- Strona główna
- „Otoczmy troską życie”
- 22. niedziela zwykła
22. niedziela zwykła
ks. Rafał Buchinger, 30.08.2009
1. „Zebrali się u Jezusa...". Posiedzenie najwyższej rangi ze względu na pozycję religijną biorących w nim osób. Z jednej strony Jezus, Bóg, który jest Miłością. A z drugiej nie jacyś tam prowincjonalni, ale ze samej stolicy przybyli bibliści i ojcowie duchowi narodu żydowskiego. Co łączy ludzkie stronnictwo? Łączy ich wiedza teologiczna i brak miłości. Najgorsze zestawienie, jakie może przytrafić się człowiekowi. Wiedza nieidąca w parze z miłością bowiem nadyma! A tym samym niszczy i dzieli. Miłość natomiast buduje. Jeśli połączy się miłość z wiedzą, to dokonuje się rzeczy wielkich i po myśli Boga. Człowiek taki jest prawdziwym autorytetem i dobroczyńcą dla innych. Obecnie preferuje się w wychowaniu przyszłych duchownych wiedzę. Pogoń za stopniami naukowymi stała się manią i warunkiem otrzymania święceń! A serce, dusza, wnętrze...? Dlaczego nie one decydują o dopuszczeniu do święceń? Kościół. Mimo pogoni za wiedzą i tak pogrąża się w kryzysie.....
2. „I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów...". Nic haniebniejszego niż przyjść w gościnę do kogoś i podpatrywać gospodarza i jego domowników. A następnie zyskawszy pewny materiał dowodowy uderzyć w gospodarza zarzutem popełnienia, w tym przypadku, przestępstwa religijno-moralnego, czyli działań naruszających cześć Boga i siejących zgorszenie wśród wierzących.
3. „Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie...". Pytają Jezusa nie dla poznania prawdy. Pytają, bo Go nienawidzą i już dawno, wspomina o tym Ewangelia według św. Marka, wydali na Niego wyrok śmierci. Ale przed śmiercią chcą Go skompromitować. Pogrążony za życia w oczach ludzi nie ma najmniejszych szans na oddziaływanie na nich po śmierci. Oddziaływanie jeszcze celniejsze, bo w aurze męczennika za prawdę. Skąd ten wniosek? Wynika on z zachowania Jezusa. Gdyby tak nie było, to nie wybuchnąłby na nich gniewem i nie nazwałby ich obłudnikami! Oczywiście pamiętajmy, że Jego gniewem nie kieruje złość, lecz miłość. Działanie bowiem ówczesnych teologów-biblistów i ojców duchownych było poważnym zagrożeniem dla duchowego życia ufającym im ludziom.
4. Obłudnik, czyli kłamca. Kłamca świadomy tego, że kłamie. Kłamca dobrowolny i wyrachowany. Kłamca niewalczący o Boga i prawdę ani też o ludzi, lecz o siebie i swe interesy! Walczący pod przykrywką religijnej i moralnej odpowiedzialności za siebie i za innych.
5. „Ten lud czci mnie wargami.. Ale czci mnie na próżno ucząc zasad podanych przez ludzi". W życiu religijnym można postępować według wskazań Pana Boga i Ewangelii, a można też kierować się rozmaitymi tradycjami, zwyczajami, obrzędami o charakterze religijnym, lecz wypracowywanymi w dobrej wierze przez kolejne pokolenia wierzących. Co więcej, można poprzestawiać szyk owych wartości, a mianowicie ludzką obrzędowość i zwyczaje religijne postawić wyżej nad wolę Boga. Postawić zatem przed i ponad prawem miłości, przykazaniami dekalogu, błogosławieństwami Chrystusowymi. Powiedzmy to otwarcie – stawiać ponad Bogiem. O zgrozo! Człowiek, ze swoimi lichymi aktami religijnymi np. okadzanie, stawia się ponad Bogiem i Jego wolą! Jest to groźne nieporozumienie. Nie ma tutaj znaczenia, że owe ludzkie obrzędy mają na celu oddanie Bogu należnej Mu ze sprawiedliwości czci i chwały! Jezus mówi z naciskiem: „Uchyliliście przykazania Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji".
