- Strona główna
- Rok św. Pawła
- 6. niedziela wielkanocna
6. niedziela wielkanocna
ks. Roman Pindel, 17.05.2009
Bóg pragnie zbawić każdego
człowieka
Usłyszeliśmy dziś bardzo ważny
tekst wzięty z Dziejów Apostolskich. Nie mówi on wprawdzie wprost o świętym
Pawle, ale porusza problem dla Apostoła bardzo ważny. Idzie bowiem o pytanie,
czy Bóg pragnie zbawić wszystkich ludzi, czy tylko niektórych?
- Wydarzenie w Cezarei
Wydarzenie, o którym słyszeliśmy
miało miejsce w Cezarei Nadmorskiej, w domu rzymskiego setnika, Korneliusza.
Wydarzenie to zostało wyreżyserowane przez Boga, bo Piotr Apostoł sam z siebie
by nigdy nie wszedł do domu poganina, a do tego rzymskiego żołnierza, który
przecież był przedstawicielem armii, która okupowała ziemię Izraela. To Bóg do
prowadził do tego spotkania, bo z jednej strony natchnął tego właśnie
rzymianina, by posłał i zaprosił do domu Piotra, z drugiej strony – przez wizję – przekonał Apostoła, by nie wahał się wejść do domu poganina. Gdy zaś Piotr
wszedł i zaczął mówić o Jezusie, stało się coś, czego się nikt nie spodziewał.
Oto słuchający Piotra poganie zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli
okazywać takie oznaki tego napełnienia, jakie można było zobaczyć w dniu
Zesłania Ducha Świętego w Jerozolimie. Dla Piotra był to jasny znak, że
Ewangelia może być przekazywana nie tylko Żydom, ale także poganom. Ale także i
wyraźny znak, że Prawo Mojżeszowe, które nakazywało separację od pogan,
utraciło swoją obowiązywalność. Nie ma już pokarmów czystych i nieczystych, nie
obowiązują już przepisy dotyczące obmywania rytualnego, zaś grzech jest w
sercu, nie zaś przez dotyk tego, co nieczyste.
Od tego momentu Piotr mógł z
przekonaniem wszędzie opowiadać, jak wyraźny znak dał sam Bóg odnośnie tego, że
zbawienie w Jezusie Chrystusie jest dla wszystkich ludzi. Jedynym zaś warunkiem
jest przyjęcie z wiarą dobrej nowiny o Synu Bożym, który stał się człowiekiem i
umarł za grzechy wszystkich ludzi. W ten sposób Piotr mógł wesprzeć Pawła
Apostoła, gdy w Kościele wybuchły spory o to, w jaki sposób człowiek może się
zbawić, ale także i o to, czy poganie winni wpierw stawać się żydami, a dopiero
później chrześcijanami. Od tego wydarzenia w Cezarei Piotr mógł wesprzeć Pawła
w jego postawie, bo ten już wcześniej przekonany, że należy głosić Ewangelię
także poganom, bo Bóg nie ma względu na osobę, a zbawia każdego, kto tylko
uwierzy i przyjmie chrzest. Z Listu do Galatów (Ga 2, 11-14) dowiadujemy
się jednak, ze Paweł nie mógł liczyć na wsparcie Piotra, a nawet, że Paweł
musiał upomnieć Piotra z powodu jego niezdecydowanej postawy wobec chrześcijan
pogańskiego pochodzenia.
- Pawłowe przekonanie o powszechnym zbawieniu
W jaki sposób wyraża się Pawłowe
przekonanie o Bożym pragnieniu odnośnie do tego, by zbawić wszystkich ludzi? To
przekonanie Apostoł otrzymał przez dane mu objawienie, które zmieniło
całkowicie jego życie. Stał się człowiekiem, który nie tylko sam jest
przekonany, że Bóg gorąco pragnie zbawienia każdego człowieka, ale że sam czuje
się powołany do tego, by prawdę tę głosić wszędzie i faktycznie wobec każdego
napotkanego, czy to żyda, czy poganina, czy wolnego człowieka, czy niewolnika.
Także w listach, które Apostoł kierował do Kościołów przez siebie zakładanych,
raz po raz powraca prawda o Bogu, który nie ma względu na osobę, jej
pochodzenie i przeszłość, ale który daje zbawienie każdemu, kto tylko z wiarą
przyjmuje prawdę o zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Paweł jest od
momentu swojego powołania na Apostoła największym promotorem tej prawdy.
