- Strona główna
- „Otoczmy troską życie”
- 12. niedziela zwykła
12. niedziela zwykła
ks. Roman Pindel, 21.06.2009
By
spełnić swoją rolę w Kościele
Bóg ma najlepsze pomysły, a co
najważniejsze, dzieli się nimi z ludźmi. Jeżeli ludzie to przyjmują, powstają
fantastyczne rzeczy. Byle się zgodzili i włączyli, nie przeszkadza przy tym to,
że mogą w wielu sprawach się różnić. Byle każdy chciał podjąć swoją część i
zrealizował ją tak, jak Bóg zamierzył. Tak jest na pewno w przypadku Piotra i
Pawła. Choć bowiem każdy z nich wypełniał osobno powierzoną mu misję, a tylko
kilka razy się spotkali osobiście, to jednak owocem ich działania jest Kościół
w tym kształcie, jaki trwa do dzisiaj.
W ostatnim naszym spotkaniu w
roku św. Pawła pragniemy zobaczyć, jak Piotr i Paweł, każdy na swój sposób rozumiał
swoją odpowiedzialność za Kościół. W ten sposób chcemy dojść do pytania o nasz
udział w życiu Kościoła dzisiaj. Być może po raz pierwszy w życiu zapytać się o
Boże zamiary wobec każdego z nas wobec tej wspólnoty wierzących, w której
przyszło nam żyć.
1. Przychodzący z dwóch różnych światów
Tylko Bóg mógł dokonać tego, by
złączyć ze sobą w jednym dziele dwóch ludzi o tak różnych życiorysach. Każdy
bowiem z Apostołów pochodzi z innego świata, choć obaj są Żydami z krwi i
kości, wierzącymi w tego samego Boga. Choć każdy z nich nosi podwójne imię, to
przecież co innego one oznaczają. Piotr jest wcześniej znany jako Szymon syn
Jony. Nosił więc imię jednego z dwunastu synów Jakuba, Symeona, a być może nawet
pochodził z tego pokolenia. Jego pierwsze imię, nadane mu przez rodziców,
wskazuje na umiejętność słuchania, bo pochodzi od czasownika „słuchać", drugie – Kefas albo Piotr – oznaczające „skałę", zostało mu już nadane przez Jezusa. To
nowe imię dane jest wraz z obietnicą, że zapowiadany przez Jezusa Kościół będzie
się opierał na Piotrze jak na skale. Paweł używał także dwóch imion. Wpierw
żydowskiego, Szaweł, a w brzmieniu semickim Saul, to znaczy „upragniony",
później zaś – Paweł, co oznacza „mały". Piotr nie ujawnia wprost, z jakiego
pokolenia wywodzi się jego ród, zaś Paweł chlubi się pochodzeniem z pokolenia
Beniamina, do którego należał także pierwszy król Izraela, noszący to samo imię
Saul.
Szymon Piotr przyszedł na świat w
Galilei, nad Jeziorem Genezaret, w Betsaidzie, a w więc dosłownie w
miejscowości rybaków, jak nas o tym informuje św. Jan w swojej Ewangelii
(1, 44). Równocześnie Piotr był związany z Kafarnaum, gdzie została
uzdrowiona przez Jezusa jego teściowa. Ten świat Piotra, choć żydowski, to
jednak jest otwarty na świat, a przejawem tego jest choćby to, że jego brat
nosi typowe greckie imię. Jeżeli Szymon połowy odbywał z Kafarnaum, to
przebywał na pograniczu świata żydowskiego i pogańskiego, choćby przez to, że
ruiny wskazywane dziś wśród ruin tego miasta jako dom Piotra znajdowały się w
pobliżu rzymskiej arterii komunikacyjnej via
maris.
Szaweł urodził się poza granicami
Izraela, w dużym, bogatym i znaczącym mieście, w Tarsie, w prowincji Cylicja. Równocześnie
przyszedł na świat także w miejscu, gdzie spotykał się świat grecki i żydowski.
Miasto to bowiem znane było ze szkół filozoficznych i retorycznych, zaś sam
Szaweł, mający pobożnych rodziców, wzrastał od początku jako wyznawca religii
zorientowanej na Jerozolimę. Za młodu zresztą przeniósł się do Jerozolimy, by
kształcić się u stóp Gamaliela, znanego i szanowanego nauczyciela, zwłaszcza
wśród Żydów mieszkających poza ziemią Izraela.
