Sobota 3. tygodnia Adwentu

ks. Andrzej Mojżeszko, 12.12.2009

Adwent serca

Uczniowie zadali Jezusowi pytanie: „Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz"? Jezus odpowiedział im, że Eliasz już przyszedł. Potem uczniowie domyślili się, że tym Eliaszem jest Jan Chrzciciel. Rodzi się tu jednak pytanie, w jakim znaczeniu? Uczonym w Piśmie wydawało się, że w proroctwie o przyjściu bardziej chodzi o samą osobę Eliasza. Wygląda na to, że rozumieli to proroctwo dosłownie. Nie mogli więc rozpoznać w działaniu proroka Jana Chrzciciela ducha proroka Eliasza. Osoba Jana Chrzciciela nie przypominała im Eliasza.

Czego nie widzieli? Choć Jan Chrzciciel nie był kolejnym wcieleniem Eliasza i nie przybył na ognistym powozie, to przecież jego misja była jak ogień. Jan – podobnie jak Eliasz – stanowczo głosił też Boży porządek. Jego słowo – jak czytamy w Księdze Syracha - płonęło jak pochodnia. Uczeni w Piśmie – mimo swej wiedzy – nie widzieli znaku czasów.

Czego oczekuje od nas Chrystus, który odpowiada uczniom na nurtujące ich pytanie? Patrząc na postawę uczonych w Piśmie widzimy, że jest to dla nas wezwanie, abyśmy z większą uwagą pochylali się nad rozważanym słowem. To nie jest tylko zapisane słowo. To słowo żyje... To nie martwa litera, zapisana w księdze. To słowo życia... Patrzenie na słowo, które już było - bez odniesienia do tego, co nas spotyka - zamyka nas na Boga. I dzieje się z nami tak, jak z uczonymi w Piśmie. Możemy mieć uszy, ale nie słyszeć Boga. Możemy mieć oczy, ale nie widzieć Jego znaków...

Bo i dziś Bóg daje nam wiele znaków, przez które chce nam powiedzieć, że Jego adwent do naszych serc ciągle trwa. Poprzez różne wydarzenia naszego życia przygotowuje nas do przyjęcia Chrystusa.

Dopóki jesteśmy w drodze, trwa przyjście Boga do naszego serca. Dlatego warto nie tylko czytać słowo, ale także szukać Boga w każdym fragmencie naszego życia. Uczeni w Piśmie zatrzymali się na poziomie badania ksiąg i nie mogli widzieć nic więcej. Nie mogli więc w proroku Janie Chrzcicielu zobaczyć proroka Eliasza. W ten sposób najpierw przegapili proroka jak ogień, a potem samego Jezusa.

Aby nie przegapić przychodzącego Boga szukajmy Go w tym, co nas spotyka; w tym, czego doświadczamy. Szukajmy odpowiedzi na pytania: co Bóg chciał mi powiedzieć w tym wydarzeniu, które mnie spotyka? Co dla mnie oznacza przyjście Boga w tym znaku?

Jeśli mamy trudności w odpowiedzi na te pytania, prośmy o światło; prośmy o łaskę widzenia i słyszenia Boga. Nie rezygnujmy, ale wciąż szukajmy odpowiedzi.

W aklamacji przed Ewangelią słyszeliśmy słowa, które nam jednoznacznie mówią, że możemy zobaczyć przychodzącego Boga. Podany został jednak warunek: „prostujcie ścieżki dla Niego". Szukanie Boga w tym, co nas spotyka, prowadzi do prostowania naszego myślenia, naszego działania i całego naszego życia. Przecież gdy idziemy krętą ścieżką, to niewiele widzimy. Tylko wyprostowana ścieżka daje nam możliwość lepszego widzenia Boga. Warto o tym pamiętać.