6. Chrześcijaństwo z woli Boga jest przede wszystkim religią wnętrza, czyli serca, a nie zewnętrznych obrzędów. Pomiędzy sercem a religijnym zewnętrznym działaniem, aktami kultu, zwyczajami nie musi być konfliktu. Jedno z drugim nie pozostaje we wzajemnej opozycji. W zamyśle Boga oba te wymiary mają się uzupełniać z tym jednak zastrzeżeniem, że serce dzierży prymat i kształtuje owe działania zewnętrzne. Zatem chrześcijanin zabiega w pierwszej kolejności o to, by najważniejsze wartości takie jak wiara, nadzieja, miłość i wszelkie inne cnoty wypełniały bezgranicznie jego wnętrze. By serce w pełni wypełniał Bóg. By ten Bóg był jedynym panem sumienia człowieczego, a Jego głos sterem owego sumienia. Wypełniały tak, by człowiek w każdej chwili, miejscu i sprawie osobistej i cudzej odczytywał bezbłędnie i rzetelnie wypełniał świętą i nieomylną wolę Najwyższego. I tylko ją. Wypełniały tak, by do jego serca żadnego przystępu nie miał Szatan, jego poplecznicy i jakiekolwiek, nawet najmniejsze zło.
7. Nieczystość utożsamiamy zazwyczaj z nieładem w życiu intymnym, seksualnym. Dla Jezusa nieczystość to o wiele więcej. Liczba faktów powodujących nieczystość jest zaskakująca. Któż uzna siebie za nieczystego z powodu złych myśli, jakie w sobie wywołuje albo dopuszcza do siebie. Potem je rozwija i pielęgnuje. I odkłada w wewnętrznym depozycie, by mieć je pod ręką na wszelki wypadek i pogadać, gdy tylko przyjdzie na to ochota. Któż uznaje za nieczystość ciche aprobowanie nierządu lub domaganie się prawnego uznania tego procederu. Człowieka można zabić nie tylko pozbawiając go życia fizycznego. Człowieka zabija się i wówczas, uczy Jezus, gdy pozbawia się go życia intelektualnego, duchowego, psychicznego, moralnego, religijnego, społecznego, politycznego... Któż uznaje się za nieczystego z tych powodów? Podobnie rzecz ma się z kradzieżą. Dopuszcza się jej człowiek nie tylko wtedy, gdy zawłaszcza cudzą wartość materialną, ale każdą własność należącą po sprawiedliwości do bliźniego. Na przykład zagrabia jego myśli, pomysły, zamiary... a nawet uczucia. Również głupota powoduje nieczystość. Głupota we wszelkich swych odmianach. A szczególnie ta w rozumienie tego słowa przez Jezus. Jest to rozumienie specyficzne. Oznacza bowiem niewiarę w Boga. Zgodnie z objawieniem przekazanym przez psalmistę: „Mówi głupiec w sercu swoim nie ma Boga". Nie będziemy dalej omawiać poszczególnych faktów z palety nieczystości. Jest ona wymieniona przez Jezusa. Należy jednak, dla własnego dobra, przemyśleć każdą jej odmianę, rzec można każdą z jej barw. I choć prowadzimy życie uporządkowane w wymiarze seksualnym, to wcale jednak nie musi oznaczać, że jesteśmy w pełni czyści w oczach i ocenie Boga. Wprost przeciwnie. Jedna kropka czystości na przykład w wymiarze seksualnym, nie czyni nas całymi czystymi. I możemy po zmartwychwstaniu doznać nie małego szoku poznawszy, że jesteśmy brudni duchowo! Nie zawężajmy zatem pojęcia czystości jedynie do sfery seksualności. Nie lekceważmy jednak tej sfery tym bardziej, że obecnie Szatan uczynił z niej główne narzędzie pozbawiania ludzi wolności, miłości i wiary, a w konsekwencji wieczności z Bogiem. Tsunami nieuporządkowanej i wynaturzonej seksualności lansowane jest obecnie jako norma zdrowia w tym względzie. Propagowana w majestacie europejskich i światowych, międzynarodowych instytucji. I wielu chrześcijan pozwoliło się im zwieść.