- Strona główna
- „BĄDŹMY ŚWIADKAMI MIŁOŚCI”
- 2. niedziela zwykła
2. niedziela zwykła
ks. Aleksander Radecki, 17.01.2010
Iz 62, 1-5; 1 Kor
12, 4-11; J 2, 1-12
Zrób wszystko, cokolwiek bóg ci powie – i to najlepiej jak potrafisz!
Ewangelie o godach w
Kanie Galilejskiej znamy wszyscy; ba, powołują się na nią nawet ci, którzy
potrzebują niebanalnego uzasadnienia dla swego umiłowania... napojów alkoholowych
(„bo przecież Pan Jezus w Kanie Galiejskiej wodę w wino przemienił, więc...").
Cała rzecz w tym, by znaleźć to zasadnicze zdanie, które stanowi klucz do
budowania autentycznej wiary i prawdziwej pobożności maryjnej.
Cóż,
kiedy to właśnie zdanie jest najtrudniejsze: „Zróbcie wszystko, cokolwiek
[Jezus] wam powie" – czyli bądźcie posłuszni Bogu, słuchajcie bardziej Boga niż
ludzi.
A
Bóg oczekuje konkretów.
Słudzy
w Kanie Galilejskiej mieli zadanie bardzo proste: napełnić stągwie wodą. (Jacy
musieli być dumni po wykonaniu tej czynności, skoro tak im się opłaciło
posłuszeństwo i solidne spełnienie polecenia Jezusa!).
Pełnienie
woli Bożej zakłada z jednej strony odkrycie otrzymanego przez każdego człowieka
powołania życiowego, a z drugiej – wykorzystania wszelkich otrzymanych talentów
i możliwości. Św. Paweł zauważył, że od tego samego Ducha otrzymaliśmy różne
dary łaski i posługiwania: mądrość słowa, dar poznania, łaskę wiary i
uzdrawiania, dar czynienia cudów, proroctwa, rozpoznawania duchów, języków i
ich tłumaczenia (II czytanie). Tym „majątkiem" trzeba zarządzać nie tylko dla
własnego pożytku, ale również w duchu miłości bliźnich.
Wielu
z nas w tym momencie powinno sobie przypomnieć jasny i prosty tekst Elementarza M. Falskiego, który pokazywał sens i znaczenie międzyludzkiej
solidarności. Ku pokrzepieniu serc przypomnijmy starszym fragment tej
czytanki-wiersza J. Tuwima Wszyscy dla wszystkich:
Murarz domy
buduje,
Krawiec szyje
ubrania,
Ale gdzieżby co
uszył,
Gdyby nie miał
mieszkania?
A i murarz by przecie
Na robotę nie
ruszył,
Gdyby krawiec mu
spodni
I fartucha nie
uszył.
Piekarz musi mieć buty,
Więc do szewca
iść trzeba,
No, a gdyby nie
piekarz,
Toby szewc nie
miał chleba.
Tak dla wspólnej korzyści
I dla dobra
wspólnego
Wszyscy muszą
pracować,
Mój maleńki
kolego.
Jakie to proste i oczywiste – wręcz naiwne – nieprawdaż? A jak
trudno taką właśnie oczywistość w życie wprowadzać, walcząc z wrodzonym nam
egoizmem – w dodatku pracując solidnie, uczciwie... Kto z nas nie szukał
rzetelnego fachowca, który weźmie odpowiedzialność za podjęte i wykonane
dzieło? Kto nie tęsknił za ofiarnym lekarzem, uczciwym wspólnikiem, a nawet za...
wierzącym księdzem?
Smutne
może być to, że otrzymanych od Pana Boga darów potrafimy zazdrościć bliźnim,
porównywać się z nimi, licytować, kto ważniejszy i co się bardziej opłaca –
zamiast szukać szczęścia w dawaniu i w rozwijaniu tego, co ma każdy z nas.
Zadanie
dla odważnych: Proszę wypisać sobie na początek przynajmniej setkę swoich
umiejętności we wszelkich możliwych dziedzinach życia (oczywistością jest, że
każdy z nas posiada ich znacznie więcej!), a następnie zobaczmy, jak się te
skarby i perełki mają! Przecież wszystkie te dary natury i łaski są nam dane i
jednocześnie zadane! Więcej: z ich właściwego wykorzystania będziemy się w dniu
Sądu Ostatecznego rozliczali!
Podziękujmy
też Panu Bogu za to, że „nikt nie ma z nas tego, co mamy wszyscy razem".