- Strona główna
- Kazania i homilie
- 25. niedziela zwykła
25. niedziela zwykła
ks. Edward Staniek, 20.09.2009
Zaplanowana klęska
Sprężyną
codziennego życia jest siła przebicia, która odnosi sukcesy. Jak długo one są,
tak długo życie się rozwija i promieniuje mocą. Gdy ich zabraknie, przed
życiem jawi się perspektywa śmierci.
Jezus
dokonuje jednak korekty w naszym myśleniu ustawionym w perspektywie
sukcesów. On bowiem jako punkt docelowy swego doczesnego życia ustawił klęskę,
a nie sukces. Uczynił to zgodnie z wolą swego Ojca. Jego doczesne
życie zgasło na Golgocie.
W oparciu
o co mógł przyjąć takie ustawienie? W oparciu o moc
zmartwychwstania. Klęskę potraktował jako etap, jako przegraną rundę, ale nie
jako przegraną walkę, jaką toczył z księciem tego świata. Pozwolił mu
radować się przez trzy dni odniesionym zwycięstwem, bo miał moc życie dać
i miał moc życie odzyskać. Co więcej, odzyskał tysiące razy doskonalsze
niż to, które stracił.
Jezus
liczył się z klęską. W godzinie konania klęska była całkowita.
W wymiarach doczesności Jezus przegrał. Każe nam jednak podnieść wzrok,
spojrzeć z Golgoty na Górę Oliwną i zobaczyć scenę swego
wniebowstąpienia. Ten zabity, żyjąc jako zmartwychwstały, jest już poza
zasięgiem klęski. Dla niego należy jedynie zwycięstwo.
Jezus
mówił o tym otwarcie ze swymi uczniami. Oni nic z tego nie pojmowali.
Dopiero po zmartwychwstaniu zaczęli rozumieć te tajemnicze słowa o klęsce
Mistrza i zwycięstwie Jego wrogów.
Ewangelia
to nieustanne zmaganie dwu form życia. Tej doczesnej, którą zamyka śmierć,
i tej wiecznej, która otwiera grób i daje ciału i duszy nową
Boską energię życia wiecznego.
Spotkanie
z Jezusem to początek nowego życia, które już nie obawia się klęsk
doczesnych, które nie obawia się kryzysów. Które doskonale wie, że klęska jest
nieunikniona. Człowiek wierzący w Jezusa godzinę klęski życia doczesnego
ma przed sobą i zawsze się z nią liczy. Wcale nie zamierza jej
oddalać. On wie, że jej godzina jest wyznaczona przez Ojca i na godzinę
tej doczesnej klęski czeka, podobnie jak czekał Jezus. On mówił jasno: „Jeszcze
nie nadeszła moja godzina". Ale mógł tak mówić, wiedząc, że właśnie godzina tej
klęski będzie godziną tryumfu i początkiem nowego życia. To jest istotny
punkt Dobrej Nowiny.
Chrześcijanin
to człowiek liczący się z doczesną klęską, czyli ze swoją śmiercią, wie
bowiem, że będzie to godzina jego narodzin do nowego życia.