Co jednak zawiera się w tej
prawdzie o zbawieniu? Wielu chrześcijan znajduje różne formuły i obrazy, by
ująć w sposób przystępny to, co stanowi centrum wiary i życia tych, którzy
uwierzyli. Każda epoka, kultura i środowisko winny wypracować jakby własny
kształt tego głoszenia zbawienia, który będzie odpowiedni na ten czas i te
okoliczności, w których jest głoszona Ewangelia. Tak w starożytności, w której
czymś powszechnym było bardzo wyraźne rozwarstwienie społeczeństwa, a przede
wszystkim podział na ludzi wolnych i niewolników, prawdę o zbawieniu przez
wiarę można było przedstawić z pomocą następującej historii, która brzmiała
wiarygodnie, a zarazem – przez swoją treść – „wciągała" słuchaczy w sedno
wydarzeń oraz wzywała do decyzji, i to w sferze wiary. Do tych, którzy na co
dzień spotykali panów i niewolników, można więc było mówić:
Wyobraź sobie, że jesteś
niewolnikiem i bardzo złego pana, który jest niesprawiedliwy i bywa okrutny.
Codziennie daje ci odczuć swoją władzę nad tobą, swoje kaprysy i próżność.
Wyobraź sobie, że słyszałeś jednak o innym panu, który swoich niewolników
traktuje zupełnie inaczej, po ludzku, a nawet po przyjacielsku. Może nawet niekiedy
z zazdrością myślisz o losie tych niewolników, którzy trafili do niego i czują
się wręcz kochani przez niego, szanowani i szczęśliwi.
Pewnego dnia spotykasz na ulicy
tego właśnie pana. Okazuje zainteresowanie tobą i twoim losem. Wypytuje z
troską o twoje położenie, a następnie idzie do twojego pana i proponuje mu, że
on odkupi ciebie od niego. Jesteś świadkiem targu o ciebie. Twój dotychczasowy
pan zwietrzył dobry interes i podbija twoją cenę, tak że domaga się dużo więcej
niż gdyby chciał cię sprzedać na targu. Ale ten dobry pan godzi się zapłacić za
ciebie tę wysoką cenę. Płaci i zabiera cię z sobą. Jesteś szczęśliwy, bo
zmienia się radykalnie twój los. Masz odtąd innego pana, inny dom, inne życie.
Jednak w domu nowego pana spotyka
cię największa niespodzianka. Oto, twój nowy pan daje ci niezwykłą propozycję.
Mówi ci: „Odkupiłem cię od twojego pana, który cię nieludzko uciskał, gnębił,
niszczył i coraz bardziej zniewalał. Ponieważ to ja zapłaciłem za ciebie, i to
wysoką cenę, powinieneś być w moim domu niewolnikiem, traktowany jednak
zupełnie inaczej niż dotąd, wdzięczny za zmianę losu. Jednak chcę, abyś nie był
już niewolnikiem, a stał się wolnym
człowiekiem. Oto akt wyzwolenia. Możesz z nim iść, gdziekolwiek chcesz i zacząć
takie życie, jakiego pragniesz. Ale mam także dla ciebie jeszcze inną
propozycję, jeżeli tylko zechcesz. Chciałbym cię adoptować, uczynić swoim
synem, panem i dziedzicem tego wszystkiego. Chciałbym, abyśmy podjęli taką relację,
jaka jest właściwa dla ojca i syna, i abyśmy ją pogłębiali, a w ten sposób byli
szczęśliwi, ja i ty. Możesz to przyjąć, jeżeli chcesz.
Moi drodzy, ta historia przybliża
najistotniejszą prawdę o losie człowieka. Każdy jest w stanie niewoli grzechu i
śmierci, Szatana. Nie możemy sami zmienić tego stanu, a zło daje o sobie znać
raz po raz, pokazując swoją potęgę nad nami. Raz po raz przeżywamy poniżenie z
powodu panowania grzechu i słabości w nas. Bóg posłał swojego Syna w Jezusie
Chrystusie, aby nas odkupić, a więc wyrwać z panowania grzechu, śmierci i Szatana.
Mało tego, daje nam także propozycję, abyśmy nie tylko żyli jako wolni i zdolni
oprzeć się panowaniu zła, ale także jako dzieci Boga. Bóg już to uczynił i w
każdym pokoleniu powtarza swoją wspaniałomyślną ofertę. Wystarczy uwierzyć i
przyjąć to, co Bóg ofiaruje zupełnie za darmo. Kto to przyjmuje z wiarą, żyje
zupełnie inaczej niż ludzie, którzy nie są wolni. Samo przeżycie tego, kim
jestem, sprawia, że człowiek jest zdolny do innego życia. Zło, grzech, lęk nie
ma już dostępu do tego, który dobrze wie, kim jest jego ojciec.
