- Strona główna
- Kazania i homilie
- 26. niedziela zwykła
26. niedziela zwykła
ks. Edward Staniek, 25.09.2009
Zgorszenie drogą do śmierci
Zgorszenie
może dotyczyć bliskiej okazji do grzechu. Wówczas ten, kto po grzech sięga,
staje się gorszy. Każde uleganie pokusie jest krokiem na drodze wiodącej do
śmierci duchowej. To w tym znaczeniu Jezus mówi, by unikać bliskiej okazji
do grzechu i to nawet za bardzo wysoką cenę.
Taką
ceną jest ręka, noga, oko. Jeśli te dary Boga o tak wielkiej wartości
stają się okazją do popełniania grzechów ciężkich, należy mieć odwagę, by
z nich zrezygnować. Tu nie chodzi o okaleczenie siebie samego, ale
o wybór duchowy. O refleksję nad tym, jak wiele tracimy, gdy dary
Boga - tej miary jak ręka, noga czy oko – wykorzystujemy przeciw sobie.
Jezus
ma na uwadze wizję życia wiecznego i w niej umieszcza człowieka,
który sam zdecydował się na porzucenie bliskiej okazji do grzechu. Lepiej
bowiem bez ręki, bez nogi i bez oka wejść do królestwa Bożego niż mając
wszystkie członki zostać wrzuconym do piekła. Obraz jest czytelny... Tak radzi
miłosierny Chrystus. To w tej decyzji, jaką podpowiada, objawia się Jego
miłosierdzie.
Wciąż
trzeba pamiętać, że miłosierdzie Boga objawia się, jak długo żyjemy na ziemi.
W wieczności jest już tylko dziękczynienie za doznane miłosierdzie. Tam
już zmiana postawy człowieka nie będzie możliwa.
Mądrość
zabiega o to, aby decyzje wykorzystania darów otrzymanych od Stwórcy były
zawsze aktem miłości Boga, ludzi i siebie. Wtedy nie trzeba płacić
wielkiej ceny za rezygnację z okazji do grzechu. Bowiem świadomość wartości
tego, po co w grzechu sięgamy, w zestawieniu z tym, co przez
grzech tracimy, jest tak oczywista, iż wybór dobra jest łatwy.
Ten,
kto chce żyć w świecie dobra, jest zawsze odporny na zgorszenie.
Jezus
mówi również o zgorszeniu ludzi wierzących, którzy mają prostą wiarę. Ma
na uwadze czyny, które drogą naśladowania kopiują w swym sercu ludzie
prości, obserwując zachowanie tych, którzy jako starsi mają w ich oczach
autorytet. Prosta wiara nie wymaga wielkiego zaplecza intelektualnego. Ona jest
oparta na zawierzeniu Bogu i ludziom. I ten mechanizm zostaje
uszkodzony, gdy obserwuje się złe czyny rodziców, starszego rodzeństwa,
sąsiadów, krewnych, kolegów, przełożonych, osób duchownych... Odpowiedzialność
za takie zgorszenie jest tak straszna, że Jezus nie waha się powiedzieć: „Temu,
kto gorszy, lepiej by było uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go
w morze". Innymi słowy, lepsza dla niego śmierć, niż życie
z odpowiedzialnością za zgorszenie.
To
zdanie Jezusa - mimo swej ostrości! – nie dociera do świadomości, tych którzy
gorszą. A zgorszenia na ziemi jest teraz znacznie więcej niż
w poprzednich pokoleniach. Media bowiem często służą nagłaśnianiu
zgorszenia. A to nagłaśnianie jest gorszeniem kolejnych widzów, słuchaczy
czy czytelników.
W roku
przeżywanym pod hasłem: „Otoczmy troską życie", trzeba zatrzymać się przy zgorszeniu,
które jest jedną z form niszczenia życia. Uczniowie Chrystusa nie tylko
nie mogą gorszyć ani siebie, ani innych, ale winni być mistrzami
w opanowaniu sztuki odporności na zgorszenia. Sami odporni winni jeszcze innych
nauczyć tej odporności.