Niedziela Chrztu Pańskiego

ks. Aleksander Radecki, 10.01.2010


Czytania: Iz 42, 1-4. 6-7; Dz 10, 34-38; Łk 3, 15-16. 21-22.

 
Wpatrując się oczami serca w scenę chrztu Pana Jezusa, spróbujmy powrócić kolejny raz do tajemnicy własnego chrztu świętego. Kolejny – bo potrzeba sprawdzić, czy dojrzewamy w rozumieniu tajemnicy tego wydarzenia i jesteśmy świadomi jego konsekwencji. Sprawa ma znaczenie fundamentalne dla nas samych, ale i dla tych, w imieniu których o chrzest prosimy oraz tych, wobec których przyjęliśmy zadania rodziców chrzestnych.

Niestety, coraz częściej dialogi wiernych z duszpasterzami w kancelariach parafialnych ujawniają, że świadomość tego, co kryje się za sakramentalnymi znakami tego pierwszego i zasadniczego sakramentu, jest mizerna. Nie chodzi mi tutaj jedynie o egzamin intelektualny rodziców czy chrzestnych, choć dziś trudno sobie wyobrazić katolików nie znających podstaw własnej wiary. Ale przecież do zobowiązań, płynących z tego sakramentu, Kościół będzie się przez swoich księży i katechetów nieustannie odwoływał, podejmując wychowanie religijne dzieci i młodzieży. Czy jednak można podjąć się czegoś, czego się nie rozumie lub nie akceptuje? Życie pokazuje, że można –  człowiek i tutaj dysponuje wolnością...

Tę niekonsekwencję widać często od razu, od pierwszej rozmowy, gdy się okazuje, że:
–  rodzice dziecka nie zawarli sami sakramentalnego związku małżeńskiego, choć z punktu widzenia prawnego nie mają żadnych przeszkód;
–  dziecko ma już sporo miesięcy (a nawet lat), choć wiara nakazywałaby chrzcić je jak najprędzej;
–  imię dziecka nie ma nic wspólnego z wezwaniami Litanii do Wszystkich Świętych, a dziwactwa rodziców w tej materii są przeogromne (z Belzebubem włącznie –  i to w Polsce!);
–  chrzestni wybierani są na zasadzie doboru towarzyskiego, grzecznościowego, a nie pod kątem ich zdatności do wypełnienia konkretnych funkcji (pomoc w wychowaniu religijnym, czyli świadectwo własnego życia religijnego oraz –  w razie potrzeby –  przejęcie wszelkich trosk związanych z wychowaniem dziecka);
–  udział (raczej: brak udziału) w liturgii sakramentu świadczy o braku żywej wiary zebranych, którzy ograniczają się do zrobienia filmu czy zdjęć, a następnie wręczenia stosownego prezentu i skorzystaniu z wystawnej uczty.

Smutną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest samotność dziecka w formacji chrześcijańskiej, gdyż brak fundamentów, zbudowanych w Kościele domowym. Taki „katolik z metryki" bardzo łatwo przepada na różnych etapach swego życia wiary, gdyż od najmłodszych lat rozumie, że chrześcijaństwo jest jedynie pewną teorią, zwyczajem, folklorem. Więcej: jest gotów żądać wykreślenia z księgi chrztów lub wyznać publicznie, że wprawdzie ochrzczony i bierzmowany, przechodzi do „obozu" racjonalistów, domagających się zdjęcia krzyży w szkolnych salach w imię –  właściwie nie wiadomo, czego, bo przecież nie tolerancji?

Wpatrzeni w Jezusa, stojącego w wodach Jordanu, stajemy wobec szansy potwierdzenia decyzji, która włączyła nas w Ciało Mistyczne Chrystusa –  Kościół i otwarła nam możliwość korzystania z owoców Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa.

Odważmy się dokonać uczciwego rachunku sumienia wobec sakramentu chrztu świętego, który kiedyś sami przyjęliśmy, o który prosiliśmy dla swych dzieci czy też wypowiedzieliśmy gotowość pełnienia zadań rodziców chrzestnych:
–  czy pamiętasz datę i miejsce swego chrztu św.?
–   co wiesz o swoim świętym patronie i o motywach, dla których takie właśnie nadano Ci imię?
–  ile czasu minęło od dnia urodzin do dnia chrztu Twoich dzieci?
–  jakie imię (i dlaczego) nadałeś swoim dzieciom?
–  jaki masz chrześcijański pomysł na przyjęcie gości z okazji chrztu św. –  czy wierzysz, że można to zrobić bez alkoholu?
–  czy Twoje dziecko, patrząc na Twoje życie, pozna na czym praktycznie polega wiara, chrześcijaństwo, przyjaźń z Jezusem?
–  czy towarzyszysz swemu dziecku w jego wzrastaniu w wierze, w łasce u Boga i u ludzi –  także po uroczystości pierwszokomunijnej?
–  ilu masz chrześniaków i w jaki sposób wyraża się Twoja troska o ich los?
–  czy pamiętasz o swoich chrzestnych, żyjących i zmarłych?
–  czy pamiętasz, że chrzest wzywa Cię i powołuje do świętości?

Mimo wszelkich słabości nie traćmy ducha i z wiarą śpiewajmy: „Com przyrzekł Bogu przy chrzcie raz, dotrzymać pragnę szczerze...".