- Jak przyjąć dar wyzwolenia i dziecięctwa Bożego?
Oferta o odkupieniu, uczynieniu
wolnym i usynowieniu jest skierowana do każdego bez wyjątku człowieka. Trzeba
jedynie o tym się dowiedzieć i uwierzyć, że tak właśnie jest, i to w odniesieniu
do mnie właśnie. Trzeba także ludzi, którzy w imieniu Boga ogłaszają tę
wiadomość, którą nazywamy „dobrą nowiną", czy „wspaniałą wiadomością", choć
zdajemy sobie sprawę, że nawet najlepsze określenie jest niewystarczające wobec
tego, co Bóg ofiaruje człowiekowi. Jednak tak jak w przypadku opowiedzianej
historii, człowiek jest wolny. Podobnie jak wyzwolony niewolnik w
starożytności, tak i dziś człowiek może nie uwierzyć, by ktoś był tak
wspaniałomyślny wobec niego, może też nie chcieć, albo nie umie cieszyć tym, co
Bóg mu ofiaruje. Może też powrócić do dawnej niewoli. To dlatego wciąż potrzeba
takich ludzi jak Paweł, by przemierzali cały świat z tą najważniejszą i
najbardziej wyzwalającą wiadomością dla każdego człowieka.
Jak się dokonuje to obwieszczenie
tej najwspanialszej wiadomości dla każdego człowieka? Bywa tak, że Bóg bezpośrednio
objawia to człowiekowi, jak uczynił to wobec Pawła pod Damaszkiem, czy wobec
wielu ludzi, których nazywamy konwertytami. Niekiedy w bardzo niespodziewanym momencie
człowiek przeżywa to, jak bardzo jest kochany przez Boga, a równocześnie
uświadamia sobie prawdę o tym, kim jest. Rodzi się w nim pragnienie zupełnie
innego życia, właśnie jako kogoś kochanego, wybranego przez dobrego Boga.
Pokusy tracą swoją atrakcyjność, grzech nie smakuje, człowiek traci
zainteresowanie wobec tego, o co jeszcze tak niedawno zabiegał. Nie liczy się
już opinia i uznanie u ludzi, kariera, bogactwo. Najważniejsze jest to, że jest
się dzieckiem Bożym.
Niekiedy wystarczy chwila w
kościele, przed Najświętszym Sakramentem, jak w przypadku A. Frossarda, który –
jak sam mówi – wstąpił do kościoła, tylko na chwile, jako jeszcze niewierzący,
wyszedł zaś z niego już jako wstrząśnięty tym, co się z nim stało. Najczęściej
jednak ta wiara jest wzbudzona w człowieku przez słowo Boże. To słowo może
dotrzeć przez to, że ktoś pochyla się nad Pismem Świętym, otwarty na to
działanie, jakie Bóg w nim zamierzył. Prorok Izajasz zapowiada w imieniu Boga:
Zaiste, podobnie jak
ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi,
nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i
chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie
bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie
swego posłannictwa (Iz 55, 10-11).
To słowo, które wzbudza wiarę najczęściej
jednak zostaje wypowiedziane przez innego człowieka, niekiedy jako świadectwo o
swojej wierze, innym razem jako proklamowanie słowa o zbawieniu, innym jeszcze
razem jako wprost wezwanie do tego, by uwierzyć.
We wszystkich tych momentach
najważniejsza jest odpowiedź, która wyraża się przyjęciem z wiarą tego, co się
słyszy. Z wiarą, że to orędzie jest prawdziwie, mimo iż może wydawać się trudne
do uwierzenia.
Współcześnie proklamuje się to orędzie o zbawieniu w postaci
tzw. czterech praw życia duchowego. Pierwsze z nich brzmi: Bóg kocha cię i ma
wspaniały plan wobec ciebie. Drugie stwierdza, że człowiek sam o własnych
siłach nie zdoła osiągnąć zbawienia, ani wspólnoty z Bogiem. Trzecie stanowi
wyznanie, że to Jezus Chrystus jest jedynym zbawicielem każdego człowieka.
Czwarte zdanie stanowi wezwanie, by w swoim sercu uwierzyć w Jezusa jako tego,
przez którego ja osobiście jestem wyzwolony od wszelkiego zła i przeznaczony do
zbawienia. Jest to równocześnie zaproszenie do tego, by oddać swoje życie
Jezusowi jako swojemu Panu i Zbawicielowi.