Dla obu z nich najważniejsze
wydarzenie stanowiło spotkanie z Chrystusem. Szymon poznał Go za sprawą swego
brata Andrzeja (J 1, 40-41), ale zdecydował się pójść za Jezusem, gdy
usłyszał wraz z bratem: „Pójdźcie za Mną, a
uczynię was rybakami ludzi" (Mt 4, 19). Bez chwili wahania pozostawił
swoje zajęcie i stał się uczniem Nauczyciela z Nazaretu.
Szaweł spotkał Jezusa w okolicznościach niezwykłych jak na zmianę planów
życiowych. Gdy był w drodze, by w kolejnym mieście prześladować wyznawców
Jezusa, On sam mu się objawił. Wystarczyło, że olśniła go jasność z nieba i
usłyszał głos mówiący: „Szawle, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz" (Dz 9, 4),
by zgodnie z usłyszanym poleceniem udał się do miasta. Już nie po to, by
zamykać i skazywać wyznawców Jezusa, ale po to, by usłyszeć dobrą nowinę o
Jezusie i przyjąć chrzest.
2. Przygotowywani do misji
Piotr towarzyszy Jezusowi przez trzy lata, słuchając Jego nauczania,
patrząc na dokonywane cuda, uzdrowienia, egzorcyzmy i wskrzeszenia. Coraz
lepiej rozumie naukę Jezusa, wyznaje wiarę w Jezusa jako Mesjasza, choć
niejednokrotnie przychodzi mu z trudem zaakceptować zasady Ewangelii. Choć
opuszcza wszystko, by iść za Jezusem, to przecież czyni to z bratem Andrzejem,
a gdy zachodzi potrzeba, to przyprowadza do chorej teściowej Jezusa.
Szaweł radykalnie zrywa z swoim środowiskiem, które wciąż odrzuca Jezusa
jako Mesjasza. Nowym mistrzem staje się Ananiasz w Damaszku. To ten szanowany
przez Żydów uczeń wprowadza Szawła nie tylko w zasady wiary, ale także
przekazuje mu słowo powołania. Szaweł, dotąd zdeklarowany prześladowca
wyznawców Jezusa, ma odtąd głosić Ewangelię wśród pogan i Żydów, a nawet wobec
królów. Czeka go także cierpienie dla imienia Jezusa, a co dociera do niego
jednak później. Kolejnym mistrzem Szawła będzie Barnaba, który nie tylko
zaświadczy o nim w Jerozolimie, ale także zaprosi do pracy w Kościele w
Antiochii, a nawet poprowadzi go w pierwszą wyprawę misyjną.
Obaj apostołowie zostali posłani do pogan, choć na różny sposób. Piotr
został do tego przynaglony przez wizję, jaką miał w Jafie. Ostatecznie to Duch
Święty aranżuje niezwykłe spotkanie, przestrzegające przepisów żydowskich
Piotra z Korneliuszem, dowódcą rzymskim. Piotr, posłuszny Bożemu prowadzeniu, przekroczył
próg domu poganina, a następnie zaczął tak głosić wiarę, jak czynił to dotąd
wobec Żydów. Skutkiem było nieoczekiwane napełnienie Duchem Świętym tych,
którzy słuchali. Dla Piotra stanowiło to widomy znak, że nie trzeba już wymagać
od pogan przejścia na judaizm, by im głosić Ewangelię. To doświadczenie sprawi,
że Piotr stanie po stronie Pawła na pierwszym soborze w Jerozolimie, gdy dyskutowano
nad tym, co jest wymagane do zbawienia. Piotr, odwołując się do tego wydarzenia
w Cezarei, mógł stwierdzić, że to sam Bóg zaświadczył na korzyść pogan, dając
im Ducha Świętego tak samo jak żydowskich wierzącym, „oczyszczając przez wiarę
ich serca" (Dz 15, 9).
Paweł zaświadcza, że najwyraźniejsze wezwanie do pójścia do pogan przyszło
do niego w samej świątyni w Jerozolimie, gdy się modlił i wpadł w zachwycenie.
