- Strona główna
- „Otoczmy troską życie”
- 13. niedziela zwykła
13. niedziela zwykła
ks. Rafał Buchinger, 28.06.2009Witam
serdecznie Czytelników EH
Mówi się, że po Bożym Ciele
nic po księdzu w kościele. I w ten sposób przypomina się, że i w
duszpasterstwie czas na odpoczynek. Jest on wolą Boga. Stąd mniej nabożeństw, a
homilie i kazania są o wiele krótsze. Pamiętamy o tej zasadzie w redakcji. Stąd
w święty czas wypoczynku dzielę się z PT korzystającymi z posługi Ekspresu homiletycznego luźnymi
myślami pasterskimi. Są one owocem osobistej, prywatnej modlitwy Pismem
Świętym. Nie są one zatem własnością autora, lecz zostały usłyszane od Jezusa.
Może przydadzą się Wam, Drodzy, do przygotowania Jego strawy dla siebie i dla
tych, którym dusz pasterzujecie. Będę zaszczycony i wdzięczny, jeśli je
spożytkujecie. Mieszczą się one w cyklu Otoczmy troską życie. W naszym
podejściu do tematu nie zastanawiamy się nad fenomenem życia, lecz szukamy w
Ewangelii odpowiedzi na pytanie: Na czym polega Boska troska o człowiecze
życie. Chcemy bowiem w tej trosce odpowiedzialnie naśladować Jezusa.
Siedem myśli do homilii (Mk
5, 21-43)
1. Zaskakuje szybkość, z jaką ludzie
zebrali się wokół Jezusa. Nie zdążył jeszcze odejść znad jeziora do miasta, a
oni już byli. Nie można posądzać Jezusa o ociężałość w działaniu. On słynął z
gorliwości, która w oczach złośliwych interpretowana była jako choroba
psychiczna. A zatem przesłanie duchowe owego faktu jest inne. A zatem jakie?
Ludzie pędzili do Jezusa, porzucając obowiązki, bo byli głodni Boga. A On im Go
dawał. Przede wszystkim w słowie, a następnie w czynie dokonywanym
z mocy Najwyższego.
2. Aby być głodnym i szukać Boga, potrzeba
pokory! Jakiej pokory? Takiej, jaka cechowała Jaira, a jeszcze bardziej nieznaną
z imienia, chorującą od dwunastu lat, kobietę. Jaka jest rola pokory w
spotkaniu z Bogiem? Pokora uzmysławia człowiekowi prawdę o nim samym. Pokazuje
mu jego wielkość i małość, moc i słabość, powinność i to, czego sam o własnych
siłach nie jest w stanie zrobić. Pokora kieruje uwagę człowieka we właściwym
kierunku - zależności od Boga. Bóg staje się dla człowieka jedynym oparciem,
mądrością i mocą. A z drugiej strony pokora skłania do służenia drugim i
przyjmowania od nich wszelkiej posługi. Ona otwiera oczy i pomaga dostrzec w
drugim wysłańca Boga spieszącego nam z pomocą. Pokora jest rzadką cnotą
szczególnie u duchownych.
3. Zarówno Jair, jak i
Bezimienna wierzą, ale nie na tych samych poziomach. Wydawałoby się, że Jair,
religijny urzędnik, winien cieszyć się wiarą głębszą i dojrzalszą. Jest odwrotnie.
Geniuszem wiary okazuje się być kobieta. Po czym rozpoznajemy owe poziomy: Jair
wierzy i stawia Jezusowi warunki: „Przyjdź
i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła". Kobieta nie stawia Jezusowi
żadnych warunków. Ona je wyznacza sobie. Chce bowiem mieć pewność w wierze. Nie
mieć wątpliwości, że przez wiarę zjednoczyła się z Jezusem tak, że Jego moc
przeleje się w nią bez najmniejszych przeszkód i ją uzdrowi. By mieć całkowitą
pewność, że nie stawia Panu najmniejszych przeszkód. „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a
będę zdrowa".
