29. niedziela zwykła

ks. Rafał Buchinger, 18.10.2009


Wprowadzenie do liturgii
Czy chrześcijanin może być człowiekiem ambitnym, czy nie może. Nie od dziś zdania w tej sprawie są podzielone. Niegdyś spór ów budził nie małe emocje. Dziś wygasł, a niczym nie ograniczona ambicja wodzi rej w codziennym życiu. Jednych rozwija, innych pogrąża. Dlatego i dziś niejeden chrześcijanin jest nie pewien czy wolno spożytkować energię ambicji, czy jej raczej nie ruszać chociaż drzemie w każdym z ludzi. Stojąc na rozdrożu jak zawsze zapytajmy Chrystusa o radę. Niech On rozstrzygnie ową wątpliwość.

Homilia: Co z tą ambicją...

Być, czy nie być człowiekiem ambitnym? Wykorzystywać, czy nie wykorzystywać tę niebywałą energię drzemiącą w człowieku. Jedni opowiadają się za spożytkowaniem tego daru Stwórcy. Inni radzą zdecydowanie odcięcie się od niego. Ambicja jest bowiem groźna. Łatwo wymyka się spod kontroli i zamiast tworzyć i rozwijać człowieka, prowadzi do jego degradacji. Odniesienie ludzi do ambicji przypomina stosunek Polaków do elektrowni jądrowych. Jedni są za, a inni przeciw. A kolejne, zmieniające się rządy i popierające je partie nie mają odwagi podjąć męskiej decyzji. Tak, jak ich wyborcy, raz są za, a innym razem przeciw ich powstawaniu. Kojarzą się z kogutami na kościelnych lub ratuszowych wieżach. Jezus w niczym nie przypomina owych „kurów" obracających się jak wiatr zawieje. On, czytamy w dzisiejszej Ewangelii (Mk 10, 35-45), jest za spożytkowaniem owej boskiej energii! Z czego to wnioskujemy?

 Wnioskujemy tak na podstawie kilku ewangelicznych faktów. Oto niektóre z nich. Jezus spokojnie wysłuchuje ambitnej prośby uczniów: „Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie". Innymi słowy: Panie, liczymy, że przy Tobie i dzięki Tobie, zrobimy na ziemi największą z możliwych karierę. Jeden z nas, braci, niech będzie premierem a drugi zaś liczącym się ministrem kluczowego ministerstwa w Twoim królestwie. Trzeba mieć wielką ambicję, by mierzyć wysoko i otwarcie wysuwać pod adresem Boga tak wielkie żądanie. Jezus wysłuchuje prośby i nie oburza się na Jakuba i na Jana. Nie krytykuje ich, ani nie potępia. On podejmuje z nimi i pozostałymi uczniami szczerą rozmowę na interesujący ich temat. Otwarcie rozmawia z ambitnymi o ambicji. Nie tyle o samym fenomenie, co o służebnej roli ambicji w doczesnym i wiecznym życiu człowieka. Poucza o prawidłowym jej wykorzystaniu. Ostrzega przed wypaczeniami, jakim ulega człowiek nieprawidłowo posługujący się jej energią. Przypomina o nieuniknionych kosztach - wielorakim cierpieniu, jakie trzeba ponieść wykorzystując ambicję dla osobistego rozwoju i do wywiązania się z życiowych zadań. Nie zapomina także o dobrych owocach powstałych z jej mądrego spożytkowania.

Jezus, uczy dzisiejsza Ewangelia, ani nie nakazuje, ani nie zakazuje wykorzystania ambicji. Po przedstawieniu argumentów za i przeciw niej wybór pozostawia swym rozmówcom. Zanim jednak to uczynią winni wszystko, co usłyszeli od Niego o ambicji, dokładnie rozważyć, zapamiętać i uwiecznić w sumieniu. A następnie zdecydować. Pamiętając, że za każdą decyzję ponosi się odpowiedzialność przed Bogiem. A więc i za spożytkowanie ambicji i za zaniechanie korzystania z jej pomocy. Musi to zatem być w pełni osobista i wolna decyzja danego człowieka. Nie sposób wyciągnąć innego wniosku ze słów Jezusa: „Lecz kto by między wami chciał stać się wielki... A kto by chciał być pierwszym między wami....".

Tajemnica sukcesu, jak i klęski w posługiwaniu się ambicją jest prosta i czytelna. Na czym polega tajemnica sukcesu? Jezus uczy: jeżeli człowiek spożytkuje ambicję do równoczesnego rozwijania siebie i innych, jeśli wykorzysta jej dynamizm do spełnienia osobistych życiowych dzieł, a równolegle wesprze innych w wypełniania ciążących na nich powinności, to odniesie niebywały sukces życiowy. Sukces na miarę wieczności. Bowiem tak spożytkowana ambicja służy miłości między ludźmi. Miłości, która jest jedynym dorobkiem życiowym zabieranym w chwili śmierci stąd do nieba. W świetle tajemnicy sukcesu tajemnica klęski z powodu posługiwania się ambicją jest zrozumiała. Jeżeli ambicja służy konkurencji i rywalizacji, napędza tak zwany „wyścigu szczurów" między ludźmi, jest motorem zazdrości, przemocy i pogardy wobec innych, przeciwdziała ich rozwojowi to prowadzi do niechybnej klęski. Tak bowiem wykorzystywana służy nienawiści pomiędzy ludźmi, a więc porzuceniu przez nich drogi pełnienia woli Bożej i wkroczeniu na autostradę nienawiści, która wiedzie prosto do piekła. Zatem zanim podejmie się decyzje: wędrować przez doczesność z ambicją pod rękę, czy bez niej trzeba, dobrze się zastanowić nad sobą i mądrze oszacować swe możliwości.

Modlitwa powszechna
– o szukanie w Ewangelii rozwiązań dla naszych doczesnych dylematów,
 – o dostrzeganie boskiego obdarowania ukrytego w naszym wnętrzu,
– o spożytkowanie owych darów zgodnie z Jezusowa instrukcja i wzorem osobistego spożytkowania wartości,
– o nie lękanie się energii ambicji,
– o wykorzystanie ambicji dla rozwoju siebie i innych na wzór ambitnego „sługi" i „niewolnika wszystkich" – Pana Jezusa,
– za wszystkich, których nieewangeliczne posługiwanie się ambicją doprowadziło do klęski doczesnej i wiecznej.

Zakończenie
Jezus w życiu mierzył nie tylko wysoko, ale najwyżej jak to było tylko możliwe dla człowieka. Zdecydował się być zbawicielem wszechświata i całej ludzkości. Zaprzyjaźnił się zatem z ambicją i na co dzień korzystał z jej pomocy w wypełnianiu woli Bożej. Jest idealnym wzorcem jej mądrego spożytkowania. Wzorcem godnym naśladowania dla odniesienia prawdziwego doczesnego i wiecznego sukcesu. „Lecz kto by miedzy wami chciał stać się wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym miedzy wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu."

Inspiracja
Nie wystarczy stawać się bardziej kompetentnym i produktywnym, trzeba być świadkiem miłości (Benedykt XVI, Orędzie do uczestników IX Międzynarodowego Forum Młodych, 30 III 07)