- Strona główna
- Kazania i homilie
- Święto św. Szczepana
Święto św. Szczepana
ks. Tomasz Jelonek, 26.12.2009
Męczennik przy Chrystusowym żłóbku
Kalendarz liturgiczny Kościoła
zaraz po uroczystości
Bożego Narodzenia
zwraca naszą myśl ku św. Szczepanowi, który
jako pierwszy w dziejach Kościoła oddał swe życie za Chrystusa. Dziś w purpurze swej krwi
staje przy żłobku
Jezusa, aby reprezentować
tam niezliczone szeregi tych, którzy w ciągu wszystkich wieków złożyli
najwyższą cenę, aby dać świadectwo prawdzie Chrystusowej.
Rozważając wczoraj tajemnicę narodzenia się Syna Bożego, zwróciliśmy uwagę na pasterzy, którzy według relacji św. Łukasza przybyli do
Betlejem. Reprezentowali oni wszystkich ubogich, często pogardzanych, którym łatwiej uwierzyć i zdecydować
się iść za Chrystusem, niż bogatym, pokładającym nadzieję w dobrach materialnych.
Według Mateuszowej
Ewangelii w betlejemskiej scenerii pojawiają się
także mędrcy, reprezentujący tych, którym rzetelne
badanie świata
pozwala dostrzec jego Stwórcę.
Dziś
nasze patrzenie na bożonarodzeniowe
misterium poszerza swe horyzonty. Przyjście
Zbawiciela na ziemię
wyzwala sprzeciw, który od samego początku
zwrócił się swym ostrzem ku
Chrystusowi (król Herod) i ku tym, którzy pójdą za Nim. Pierwszym jest Szczepan, ale już wcześniej, choć nieświadomie, giną chłopcy betlejemscy
mordowani przez siepaczy Heroda. Ich również liturgia wspomina w bezpośredniej bliskości liturgicznego przeżywania Bożego
Narodzenia.
W takim układzie
liturgicznego kalendarza dostrzegamy głęboką logikę wiary. Misterium betlejemskie
nie może przerodzić się bowiem w błogą sielankę. Jest radosne, ale tą radością, która na wszystko
patrzy w perspektywie ostatecznego zwycięstwa,
do którego za Jezusem, który przyszedł
na świat w ubóstwie,
trzeba iść przez
krzyż. Prawdę chrześcijaństwa trzeba ujmować całościowo.
Nie milkną
zatem radosne kolędy,
ale dziś śpiewamy je w kontekście rozważania o męczeństwie. Jezus nie ukrywał wobec uczniów, że na ziemi czeka ich
sprzeciw świata,
wobec którego będą musieli dawać świadectwo. Będą was
wydawać
sądom
i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed
namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo
im i poganom.
Istotą
męczeństwa jest świadectwo do końca, do śmierci. Ten, kto za
prawdę gotowy jest
oddać swoje życie, daje najpiękniejsze świadectwo. Kościół w ciągu wieków może pochlubić się niezliczonymi szeregami
takich świadków, a ostatnie
czasy dostarczyły
ich także bardzo
wielu i nadal dostarczają.
Oni wszyscy stali się
dla nas wzorem konsekwencji i stałości. Toteż wzywają nas, abyśmy także pełniej i bardziej
konsekwentnie przyjęli
i wyznawali naszą
wiarę.
Przyzwyczailiśmy
się myśleć o męczennikach w kategorii
czasu przeszłego,
za czas najintensywniejszego sprzeciwu wobec Chrystusa nadal uważamy pierwsze wieki chrześcijaństwa, podczas gdy
obecnie każdego
dnia średnio
kilkudziesięciu
wyznawców Chrystusa na całym
świecie składa mu najwyższe świadectwo aż do śmierci. Od początku dwudziestego wieku
fala męczeństwa rozlewa się począwszy od Meksyku,
Hiszpanii, na tereny zajęte
przez Hitlera, imperium radzieckie i komunistyczne reżimy, zwłaszcza
na Wschodzie, po dzisiejsze kraje afrykańskie,
dalekowschodnie i muzułmańskie.
Nie ustaje taże
sprzeciw, który nie od razu żąda
krwi, ale wyraźnie
skierowany jest przeciw wartościom
chrześcijańskim w Europie, która
chce się mienić obszarem demokracji,
tolerancji i wolności.
Męczeństwo, które jest nieodłącznym elementem życia Kościoła, wskazuje na to, że Kościół prawdziwie postępuje za swoim Mistrzem, że nie zdradził Jego prawdy i nie upodobnił się do tego świata.
Szczepan, który nie uląkł
się w obliczu męczeńskiej śmierci, dziś szczególnie do nas
przemawia. Uczy nas najpierw wierności,
która nie ogląda się na cenę, jaką trzeba zapłacić. Nam nie grozi
ukamienowanie, a jakże
często uciekamy, kryjemy
się z naszymi poglądami, usprawiedliwiamy
się na wszelki
sposób, udajemy, idziemy na kompromisy, a nawet zdradzamy. Poszlibyśmy za Jezusem do
Betlejem, do Kany, nad Jezioro Genezaret, nawet na procesje z palmami, ale
przed niesprawiedliwych sędziów
i na Golgotę brak
nam odwagi i stałości. Choć może zamiast ciężkiego krzyża i śmierci czekają na nas o wiele mniejsze
przeciwności.
Chrystus w swoim tryumfie miałby
wielu zwolenników, ale w poniżeniu
i cierpieniu ma ich o wiele mniej. A do Jego tryumfu jest tylko jedna droga, właśnie przez cierpienie i krzyż.
Dzień
świętego Szczepana, następujący zaraz po radosnym
dniu Bożego
Narodzenia, każe
nam bardzo serio przemyśleć problem prawdziwego pójścia za Chrystusem. A dzisiejszy
Patron uczy nas jeszcze jednej postawy, o której wspominają Dzieje Apostolskie: a gdy osunął się na kolana, zawołał głośno:
„Panie, nie poczytaj im tego grzechu". Szczepan do końca pozostał uczniem Chrystusa i tak
jak On modli się za
swoich prześladowców.
Przebaczenie jest tą
postawą, która
zwycięża prześladowców nawet w sytuacji,
gdy zewnętrznie człowiek został przezwyciężony. To Szczepan, a nie
jego wrogowie, którzy tryumfowali nad jego martwym ciałem, zwyciężył, a zwycięstwo to okazało się także w nawróceniu Szawła, jednego z przeciwników,
który stał się Apostołem Narodów.
Przyznajmy, że
gdyby nie było
dzisiejszego święta, betlejemskie
misterium nie byłoby
dopowiedziane do końca.