To wtedy usłyszał słowa Jezusa: „Spiesz się i szybko opuść Jerozolimę, gdyż nie
przyjmą twego świadectwa o Mnie" (Dz 22, 18), ale także: „Idź, bo Ja cię
poślę daleko, do pogan" (Dz 22, 21). Po nieudanym głoszeniu w Damaszku i w
Jerozolimie, a po kilku latach przerwy, faktycznie uda się do miast
zamieszkałych głównie przez pogan. Dzieje Apostolskie zaś będą ukazywać wciąż
opór wobec jego głoszenia wśród Żydów, a zarazem otwartość i radość ze strony
pogan.
Obaj apostołowie przeżywają poważny kryzys, zanim podejmą to dzieło, do
którego zostali powołani. Gdy Piotr zapewnia Mistrza, że Go na pewno nie opuści,
nawet gdyby wszyscy inni zwątpili (Mt 26, 33), słyszy z ust Jezusa
zapowiedź: „Jeszcze tej nocy, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz" (Mt 26, 34). Choć wtedy jeszcze
gorliwiej zapewnia, że gotów jest nawet umrzeć za Jezusa, to w godzinie próby
okaże się, że faktycznie wyparł się Mistrza nawet wobec kobiety odźwiernej.
Kres kryzysu stanowi zmartwychwstanie Jezusa i trzykrotne zapytanie do skruszonego
ucznia: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?" (J
21, 15). To wtedy Jezus potwierdza swoje obietnice wobec Piotra, mówiąc,
także trzykrotnie: „Paś baranki moje..., paś owce moje..., paś owce moje..." (J
21, 15-17).
Paweł przeżywa kryzys w początkach swojej wiary w Jezusa. Gdy z wielką
gorliwością głosi wiarę, którą jeszcze nie tak dawno zwalczał, powoduje to tak
wielkie zamieszanie, że Kościół w Jerozolimie uznaje, że lepiej jest z takiego
apostoła zrezygnować i odesłać go do domu. Dla żarliwego i dynamicznego
głosiciela, jakim był Apostoł, trudno było przyjąć to odsunięcie na kilka lat od
możliwości głoszenia Ewangelii. Nie wiemy, co czuł, gdy kolejne lata upływały,
on zdawał się być nikomu niepotrzebny, a obietnice wypowiedziane w Damaszku o
jego wielkich dokonaniach zdawały się być nierealne, zwłaszcza że musiał sobie
zdawać sprawę ze swej wyższości wobec innych apostołów, choćby w dziedzinie
wykształcenia czy zdolności organizacyjnych. Musiał jednak Paweł dobrze i
twórczo przeżyć ten kryzys, skoro po kilku latach z nowym zapałem, a bez
popełniania wcześniejszych błędów, podjął misję w Kościele w Antiochii.
3. Wypełnić swoją misję w Kościele
Różny jest początek
misji Piotra i Pawła. Piotr zaczyna wcześniej, bo od dnia zesłania Ducha
Świętego, gdy po raz pierwszy odważnie głosi Jezusa jako obiecanego przez Boga
Mesjasza, zabitego przez przywódców żydowskich. Owocem jego pierwszego
kerygmatu jest przyjęcie wiary i chrztu przez trzy tysiące słuchaczy (Dz
2, 41). Paweł zaczyna głosić Ewangelię natychmiast po swoim nawróceniu,
ale na dobre i naprawdę skutecznie dopiero od momentu, gdy Duch Święty wskazuje
na niego i Barnabę w Antiochii Syryjskiej, by właśnie teraz podjęli to zadanie,
do którego zostali przeznaczeni.
Choć tak różni, to
jednak obaj szukają jedności Kościoła, zwłaszcza w sytuacji napięć między
wierzącymi pochodzącymi z pogan i z Żydów. Wpierw wydawało się, że wystarczy
podzielić strefy działania Piotra i Pawła. Wydawało się, że nie będzie
trudności, gdy tylko Piotr będzie głosił Ewangelię wśród Żydów, a Paweł pójdzie
do pogan (Ga 2, 1-10). Gdy jednak pojawiały się trudności i napięcia, gdy
jedni i drudzy chrześcijanie spotykali się razem, trzeba było ustalić zasady wyrażania
jedności pomimo różnic. Wpierw obaj zgodzili się w czasie zebrania Apostołów i
Starszych w Jerozolimie, że zbawienie osiąga się tylko przez wiarę, nie zaś
przez przestrzeganie przepisów Prawa Mojżeszowego. Równocześnie jednak proszono
chrześcijan pogańskiego pochodzenia, by zechcieli przyjąć takie zasady, jakie
obowiązywały kiedyś pogan chcących mieszkać wśród Żydów. Były to tak zwane
klauzule Jakubowe, które zostały wówczas przyjęte ze względu na specyficzną
wrażliwość chrześcijan żydowskiego pochodzenia, którzy wciąż zachowywali
przepisy Prawa w swoim życiu.
