Niedziela 2. tyg. Adwentu

ks. Andrzej Mojżeszko, 6.12.2009

Paralitycy

Ludzie przynieśli do Jezusa paralityka, który w żaden sposób sam nie mógł się tam dostać. Potrzebował nie jednego człowieka, ale kilku. To z pewnością dla nas mocny sygnał, abyśmy i my przynosili do Jezusa siebie samych i wszelkiego rodzaju paralityków. Gdzie mamy szukać owych „paralityków" i kim oni są?

Są nimi najpierw towarzysze paralityka. Mają oni serca otwarte i ofiarne. Widzą więcej niż inni. Ich siła jest w tym, że działają razem. Działają zgodnie z zasadą, wyrażoną później przez św. Pawła w słowach: „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe" (Ga 6, 2). Mają żywą wiarę, która wyraża się w konkretnym uczynku miłości. Możemy zapytać: w jaki sposób oni też są paralitykami? Odpowiedź dają nam słowa refrenu psalmu: „Oto Bóg przyjdzie, ażeby nas zbawić". Bóg przychodzi, aby zbawić grzesznika. Grzech paraliżuje każdego człowieka, bez wyjątku. Dlatego trzeba nam do Jezusa przynosić i tych, którzy wokół nas niewątpliwie czynią dużo dobrego, ale też potrzebują Jezusa - bo są grzeszni. Trzeba nam to czynić, aby grzech nie paraliżował ich przychodzenia do Jezusa.

Kolejni paralitycy to uczeni w Piśmie. Zgłębiają oni Boże Prawo i chcą interpretować wszelkie znaki. Choć są najbliżej prawdy, to bywają narażeni na największe niebezpieczeństwo minięcia się z nią. Wydając sądy o życiu innych dają pierwszeństwo temu, co łatwiejsze do przyjęcia i wytłumaczenia. Wydaje się, że nie chcą „stracić twarzy" przez akceptację tego, co „z góry" odrzucało ich środowisko.

I kolejna grupa paralityków to tłum ludzi, który był świadkiem tego niezwykłego zdarzenia. To różnorodne zgromadzenie. Być może wśród nich są ci, którzy szukają sensacji czy też chcą jedynie popatrzeć. Może są też ludzie szukający spełnienia nadziei, albo i tacy, którzy czekali na objawienie się Bożej mocy. Wydarzenia, które rozgrywają się na ich oczach, napełniają ich całkowitym zdumieniem. „Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj". Wszyscy stanowią ewangeliczną ziemię, na którą pada ziarno słowa. Cud przemieniający jedną osobę staje się wielkim znakiem dla wszystkich.

Trzeba nam siebie i tych wszystkich paralityków nieustannie przynosić do Chrystusowego ołtarza. Bóg może uczynić wszystko z konkretnym człowiekiem, także z tym, który jest przyniesiony do Niego przez innych. Bóg może to uczynić ze względu na innych i ze względu na ich wiarę, tak jak o tym słyszeliśmy w Ewangelii.

Dzisiejsza liturgia ukazuje nam niezwykłą perspektywę, jaką mamy przed sobą. Perspektywę stania się przyjaciółmi Boga. Rozumiejmy tę wspaniałą perspektywę, że owo „dziś" staje się dla nas każdorazowo ważne, bo wzywa do pełnienia konkretnych uczynków. Wzywa do przyprowadzenia do Boga wielu ludzi, sparaliżowanych przez grzech, ludzkie myślenie czy ludzką opinię. Dla chrześcijanina to niesamowita perspektywa, że z dnia na dzień może być bliżej Boga; że zawsze ma kogoś, kogo może przynieść do Chrystusa. Dziękujmy za to przypomnienie, które dziś otrzymaliśmy.