Wiatr hipokryzji ze Strasburga

ks. Robert Nęcek, 26.11.2009

  

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu stwierdzający, że zawieszenie krzyży we włoskich szkołach „łamie wolność religijną uczniów" i „prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami", został krytycznie przyjęty w Polsce. Wyrok ten postrzegany jako głęboka niegodziwość, uderzył w godność osoby ludzkiej, która zapisana jest we wszystkich międzynarodowych dokumentach. Jest ona źródłem praw wolnościowych. Chodzi o to, że człowiek obdarzony jest rozumem i wolną wolą, co sprawia, że prawa ludzkie, w tym wolnościowe, należą do jego natury. Podpisana w 1948 roku Powszechna Deklaracja Praw Człowieka wyraża się, że owe prawa należą do wszystkich ludzi jako ludzi, a to oznacza, że praw się nie przydziela, jedynie się je uznaje i chroni. Jeżeli Trybunał w Strasburgu przywłaszcza sobie prawo do określania, komu są należne dane prawa, a komu nie, to deprecjonuje demokrację i narusza fundamenty, na których się ona opiera.

Warto podkreślić, że wolność oznacza, iż człowiek jest podmiotem praw, czyli w im pełniejszy sposób – jaki pisał kard. Ratzinger – „posiada on prawa i z nich korzysta, w tym większej mierze urzeczywistnia się wolność. A zatem gdy ktoś pragnie wolności, to nie może dążyć do braku prawa, lecz do dobrego prawa, do prawa na miarę człowieka – jako prawa wolności". W tym kontekście sędziowie Trybunału zamiast bronić prawa człowieka do wolności religijnej i wolności sumienia – które są podstawą wszelkich praw wolnościowych – podważyli je w imię niezrozumiałych racji i zagmatwanej ideologii, próbując wprowadzać w ten sposób w życie dogmatyzm wrogi wolności. Chodzi o to, że wolność jest ściśle powiązana z prawdą, a  prawda jest taka, że krzyż nikomu przez XX wieków w życiu publicznym – poza okresami prześladowań – nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie: dodawał odwagi, wzbudzał nadzieję i uczył tolerancji.  

Na marginesie należy dodać, że demokracja to rządy większości. Zatem trudno zrozumieć, jak może jedna osoba szachować miliony ludzi, a sędziowie w sposób godny hipokryzji ogłaszać niezrozumiały werdykt? Okazuje się, że w zależności od potrzeb – raz powołują się na mniejszość, a raz na większość. Hipokryzja wszystko wybaczy!

Ojcowie Założyciele Unii Europejskiej widzieli ją w założeniu jako wspólnotę budowaną na godności człowieka. Kiedy mówimy o ludzkiej godności, chcemy powiedzieć, że godność buduje się na sumieniu, a sumienie – jak podkreślił ks. Józef Tischner – jest umiejętnością czytania drogowskazów. Twierdzenia, że krzyż rani uczucia niechrześcijan, nie ma żadnych podstaw, gdyż drogowskazem staje się prawda o chrześcijaństwie jako fakcie historycznym. Wyrok Trybunału – jak to nazwał Ojciec święty Benedykt XVI – jest próbą zmierzającą „do marginalizacji wpływu chrześcijaństwa na życie publiczne" i zastąpienia go dyktaturą relatywizmu. Czym bowiem można wytłumaczyć wybiórcze traktowanie historii? Być człowiekiem sumienia to traktować historię w prawdzie, a ta wyraźnie mówi o chrześcijańskich korzeniach Europy, odniesieniu do krzyża i wolności religijnej. Czyżby sędziowie zapominając o prawdzie historycznej, chcieli zafundować mieszkańcom Europy prawną dyktaturę? Tam, gdzie zanika odniesienie do prawdy, tam – jak zauważył papież Benedykt XVI – upada moralność, a „tam gdzie upada moralność, upada też prawo. A tam gdzie upada prawo, pojawia się korupcja i przemoc, a wraz z nimi zniszczenie wspólnego dobra". Czymże jest bowiem dążenie do prywatyzacji religii i płynących z niej ocen moralnych, jeśli nie lekceważeniem prawdy, a w efekcie wolności, które zawsze mają wymiar społeczny?

Przejawem takiego stylu staje się powolne tłumaczenie aborcji i eutanazji w oderwaniu od Dekalogu, a prostytucję, zdrady i homoseksualizm traktuje się moralnie neutralnie, tak jakby się piło piwo na Oktoberfest. W tym kontekście potrzebne są nie tylko wyraźne sprzeciwy chrześcijan, ale nade wszystko bycie – jak mówił do Czechów Benedykt XVI – autentycznie wierzącym, wiarygodnym i potrafiącym szerzyć w każdym środowisku ideały i zasady chrześcijańskie.