4. Człowiek wiary jest
człowiekiem prawdy. Gotów jest za prawdę ponieść wszystkie konsekwencje. Bez
wątpienia przełożony synagogi, Jair, poniósł konsekwencje służbowe za publiczne
zwrócenie się do Jezusa o pomoc. Powszechnie znana była przecież niechęć, wręcz
wrogość, ówczesnych władz religijnych do Jezusa, w ich opinii samozwańczego
katechety. Zapewne za swój czyn zapłaciła także i kobieta. Ówczesnym nie
mieściło się w głowie, jak kobieta może dotykać człowieka od Boga. Na dodatek
kobieta nieczysta moralnie, bo chora na intymną chorobę. A jednak Jezus zażądał
od nich publicznego przyznania się do Niego. Dlaczego? Na pewno nie dla
upokorzenia ich, a gloryfikacji siebie. A zatem dlaczego? Dla pouczenia
ówczesnych i kolejnych ludzkich pokoleń sięgających do boskiej mądrości i mocy.
5. Nie jest obojętnym dla doczesnego i
wiecznego losu człowieka, jakimi otacza się ludźmi. Jeśli otacza się ludźmi nie
wiary, to na pewno zmitręży i przegra swoje życie. Jeśli natomiast otacza się
ludźmi wiary, to może być spokojny, swoje życie wygra w cuglach. Nie jest
bowiem przypadkiem, lecz celowym działaniem Boga, fakt spotkania się w tym
samym miejscu i czasie Jaira i owej bezimiennej kobiety z Jezusem. Bóg ich
zetknął i splótł ze sobą ich osobiste dzieje. Gdyby nie wiara owej kobiety,
Jair zwątpiłby bowiem w Jezusa, dotrzymawszy smutną wiadomość o śmierci
ukochanego dziecka! Misterne działanie Boga rozpoznaje się po słowach
wypowiadanych przez Jezusa. „«Córko,
twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości».
Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja
córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?». Lecz Jezus słysząc, co
mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko»". Genialna
jest rada Jezusa, i nadal obowiązuje. Oto ona: Gdy, doświadczając zła,
zagrożona jest twoja wiara, to wówczas czerp siły do wierzenia z wiary
mocniejszych w niej od ciebie. Owa nieznana z imienia kobieta ratuje swoją
wiarą wiarę kościelnego dostojnika Jaira. I oczywiście ulubiony przez Jezusa
paradoks: szeregowy członek wspólnoty kościelnej może przewyższać wiarą dostojnika
kościelnego. I o tym warto nie zapominać.
6. I ostatnia myśli – śmierć jest tylko
snem! Dla kogo? Oczywiście nie dla nas, ludzi. Dla nas jest ona najsilniejszym
i najskuteczniejszym uderzeniem zła, jakiego doświadczamy w tym życiu. Zła,
którego nikt nie jest w stanie uniknąć. Natomiast dla Jezusa każda śmierć jest
tylko snem. Ma więc swój początek, przebieg i ma swój kres – przebudzenie. A po
nim następuje zmartwychwstanie. To samo, jakiego doświadczył w swoim czasie
Chrystus.
7.
Polecenie Jezusa o zachowaniu w ścisłej tajemnicy wskrzeszenia dziewczynki
wydaje się być absurdalne w świetle faktu, że jej śmierć była wszystkim znana. „Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o
tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść". W tym poleceniu nie
chodziło przede wszystkim o ludzi. Jezus zatroszczył się o dziecko i o jej
rodziców. Dziecko zabezpieczał przed byciem cudownym dzieckiem. A przed
rodzicami przez ten zakaz otwierał szansę na jeszcze większy od Boga - poznanie jeszcze nikomu nieznanej tajemnicy
Jezusa; odkrycie, że jest On Zbawicielem
i Bogiem! A odkrycie „Kim jest", w hierarchii darów otrzymywanych od
Najwyższego, jest darem z najwyższej półki. Największym! Darem, od którego
zaczyna się pełna przygoda z Bogiem. I ku temu poprowadził ich Jezus wydając, w
ludzkiej, ocenie nielogiczne polecenie. I tą samą drogą poprowadził trzech
najbystrzejszych spośród grona swoich uczniów.