Obaj zostali wybrani przez Boga, by pouczać, kierować i napominać innych, w
tym i innych apostołów. Do Piotra Jezus wprost powiedział: „Ja prosiłem
za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich
braci" (Dz 22, 32). Piotr, pomimo chwil słabości, stał się rzeczywiście
punktem oparcia dla innych, pierwszym spośród Apostołów. Paweł zaś, przekonany,
że musi stać na straży prawdy Ewangelii, która mu została objawiona, nie wahał
się ani chwili, by upomnieć Piotra, gdy ten okazał się niekonsekwentny w swoim
działaniu, a w ten sposób wciągający innych w fałszywe zachowanie w Antiochii
(Ga 2, 11-14).
Obaj apostołowie zmierzają do
Rzymu i tam kończą swoje życie jako męczennicy. Wpierw Piotr przybywa do
chrześcijan pochodzenia żydowskiego, później zaś także i Paweł, choć w
charakterze więźnia. Piotr świadczy o Jezusie na swój sposób, zaś towarzyszący
mu Marek zapisuje jego słowa w Ewangelii dostosowanej do słuchaczy w Rzymie.
Paweł wcześniej dał się poznać przez List pisany do chrześcijan w Rzymie,
później zaś spotyka się już w swoim domowym więzieniu z przedstawicielami
miejscowej synagogi przekonując ich o zbawieniu w Jezusie Chrystusie.
Legenda mówi o tym, że idący na
śmierć apostołowie spotkali się ze sobą. Że także dane im było umrzeć w tym
samym dniu, choć w różnych miejscach i w różny sposób: Piotr na jednym z
siedmiu wzgórz Rzymu przez ukrzyżowanie, zaś Paweł poza murami Miasta przez
ścięcie mieczem. Dlatego też od IV wieku w Rzymie wpierw czci się Piotra 29
czerwca w Bazylice zbudowanej na grobie Pierwszego z Apostołów, następnego zaś
dnia w Bazylice za Murami, zbudowanej na grobie Pawła. Z racji zaś posiadania
grobów obu Apostołów rośnie znaczenie Rzymu. Dla uznania ich wkładu w jedność
Kościoła przedstawiania ich wspólnie. Piotr z kluczem lub z kluczami ze względu
na słowa Jezusa: „I tobie dam klucze
królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie,
a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie" (Mt 16, 19).
To na znak władzy i autorytetu, jakiego nie posiada żaden z apostołów, a jakie
Piotrowi przekazał sam Jezus. To równocześnie wyraz przekonania w Kościele
katolickim odnośnie do roli każdego Biskupa Rzymu. Odnośnie do jego władzy i
nieomylnego nauczania. Apostoł Paweł ma zawsze jako atrybut miecz, niekiedy
jeszcze księgę lub zwój. Miecz przypomina o rodzaju śmierci, jakiej doznał, a
równocześnie o słowie Bożym, które głosił, a które jest jak miecz obosieczny.
Księga lub zwój zwraca uwagę na to, że Paweł pozostawił najwięcej ksiąg
uważanych za natchnione, ale także, że był najbardziej wykształconym z
Apostołów.
Bóg wybrał Piotra i Pawła, dwóch
tak bardzo różnych ludzi, by realizowali Jego jeden plan budowania jednego
Kościoła, i to w okresie stawiania jego fundamentów. Ta udana realizacja
ukazuje wpierw potęgę Boga, który jest rzeczywiście Panem dziejów. Z drugiej
strony zwraca uwagę na fakt, że każdy z nas ma swoje miejsce w Kościele,
niezastąpione. Bóg zaś może posłużyć się każdym z nas dla realizowania swoich
zamiarów. Od nas zależy, czy przyjmiemy to zaproszenie i czy odpowiemy na nie
wielkodusznie. W tym naszym środowisku, gdzie żyjemy mamy odnaleźć swoje
miejsce i swoje powołanie, by także i po nas pozostał ślad budowania jednego
Kościoła.