,
że nie ma takiego sprawiedliwego porządku ekonomicznego i społecznego, który
sprawiłby, aby miłość przestała być konieczna. Taki stan rzeczy powoduje, że
należy dostrzegać i wspierać inicjatywy podejmowane przez różnorakie siły
społeczne, które łączą w sobie spontaniczność i „bliskość z ludźmi potrzebującymi". Choć państwo jest zobowiązane do sprawiedliwego podziału dóbr, to jednak
wspólnota kościelna nie może się zwolnić od czynienia caritas, gdyż człowiek zawsze będzie pragnął ducha autentycznej
społecznej miłości.
Caritas jest konkretną
odpowiedzią na równie konkretną, trudną sytuację, w której znalazł się
człowiek. Jest to charytatywna posługa Kościoła, która jest najbardziej przekonującą
formą miłości bliźniego. Mądrość caritas – jak słusznie zauważa w swojej książce Miłością mocni ks. kard. Stanisław
Dziwisz – polega także na umiejętnym wyszukiwaniu biednych, gdyż do rzadkości
należy, aby biedny sam mówił o swojej biedzie. Chodzi o to, że organizacje charytatywne
Kościoła, zaczynając od caritas „muszą zrobić wszystko, co możliwe, aby były do dyspozycji odpowiednie
środki i nade wszystko by byli ludzie, którzy podejmą takie zadania". Do
podjęcia takich zadań i realizowania ich w skuteczny sposób potrzebna jest nie
tylko zawodowa kompetencja, która pozwala dobrze wykorzystać nagromadzone
środki, ale nade wszystko wymagana jest formacja serca stwarzająca atmosferę
bliskości, zainteresowania, życzliwości, zrozumienia, ciepła i delikatności. Inaczej
mówiąc, potrzebna jest dzisiaj – jak pisał Jan Paweł II – wyobraźnia
miłosierdzia, której przejawem będzie nie tylko skuteczność posługi caritas, ale „zdolność bycia bliźnim dla cierpiącego człowieka, solidaryzowania
się nim". Dlatego Ojciec Święty Benedykt XVI, zwracając się
do cierpiących w Łagiewnikach, powiedział, że
ręce ludzi pomagających w imię miłosierdzia „są przedłużeniem Bożych
dłoni".
Posługa caritas, aby cieszyła
się uznaniem, musi być wolna i niezależna od ideologii i partii. Z tej racji Benedykt
XVI zauważa, iż kształtowanie lepszego świata staje się realne tylko wtedy,
kiedy pełnimy dobro „tu"
i „teraz" niezależnie od zmieniających
się ugrupowań partyjnych czy szalejących ideologii. Program chrześcijański to „program dobrego samarytanina, program Jezusa – «to serce, które widzi».
Takie serce widzi, gdzie potrzeba miłości i działa konsekwentnie".
Czyniąc caritas, Kościół
przypomina, iż nie może być ona środkiem do prozelityzmu, gdyż miłość jest
bezinteresownym darem. Zatem miłości nie można okazywać dla osiągnięcia
innych korzyści. Oznacza to, że nie można nikogo przymuszać lub nieustannie przynaglać,
aby osoba, której się pomaga, przyjęła nasz punkt widzenia, tylko dlatego, że
się jej pomaga. Pomoc nie może stać się ukrytą interesownością.
Z drugiej jednak strony nie oznacza to, że sprawy religijne – jak zauważy
kard. Dziwisz – muszą pozostać poza terenem wzajemnej dyskusji. Chodzi o to, że
miłość bezinteresowna objawiająca się w ludzkiej postawie, sama sprowokuje
rozmowę o sprawach wyższych. Dlatego Benedykt XVI powie, że każdy, kto „praktykuje caritas w imieniu
Kościoła, nie będzie nigdy starał się narzucać innym wiary Kościoła. On wie, że
miłość w jej czystości i bezinteresowności jest najlepszym świadectwem o Bogu".
Działalność charytatywna – podobnie jak posługa słowa i sakramentów –
wpisana jest w istotę Kościoła, a odpowiedzialność za nią ponosi biskup diecezji.
Dodatkowo organizacja dzieł miłosierdzia we współpracy z Kościołem jest istotna
z dwóch powodów – pierwszym jest naiwność chrześcijan, którą wykorzystywali
chciwi i niejednokrotnie mogący, a niechcący pracować. Nie można bowiem wymagać
od każdego wyjątkowej mądrości. Tymczasem współpraca z Kościołem taką naiwność
eliminowała. Natomiast drugim powodem był wzgląd na godność osoby ludzkiej.
Chodzi o to, aby świadczenie pomocy nie upokarzało osoby i nie uzależniało
odbiorcy miłosierdzia od czyniącego miłosierdzie.